fot. Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Pułapka płci

Poselski projekt ustawy o uzgodnieniu płci budzi zasadnicze wątpliwości natury konstytucyjnej.

Kontrowersyjny projekt wpłynął do Sejmu na początku 2013 roku. Pół roku później przeszedł przez pierwsze czytanie i został skierowany do Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Komisji Zdrowia. W tej chwili proceduje nad nim specjalnie utworzona nadzwyczajna podkomisja sejmowa. Celem ustawy jest stworzenie odrębnej procedury sądowej umożliwiającej uznanie tożsamości płciowej jako podstawy określenia płci osób, u których występuje niezgodność między tożsamością płciową a płcią metrykalną.

„Tożsamość płciowa” to wprowadzony przez projekt ustawy termin, który oznacza „utrwalone, intensywnie odczuwane doświadczanie i przeżywanie własnej płciowości, która odpowiada lub nie płci metrykalnej”.

– Definicja płci zawarta w art.2 ustawy ma charakter skrajnie ideologiczny, jest całkowicie oderwana od aspektu biologicznego. Zwracaliśmy uwagę na posiedzeniu podkomisji, że płeć powinna być weryfikowana medycznie, ale nasza propozycja spotkała się z niechęcią posłów – zwraca uwagę w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Tymoteusz Zych, prawnik z Instytut Ordo Iuris.

– Znowu z uporem maniaka próbuje się wprowadzić w ustawie pojęcie tożsamości płciowej, które zawiera wiele niejasnych, nieostrych pojęć – dodaje poseł Stanisław Piotrowicz (PiS), członek podkomisji, i podkreśla, że projektodawcom chodzi o to, żeby to pojęcie zadomowiło się w świadomości społecznej.

Jak podkreślają prawnicy z Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris istotne wątpliwości dotyczą tego, czy przewidziana przez projekt procedura uzgadniania płci nie będzie nadmiernie łatwa.

Ustawa przewiduje regulacje mogące instytucjonalizować mechanizm obejścia postanowień art. 18 Konstytucji, tworząc formalne podstawy dla de facto homoseksualnych związków pseudomałżeńskich w oparciu o zmienione akty stanu cywilnego. Proponowane w nim rozwiązania prawne są w swoim merytorycznym kształcie zdeterminowane przez ideologię gender, naruszając tym samym zasadę bezstronności światopoglądowej państwa.

Ponadto, jak zwraca uwagę Instytut Ordo Iuris, art. 7 projektu przewiduje zakaz stosowania jakichkolwiek nieodwracalnych interwencji medycznych mających na celu korektę wewnętrznych lub zewnętrznych cech płciowych u osób kwalifikowanych na podstawie wyglądu tychże cech jako „interseksualne”. Na mocy przepisu ust. 2 interwencja taka możliwa byłaby wyłącznie za zgodą zainteresowanego po ukończeniu 13 lat.

Projektodawcy całkowicie ignorują możliwość identyfikacji płci na podstawie danych genetycznych, tymczasem anomalie w kształcie cech płciowych muszą powodować, narastające wraz z dorastaniem, cierpienia psychiczne dziecka. Istnieją zatem ważne powody, by rodzice dziecka, w sytuacji gdy jego płeć da się ustalić na podstawie obiektywnych danych medycznych, mieli prawo zadecydować o niezbędnych interwencjach chirurgicznych pozwalających wyeliminować deformacje narządów płciowych.

Co ciekawe, projektodawca, czyli posłowie Twojego Ruchu, chcieli, by projekt ustawy opatrzony był preambułą, jednak pozostali członkowie podkomisji sprzeciwili się temu, argumentując, że preambułą oznacza się akty prawne oczekiwane społecznie, o charakterze ustrojowym, dotyczące całego społeczeństwa, a projekt ustawy o uzgodnieniu płci ma bardzo wąskie grono odbiorców.

Zdaniem Zycha, to, że politycy lewicowi tak bardzo walczyli o zachowanie preambuły, nie było przypadkowe. – To pokazuje, że nie wolno tego projektu ignorować, a w prace w podkomisji powinni czynnie włączyć się posłowie PiS – podkreśla prawnik z Ordo Iuris.

Na razie prace nad projektem stanęły w miejscu, dalszy ich tok będzie zależał od rozstrzygnięcia, czy uzgadnianie płci będzie miało tryb sądowy, czy administracyjny.

Izabela Borańska-Chmielewska/Nasz Dziennik

drukuj