PAP/Marcin Gadomski

Przewodniczący OPZZ: 22 września zorganizujemy w Warszawie dużą manifestację

22 września na ulice Warszawy wyjdą przedstawiciele zawodów zrzeszonych Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych. Protest ma być odpowiedzią na brak reakcji rządu na postulaty grup pracowniczych. Pracownicy chcą m.in. wzrostu wynagrodzeń. Dziś rządowych propozycji wysłuchała Komisja Krajowa NSZZ „Solidarność”, która od wyników spotkania uzależnia swoje dalsze działania.      

 Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych chce, aby wynagrodzenia w sferze budżetowej wzrosły w 2019 r. o co najmniej 12,1 proc., a minimalne wynagrodzenie za pracę wynosiło nie mniej niż 2383 zł brutto. Te postulaty nie spotykają się ze zrozumieniem zarówno pracodawców, jak i rządu – skarżył się przewodniczący Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych Leszek Miętek.

– Nie ma w Polsce dobrego dialogu społecznego. My solidaryzujemy się z wszystkimi pracownikami sfery budżetowej, którzy nie mogą otrzymać podwyżek – powiedział Leszek Miętek.

Dlatego konieczny jest protest wszystkich związków – stwierdził Jan Guz, przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych.

– W dniu 22 września zorganizujemy w Warszawie dużą manifestację, by upomnieć się o prawa pracownicze, by upomnieć się o wynagrodzenia – mówił Jan Guz.

Jak dodał, obecnie w wielu zakładach ponad 60 proc. pracujących otrzymuje najniższe wynagrodzenie. Rząd ma propozycje podwyżek dla budżetówki. Przedstawiła je w środę Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska. To są ważne deklaracje – zauważył przewodniczący „Solidarności” Piotr Duda.

– Te propozycje, które tutaj padną, będą propozycjami, które zostaną przedstawione partnerom społecznym reprezentatywnym na Radzie Dialogu Społecznego – podkreślił Piotr Duda.

Wczoraj na rozmowę w premierem stawili się związkowcy służb mundurowych. Oni też domagają się podwyżek. Do rozmowy jednak nie doszło, a propozycje spotkania w Centrum Partnerstwa Społecznego Dialog związkowcy odrzucili. Szansę na porozumienie widzi premier Mateusz Morawiecki.

– Tam są różne postulaty, niezwiązane wyłącznie z wynagrodzeniami, również związane z modernizacją sprzętową i uważam, że w wielu aspektach – ja bym bardzo sobie tego życzył – osiągniemy porozumienie – zaznaczył Mateusz Morawiecki.

Na dalsze rozmowy ze związkowcami otwarty jest minister spraw wewnętrznych i administracji Joachim Brudziński. Dla pracowników służb mundurowych rząd przeznaczył już 10 mld zł, mimo to od kilku tygodni mundurowi prowadzą strajk włoski, polegający na bardzo szczegółowym wypełnianiu swoich obowiązków. Niskie wynagrodzenia powodują, że ze służby odchodzi coraz więcej funkcjonariuszy. Podobnie jest w innych instytucjach państwowych, m.in. w Wojewódzkim Inspektoracie Ochrony Środowiska we Wrocławiu – mówił Adrianna Krzyżosiak-Milian z Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność”.

– W 2016 r. wynagrodzenie średnie brutto podstawowe wynosiło ok. 2800. W tej chwili mamy taką sytuację, że z miesiąca nam miesiąc coraz więcej osób odchodzi – podkreślił Adrianna Krzyżosiak-Milian.

Większych podwyżek domagają się nauczyciele. Pedagodzy nie są zadowoleni z 5-procentowego wzrostu wynagrodzeń, jaki wiosną wprowadziło Ministerstwo Edukacji. Minister Anna Zalewska podkreśliła, że od stycznia 2019 r. na kolejną podwyżkę dla nauczycieli przeznaczone zostanie dodatkowe 2 mld zł.

– Podwyżka w wysokości 15,8 proc., co średnio będzie stanowiło ok. 1000 zł. dla nauczyciela – powiedziała Anna Zalewska.

Rząd założył na przyszły rok wzrost funduszu płac w budżetówce o 2,3 proc. Podwyżki będą jednak zależeć od decyzji kierownika danej jednostki. Oczekiwania pracowników rosną, bo i deklaracje rządu o stanie kasy państwowej są bardzo optymistyczne. Premier Mateusz Morawiecki często mówił o sukcesach w uszczelnieniu poboru podatku VAT.

– Przywracamy jednocześnie nie tylko powagę państwa, przywracamy te brakujące kilkadziesiąt miliardów złotych – wskazywał Mateusz Morawiecki.

Należy jednak rozważnie zarządzać budżetem – zauważył ekonomista dr Lech Jańczuk.

– Wydaje się, że te postulaty są słuszne, dlatego że, jeżeli mamy tak wysoki wzrost gospodarczy, to on powinien w jakiejś mierze rozkładać się na wszystkie grupy społeczne, ale tutaj trzeba wyważyć, na ile my możemy ten wzrost przeznaczyć na wynagrodzenia, a na ile na inwestycje – stwierdził dr Lech Jańczuk.

Rozsądne wydawanie pieniędzy jest zawsze wskazane, podobnie jak i rozsądne mówienie o swoich sukcesach.  

 TV Trwam News/RIRM

drukuj