Rosyjscy kibice utożsamiają się z sowiecką i komunistyczną symboliką

Prowokacja za przyzwoleniem władzy

Około 2 tysięcy Rosjan przemaszerowało w specjalnym pochodzie od stacji Warszawa Powiśle przez most Poniatowskiego pod Stadion Narodowy. Część kibiców miała ze sobą symbole komunistyczne.

Około godziny 17.00 przed Muzeum Narodowym zebrała się grupa Rosjan. Wcześniej część z nich przybyła do Polski pociągami i wyczarterowanymi samolotami. Po drugiej stronie ulicy zgromadzili się polscy kibice. Obie grupy, przedzielone kordonem policji, ruszyły w stronę Stadionu Narodowego. Niedaleko stacji Warszawa Powiśle zgromadziła się kilkusetosobowa grupa polskich kibiców, którzy na śpiewy i okrzyki Rosjan wznosili okrzyki: „Polska, Biało-Czerwoni”, „Polska do boju”, „Biało-czerwone to barwy niezwyciężone”. Doszło do drobnych przepychanek z policją. Funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego i armatki wodnej. – Z naszych informacji wynika, że grupa ok. 100 chuliganów, zarówno polskich, jak i rosyjskich, próbowała doprowadzić do konfrontacji. Policjanci do tego nie dopuścili – powiedział rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski. Według wstępnych ustaleń, 11 osób – ośmiu Polaków, w tym jeden policjant, dwóch Rosjan i jeden Niemiec – zostało rannych. Funkcjonariusz trafił do szpitala. Jak poinformował Mariusz Sokołowski, cały czas trwa analiza zapisu monitoringu. – Chcemy zatrzymać wszystkie osoby biorące udział w burdach – powiedział.
Marsz Rosjan odbierany był powszechnie jako prowokacja i test na krajowych władzach, które okazały nieuzasadnioną uległość. Po kilkunastu dniach gróźb i propagandowego szumu wywołanego przez szefa Wszechrosyjskiego Związku Kibiców władze Warszawy zgodziły się na przemarsz zorganizowanej grupy przez miasto. Kibice Sbornej mieli zapewnić, że nie będzie on miał charakteru politycznego ani prowokacyjnego wobec Polaków. Rosjanie mieli mieć ze sobą jedynie flagi, gwizdki czy bębny, a więc wszystko to, co jest potrzebne do dopingu na stadionie. Okazało się jednak, że część Rosjan miała na sobie ubrania z symbolami komunistycznymi. Niektórzy maszerowali w spiczastych czapkach z czerwoną gwiazdą, które były charakterystycznym elementem umundurowania bolszewików maszerujących na Warszawę w 1920 roku. Do Warszawy ściągnięto wczoraj zwiększone siły policji. Ta zapowiadała, że będzie konsekwentnie reagować na wszelkie próby złamania prawa i ustalonych wcześniej zasad przemarszu. Na jego trasie rozwieszono w nocy plakaty w trzech językach, wspominające pochód armii sowieckiej przez Polskę w latach 1944-1945, z hasłem „Wolności nam nie przynieśli, bo sami jej nie mieli” po polsku, rosyjsku i angielsku. Równolegle pikietę zapowiadali członkowie Stowarzyszenia Solidarni 2010.

drukuj