fot. PAP

Protestujący siłą wyciągnięci z Sejmu

W nocy siłą wyprowadzono z Sejmu siedem osób, które rozpoczęły wczoraj protest głodowy.Domagały się one od rządu regulacji prawnych dot. lokalizacji elektrowni wiatrowych.

Akcja miała miejsce w nocy ok. godz. 23.00. Jak mówi Leszek Matusik, prezes Stowarzyszenia Nasz Dom Biesiekierz, protestujący zostali wręcz spacyfikowani. Prezes Matusik zwraca uwagę, że wyprowadzone osoby w gmachu Sejmu przebywały legalnie – z ważnymi przepustkami. Teraz zapowiadają one złożenie w tej sprawie zawiadomienia do Prokuratura Generalnego.

– Nas wręcz spacyfikowano! Kobiety ciągnięto po schodach. Było po czterech mężczyzn do jednej kobiety. Około 30 – 40 umundurowanych ludzi z pałami. Nie wiemy kim byli, ani skąd się wzięli. Jesteśmy zszokowani, że coś takiego się wydarzyło. Tak wiele mówi się o wolności i demokracji! Ktoś tutaj uprawia demagogię – w tym wydaniu obecny rząd! – komentuje sprawę Leszek Matusik.

Poseł Mariusz Błaszczak podkreśla, że bezpodstawnie użyto siły wobec obywateli i naruszono ich prawa własności, ponieważ skasowano dyski w laptopach i pamięci telefonów.

Szef KP PiS pyta marszałek sejmu Ewę Kopacz, jakie były podstawy tych działań i kto interweniował.

– Zwracam się do pani marszałek o przekazanie opinii publicznej nagrania z monitoringu. Przecież budynek Sejmu jest monitorowany. Nagranie tej haniebnej akcji jest zatem dostępne dla pani marszałek. Chcemy, żeby opinia publiczna poznała metody działania pani marszałek Ewy Kopacz z Platformy Obywatelskiej. Drugie pismo, jakie skierowałem, to pismo do ministra spraw wewnętrznych z wnioskiem o to, abyśmy poznali autorów tej akcji. Kto zwrócił się do policji z wnioskiem, aby interweniowała? Jakie służby interweniowały w gmachu Sejmu i przed nim? – pytał poseł Mariusz Błaszczak.

Protestujący liczyli, że rząd wznowi prace nad projektem PiS-u, który przewidywał minimalną odległość budowy turbin: 3 km od siedlisk domowych.

Posłowie koalicji zdecydowali jednak o odrzuceniu zapisu dotyczącego odległości. Przedstawiciele milionów osób zdecydowali więc o rozpoczęciu protestu w Sejmie. Zapowiadają, że pozostaną przed jego budynkiem. Będą prostowali do skutku.

RIRM

drukuj