fot. PAP/Aleksander Koźmiński

Protest pod Teatrem Polskim we Wrocławiu ws. pornospektaklu

W przeddzień uroczystości Chrystusa Króla, za publiczne pieniądze wrocławski „Teatr Polski” wystawił pornograficzne widowisko. Pseudospektakl „Śmierć i dziewczyna” spotkał się z licznymi protestami.

W trakcie trwania spektaklu przed gmachem teatru prowadzona była modlitwa różańcowa w intencji organizatorów i wykonawców.

Autorką pornograficznego widowiska jest austriacka feministka, która przez 17 lat należała do komunistycznej partii Austrii. W Polsce wyreżyserowała go Ewelina Marciniak. Sprawa nabrała rozgłosu, gdy Facebook zablokował opublikowany przez „Teatr Polski” pornograficzny  plakat.

– Tam, w tym przedstawieniu są zaprojektowani muzycy, będą też niepełnoletni, nawet jakiś 9-letni chłopiec. To już, wydaje mi się, podlega chyba pod kwestię prawną. Tą sprawą z urzędu powinien się zająć prokurator – zwraca uwagę Janusz Wolniak, sekretarz diecezjalnej Akcji Katolickiej.

W Polsce przedstawianie treści pornograficznych publicznie jest karane. Ale dyrektor „Teatru Polskiego” Krzysztof Mieszkowski twierdzi, że w widowisku nie ma pornografii, bo cała otaczająca nas rzeczywistość jest pornograficzna. Mieszkowski, który jest obecnie także posłem partii Ryszarda Petru Nowoczesna, atakuje ponadto Sługę Bożego Prymasa Tysiąclecia, który w podobnych sprawach zajmował jasne, zdecydowane stanowisko.

– Uznał, że „Apocalypsis cum figuris” Jerzego Grotowskiego jest spektaklem, który nigdy nie powinien był powstać i nie powinien być grany w Polsce. Jak może niektórzy z Państwa wiedzą, tam dochodziło do aktu erotycznego z chlebem. (…) Drugie przedstawienie i drugi tekst, który został oprotestowany, to było „Białe małżeństwo” Tadeusza Różewicza – mówił Krzysztof Mieszkowski, dyrektor „Teatru Polskiego”.

Naczelnym motywem widowiska „Śmierć i dziewczyna” jest perwersyjna seksualność, ból tortur i cierpienie. Scenariusz przewiduje współżycie aktorów porno w obecności 9 letniego dziecka, uczestniczącego w pseudospektaklu. Żaden z polskich aktorów nie zgodził się na angaż, dlatego ściągnięto ich z Czech, Niemiec i Węgier.

Kontrowersyjne widowisko finansowane jest z publicznych pieniędzy. Żądania wstrzymania dotacji wystosowano już do Prezydenta Wrocławia i Marszałka Województwa Dolnośląskiego, a także do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Szczegółową analizą wszelkich teatralnych wątpliwości ma się zająć wyznaczona już przez wicepremiera prof. Piotra Glińskiego wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Wanda Zwinogrodzka.

Trzeba coś z tym zrobić gdyż poziom artystyczny polskich teatrów bardzo się obniżył – mówią przedstawiciele Stowarzyszenia „Polonia Christiana” i „Civitas Christiana”.

– To jest w ogóle jakiś problem zawojowania teatrów publicznych przez opcję, która prezentuje skrajnie antychrześcijański, bardzo często antypolski pogląd, która lansuje jakąś ideologię – ocenia Jakub Skoczylas ze Stowarzyszenia „Polonia Christiana”.

 

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj