fot. wikipedia

Protest lekarzy weterynarii

Lekarze weterynarii prowadzą dziś protest. Domagają się podwyżek oraz wskazują na poważne braki kadrowe. Bez zwiększenia środków na Inspekcję Weterynaryjną nie jest możliwa skuteczna walka z ASF – podkreślają protestujący.

Dziś większość pracowników powiatowych inspektoratów weźmie urlop na żądanie, zwolnienie lekarskie lub odda krew, za co przysługuje dzień wolny.

Tego dnia będzie można przeprowadzić tylko kontrole związane eksportem mięsa. Lekarze mają też zajmować się pilnymi sprawami dot. zwalczania ASF.

Protestujący wskazują na niskie zarobki często na poziomie 2,5 do 3 tys. brutto. Druga sprawa to wakaty, w powiatowych inspektoratach jest ich 600 – to stwarza poważne zagrożenie m.in. w walce z ASF – powiedział Witold Katner, rzecznik Krajowej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej.

– W ostatnich tylko dwóch latach z Inspekcji Weterynaryjnej odeszło 600 pracowników merytorycznych. Jest to bardzo duża liczba na 5,5 tys. pracowników w Inspekcji. Sytuacja związana z rozprzestrzenianiem się ASF spowodowała, że ostatnia rzecz jaka jest potrzebna to odpływ pracowników. Wręcz przeciwnie, nie dość, że trzeba tych pracowników zatrzymać, to trzeba zatrudnić kolejnych kilkuset lekarzy weterynarii, jeżeli chcemy w sposób skuteczny i sprawny zwalczyć ASF. Niskie płace, które nie były zmieniane od 2008 roku, mogą spowodować całkowity paraliż tej instytucji. Rynek trzody chlewnej, który jest tak mocno zagrożony jest wart 18 mld zł – podkreślił Witold Katner.

Zanim zdecydowano się na protest Inspekcja wystosowała list otwarty do premiera Mateusza Morawieckiego. W dokumencie wskazano że Inspekcja jest w stanie zapaści i nie może skutecznie chronić Polski przed ASF. Na razie pismo pozostało bez odpowiedzi.

W ubiegłym tygodniu minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel wystąpił z wnioskiem do MSWiA o podwyżki dla weterynarzy. Wojewodowie mieliby uwzględnić wzrost wynagrodzeń wojewódzkich i powiatowych Inspekcji Weterynarii w budżetach na 2019 r. Mowa ok. 46 mln zł.

RIRM

drukuj