fot. twitter.com/Polskie_hodowle

Protest hodowców zwierząt futerkowych przed Sejmem

Polscy hodowcy zwierząt futerkowych, przedstawiciele przemysłu drobiarskiego oraz mięsnego mówią „nie” planom wprowadzenia zakazu hodowli zwierząt futerkowych. Przeciw zakazowi protestowali w piątek przed Sejmem.

Przed Sejm przyjechało kilka tysięcy polskich hodowców zwierząt. Są zaniepokojeni planami wprowadzenia zakazu hodowli zwierząt futerkowych. Taki zakaz znajduje się w projektach nowelizacji ustawy o ochronie praw zwierząt, autorstwa części posłów Prawa i Sprawiedliwości oraz opozycji. Oba projekt są niemal identyczne.

Dla hodowców zwierząt futerkowych projekty oznaczają klęskę i koniec ich branży. Chodzi o zakaz chowu i hodowli zwierząt na futra. Hodowcy mówią „nie” takim zapisom i – jak zaznaczył Szczepan Wójcik, prezes Instytutu Gospodarki Rolnej – domagają się możliwości uczciwej pracy, żeby móc godnie wychowywać dzieci i własne interesy.

Hodowla zwierząt futerkowych często jest jedynym źródłem utrzymania dla całych rodzin – wskazał Piotr Jaworski, pracownik jednej z ferm w woj. wielkopolskim.

– Ferma jest nieduża – pracuje 40 osób – ale wszyscy, którzy pracują, są praktycznie jedynymi żywicielami rodziny. Przyjechaliśmy tutaj walczyć o nasze życie, o nasz chleb – powiedział Piotr Jaworski.

Branża ta obecnie daje zatrudnienie ponad 10 tys. osób bezpośrednio pracujących na fermach i 45 tys. osób pracujących w przedsiębiorstwach około branżowych, takich jak m.in. produkcja pasz. Dlatego nie może być przyzwolenia na tak masową utratę miejsc pracy – dodał Dariusz Respondek, kierownik fermy norek w Kaszewskiej Woli.

– W ogóle Pan Czabański chyba nie przemyślał tego, co robi. Przecież to jest tysiące osób, którzy mają pracę. Przecież dużo ludzi ma zainwestowane dużo pieniędzy. Co tutaj więcej mówić – podkreślił Dariusz Respondek.

Działanie posłów, którzy domagają się likwidacji branży futrzarskiej w Polsce, powinno przejść na inny tor – wskazał prof. Marian Brzozowski, kierownik Zakładu Hodowli Zwierząt Futerkowych i Drobnego Inwentarza w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.

Dlaczego nie wezmą się za to, by budować nowe schroniska, tłumaczyć ludziom, w jaki sposób postępować ze zwierzętami, uświadamiać. Coś zostanie pozytywnego. Będzie można powiedzieć: „Proszę, to nasze dzieło”. A tak, to co? Zniszczyliśmy i co po nas? Pustka i puste place, zaorane – zaznaczył prof. Brzozowski.

Jednak nie wszyscy posłowie popierają projekty ustawy o ochronie praw zwierząt. Do protestujących wyszli m.in. posłowie Kukiz’15, którzy wcześniej poprosili o 20 minutową przerwę w obradach Sejmu.

Nie ma zgody i posłowie Kukiz’15 nie wyrażą żadnej zgody na dalsze zwijanie się Polski i opowiadanie, jak to jest tutaj dobrze. W Polsce ludzie mają zarabiać, pracować, a nie tylko żyć obietnicami – powiedział Jarosław Sachajko.

Branża hodowli zwierząt futerkowych w Polsce ma blisko 100-letnią tradycję. Rocznie  produkuje się ok 9 mln skór, co daje Polsce drugie miejsce w Europie i trzecie na świecie. Z zakazu hodowli w Polsce skorzystaliby hodowcy z Danii i Rosji. Protestujący hodowcy zwierząt futerkowych, przemysłu drobiarskiego oraz mięsnego zapowiadają kolejne manifestacje, jeśli dzisiejsza nie przyniesie oczekiwanych efektów. Tym razem manifestacje miałyby odbyć się we wszystkich większych miastach w Polsce.

TV Trwam News/RIRM

drukuj