fot. www.beataszydlo.pl

„Zadziwiające” prognozy ministra pracy

Blisko 9 mln Polaków zarejestrowało się w ciągu 14 lat jako bezrobotni. Tylko w ub.r. było ich blisko pół miliona – wynika z danych resortu pracy podanych przez jeden z dzienników. Tymczasem minister pracy twierdzi, że na koniec roku możliwy jest jednocyfrowy wskaźnik bezrobocia.

Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział, że spadek bezrobocia w tym roku powinien wynieść ok. dwóch punktów procentowych. Szef resortu twierdzi, że jeśli chodzi o rynek pracy, najgorsze mamy za sobą.

Poseł Beata Szydło, wiceprezes PiS-u, powiedziała, że prognozy ministra pracy widzi jedynie w kontekście kampanii wyborczej.

– Kosiniak-Kamysz zachowuje się po prostu jak polityk, który prowadzi kampanię wyborczą, a nie jak minister pracy – który powinien mówić o realiach, znajdować recepty i przede wszystkim wprowadzać takie rozwiązania, które będą realnie powodowały, że ludzie będą mieli w Polsce pracę, a nie będą tylko wysłuchiwali opowieści ministra – mówi polityk.

Beata Szydło zaznacza, że przesłanki ministra o „jednocyfrowym bezrobociu” brzmią zadziwiająco.

– W tej chwili jego zapowiedzi o tym, że będą miejsca pracy, ludzie nie będą wyjeżdżali i będzie wszystko w porządku, a wszystkie wskaźniki będą rewelacyjne brzmią zadziwiająco w momencie, kiedy Główny Urząd Statystyczny podał najnowsze dane dotyczące bezrobocia, i to bezrobocie wzrosło w stosunku do poprzednich miesięcy – zauważa wiceprezes PiS-u.

Według GUS-u, stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła w styczniu br. 12 proc. Dane te nie uwzględniają osób niezarejestrowanych w Urzędach Pracy, milionów młodych, którzy wyjechali z Polski w poszukiwaniu pracy, a także bezrobocia ukrytego w rolnictwie, przekraczającego milion osób.

Zdaniem niektórych ekspertów, zatrudnienia może nie mieć nawet 6 mln Polaków.

RIRM

drukuj