fot. wikipedia

Promujmy Patriotyzm gospodarczy

Rozmowa z dr. hab. Erykiem Łonem, prof. UEP, członkiem Rady Polityki Pieniężnej

***

Jak Pan rozumie pojęcie patriotyzm gospodarczy ?

Patriotyzm to postawa zupełnie naturalna. Słowo to wywodzi się od pojęcia patria, czyli ojczyzna. Człowiek w życiu nawet jeżeli chciałby teoretycznie rzecz biorąc kochać wszystkich ludzi na całym świecie to nie jest tego w stanie wykonać w takim samym stopniu. Ponadto tego typu postawa tak wielkiej otwartości na każdego człowieka może być po prostu ułudą. Może być czymś bardzo niebezpiecznym, z pozoru tylko atrakcyjnym. Kiedy spotykamy człowieka, który mówi, że on nie różnicuje nikogo ze względu na jakiekolwiek cechy, że jest tolerancyjny i pozytywnie nastawiony do każdego, to bądźmy jednak nieco ostrożni. Bóg tak skonstruował świat, że człowiek ma obowiązki przede wszystkim wobec tych, za których jest szczególnie odpowiedzialny tzn. za rodziców a potem za małżonka i dzieci, potem za znajomych, przyjaciół, sąsiadów, następnie za ojczyznę i dopiero na końcu za resztę świata.

Tą najbardziej naturalną wspólnotą poza rodziną jest ojczyzna. Dlatego patriotyzm jest czymś zdrowym. Opiera się on w dużym stopniu na wspólnocie języka tych, którzy ową ojczyznę stanowią. Z tego też powodu należy starać się nasycić każdego kto ową naszą ziemską ojczyznę stanowi myśleniem po prostu patriotycznym. Nikt z nas nie wie, kto najszybciej się owym myśleniem zainteresuje. Trzeba jednak pamiętać, że myślenie patriotyczne jest swoistym lekarstwem na ułudę kosmopolityzmu.

Kosmopolityzm wprawdzie może przyciągać, gdyż człowiek dzięki temu, jak to się popularnie  mówi może poczuć się „obywatelem świata”, może poczuć w sobie jakąś moc, jakąś energię. Powstaje jednak pytanie, czy taka postawa zapewnia szczęście ? Otóż właśnie dlatego bronię patriotyzmu, gdyż mam głębokie przekonanie o niebezpieczeństwach, mogących wynikać z kosmopolityzmu. Dlatego paradoksalnie zwracam się do tych, którzy deklarują się faktycznie czy też nawet formalnie jako kosmopolici, aby zastanowili się nad tym, czy taka postawa prowadzi ich faktycznie do pokoju ducha. Nawet mówiąc nieco bardziej wprost i dosadnie, czy zmniejsza lęk przed śmiercią. Jeżeli nie to także i do Was się zwracam abyście skierowali swoje myślenie w kierunku patriotyzmu, w tym także gospodarczego.

Myślę, że wielu z nas pamięta okres kryzysu gospodarczego, który miał miejsce ok. 10 lat temu. Zdarzały się przecież przypadki i to wcale nie takie rzadkie, że ktoś będący wyznawcą zasady, że „kapitał nie ma narodowości”, że państwa powinno być jak najmniej w gospodarce, pod wpływem zjawisk kryzysowych zmienia zdanie. Mogło tak zdarzyć się w przypadku osób zwalnianych z pracy albo po prostu doświadczających pogorszenia poziomu życia. W związku z powyższym moim pragnieniem jest to, aby doprowadzić do zrozumienia zalet patriotyzmu gospodarczego u każdego człowieka, w tym zwłaszcza u czytelników mojej książki „Patriotyzm gospodarczy” wydanej w 100-lecie odzyskania niepodległości.

 

Czy Pana zdaniem kapitał ma narodowość ?

Myślę, że kryzys lat 2008-2009 pokazał, że kapitał ma narodowość. Okazało się, że w tym okresie banki centralne oraz rządy interweniowały, aby uratować w gospodarce co się tylko da. Obawa przed pogłębieniem depresji gospodarczej była tak silna, że amerykański bank centralny zaczął jak to się popularnie mówi „drukować pieniądze”. Mówiąc ogólnie zwiększyła się masa pieniądza w obiegu. Podejmowane były różne działania niestandardowe, aby doprowadzić do tego, żeby sytuacja na rynkach akcji się uspokoiła. Dlaczego było to tak ważne ?

W moim przekonaniu dlatego, że nie było chyba żadnej innej możliwości aby uspokoić nastroje konsumentów. Z tego powodu uważam, że to postępowanie amerykańskiego banku centralnego było słuszne. Także rządy innych krajów oraz banki centralne w nich działające podjęły działania ekspansywne, niestandardowe. Jestem głęboko przekonany, że wiedza o tym, iż struktura własnościowa poszczególnych gospodarek ma znaczenie dla mieszkańców, dla obywateli po prostu dla członków narodów jest na tyle istotna, że warto ją przekazywać także w ramach podstaw programowych nauczania na wyższych szkołach ekonomicznych. Co więcej nie należy pomijać tej tematyki w odniesieniu także do uczelni wyższych o innym profilu. Naturalnie warto zróżnicować sposób podejścia. Kiedy już ktoś nabył określonej wiedzy o patriotyzmie gospodarczym to wówczas przydatny będzie mu kurs dla średnio zaawansowanych a potem być może mogłyby się pojawić refleksje napisania pracy doktorskiej czy nawet habilitacyjnej.

Są jednak i takie osoby np. szeregowi członkowie różnych organizacji, osoby pełniące w nich funkcję referenta księgowego czy osoby pilnujące parkingów samochodowych, czy nauczycieli w szkołach, którzy to mogą należeć do grupy osób, które dopiero zapoznają się z tematyką patriotyzmu gospodarczego. W stosunku do tych osób należy przyjmować prawdopodobnie nieco inną taktykę. Należy mieć świadomość tego, iż osoby te nie mogą wszystkiego wiedzieć, nie wszystko od razu zrozumieć. Dlatego należy podawać tym osobom pewne przykłady praktyczne i starać się powoli, stopniowo nasycać ich myślenie ideą patriotyzmu gospodarczego. Wówczas i oni mogliby z czasem dojść do pełniejszego niż dotychczas zrozumienia owych zagadnień patriotyzmu gospodarczego.

 

Czy należy, jeżeli tak to, w jaki sposób uczyć postaw patriotycznych w sferze gospodarczej w szkolnictwie  – w tym także w szkołach wyższych ?

Należy czynić to w sposób zróżnicowany. Myślę, że każdy czytelnik mojej książki o patriotyzmie gospodarczym może sam zadać sobie pytanie: co ja w konkretnych warunkach swojego życia zawodowego mogę uczynić aby w sposób skuteczny promować idee patriotyzmu gospodarczego. Nie chcę tu narzucać żadnych jednoznacznych rozwiązań. Zachęcam po prostu do lektury mojej książki „Patriotyzm gospodarczy”. W sposób szczególny chciałbym zwrócić uwagę na znaczenie zawartych w książce pięciu zasad patriotyzmu gospodarczego opracowanych przez Adama Górala prezesa jednej z największych polskich spółek informatycznych. Myślę, że każdy z czytelników książki może zastanowić się nad tym, w jaki sposób wdrożyć w praktyce niektóre postulaty związane z choćby jedną zasadą patriotyzmu gospodarczego, o której tam wspominam.

Żyjemy w świecie dominacji mediów internetowych. Stwarza to oczywiście określone szanse. Myślę, że internauta, który potrafi prowadzić korespondencję z innymi internautami, który umie dodawać wpisy na facebooku czy też na twitterze ma ogromną możliwość propagowania idei patriotyzmu gospodarczego. Niech każdy po swojemu stara się ową ideę promować. Mogą być sytuacje takie, że ktoś z racji miejsca zatrudnienia nie będzie mógł otwarcie i oficjalnie pod imieniem i nazwiskiem wszystkiego napisać. Wówczas niech stara się napisać choćby część tego. Może też tematykę patriotyzmu gospodarczego promować w rozmowach z rodziną, przyjaciółmi i znajomymi. Niech stara się po prostu na tyle, na ile umie uczynić cokolwiek. To „cokolwiek” to jest bardzo dużo. Dzięki wielu takim drobnym działaniom wytworzyć się może wielki efekt pozytywny. Nawiasem mówiąc to pokazuje, że to drobne działanie ma wielkie znaczenie, gdyż suma takich drobnych działań powoduje, że idea patriotyzmu gospodarczego może być promowana szeroko.

Poza tym, co ogromnie ważne budują się wówczas więzi społeczne. Nawiązanie kontaktu przez Internet to nie to samo co spotkanie „twarzą w twarz”, ale przecież można sobie wyobrazić sytuację, iż dwie osoby, które ze sobą koresponduje po jakimś czasie dojdzie do decyzji aby spotkać się w rzeczywistości realnej w „cztery oczy”. Wówczas nawiązując kontakt „tylko w Internecie” można z biegiem czasu przekształcić go w kontakt zupełnie w realnym życiu. Nie jest wykluczone, że tego typu przekształcenie kontaktu internetowego w kontakt realny przyniesie zupełnie nieoczekiwane skutki w postaci nawet przyjaźni, koleżeństwa a może nawet małżeństwa. W ten sposób możliwe będzie zrealizowanie polityki prorodzinnej niejako drogą okrężną. Często bowiem osobami, które mają nieco więcej czasu na działalność w Internecie są osoby samotne, których nazywa się singielkami i singlami. Z tą grupą osób wiążę spore nadzieje.

Może się bowiem zdarzyć, że wymiana informacji w mediach społecznościowych doprowadzi do tego, że np. chłopak i dziewczyna po prostu pogłębią więź społeczną w rzeczywistości realnej co może mówiąc wprost zaowocować małżeństwem a następnie pojawieniem się dzieci. To myślenie jest trochę nietypowe, ale proszę samemu sobie zadać pytanie: czy w tym myśleniu nie ma aby odrobiny racji. Piszę o tym dlatego, że skoro mówi się o zagrożeniach płynących z funkcjonowania Internetu a nawet o tym, że może pojawić się zjawisko uzależnienia od tego medium to przecież można sobie też wyobrazić sytuację, że Internet może być szansą. Warto na rzeczywistość patrzeć w taki oto sposób. Do tego zachęcam. Niech więc lektura mojej książki „Patriotyzm gospodarczy” stanie się okazją także do refleksji nad tym jak można w sposób odpowiedni dla danej osoby zaangażować się w promocję idei patriotyzmu gospodarczego.

 

– Jest takie pojęcie „homo economicus”, człowiek gospodarujący. Czy postawa patriotyczna w sferze gospodarczej jest postawą zgodną z ideą „homo economicus ?

Problem jest wieloaspektowy i z tego powodu, że nie jestem specjalistą w zakresie pojęcia „homo economicus” byłbym ostrożny w wypowiadaniu jednoznacznych opinii. Tym niemniej jednak mogę podkreślić, iż warto badać zachowanie uczestników życia gospodarczego w kontekście różnych także kulturowych uwarunkowań uczestników tego życia. W sposób szczególny istotne znaczenie ma postawa konsumentów. Spotkać się można bowiem z taką oto wypowiedzią, że konsumenci mają nawet większą rolę do odegrania niż wyborcy. O ile np. wybory do Sejmu RP odbywają się co 4 lata, a do Parlamentu Europejskiego co 5 lat to konsument dokonuje wyborów dotyczących produktów i usług o wiele częściej. Niektórzy nawet codziennie albo prawie codziennie. W tym kontekście chcę zasugerować, aby tam gdzie tylko to możliwe pomyśleć o wykładaniu przedmiotu „Odpowiedzialność społeczna konsumenta”.  Naturalnie nie chcę sugerować gotowych rozwiązań. Każdy kto gotów byłby podjąć się roli nauczyciela tego przedmiotu wie zapewne więcej ode mnie o uwarunkowaniach świata pracy, o różnych przepisach, wymogach. Niemej jednak zdecydowanie podtrzymuję wyrażoną wcześniej sugestię o potrzebie prowadzenia przedmiotu „Odpowiedzialność społeczna konsumenta”. Nie będę ukrywał, że tego typu działania mogą być już prowadzone na stosunkowo wczesnym etapie edukacji. Myślę bowiem, że już przedszkolak albo uczeń szkoły podstawowej może zrozumieć, iż to że wyda podarowane mu przez rodziców banknoty na określone towary czy usługi powoduje, iż dzięki takiemu nawet drobnemu wydatkowi wesprze on działalność określonego kiosku, baru mlecznego, sklepu spożywczego czy tzw. warzywniaka. Już więc od wczesnego dzieciństwa można uczyć polskie dzieci tego czym jest patriotyzm gospodarczy. Nie trzeba nawet wówczas używać tego pojęcia, gdyż może być jeszcze za wcześnie. Możliwe jest natomiast po prostu zaszczepienie u polskiego dziecka pewnego sposobu myślenia, w którym samo ono zobaczy, iż dokonując wydatku na drożdżówkę, sok, wodę mineralną, mleko czy zabawkę tym samym wspiera niejako konkretny sklep. Od takich drobnych rzeczy warto rozpocząć.

 

Czy sam określiłby się Pan jako patriota gospodarczy ?

Tak. Patriota to ten, kto pragnie kochać Polskę i ze względu na taką myśl chce podejmować określone czyny. Myślę, że jestem patriotą a ponieważ dziedzina, w której funkcjonuję w sposób szczególny dotyczy kwestii gospodarczych to mam prawo tak siebie określić. Oczywiście zawsze należy dokonywać samodzielnego spokojnego przeanalizowania swojej postawy. Można ją udoskonalić. Z pewnych postaw zrezygnować, niektóre jeszcze bardziej pogłębić. Niemniej jednak uważam, że mam prawo nazwać się patriotą. Świadczą o tym cała moja działalność naukowa i dydaktyczna.

 

Mówi się czasem o tym, że elementem patriotyzmu jest walka o zachowanie języka polskiego. Także w sferze gospodarczej pojawiają się takie sugestie, że grozi nam nadmierna inwazja języka angielskiego, że pojawia się swoista niezbyt dobra moda na zastępowanie pojęć polskich pojęciami angielskimi, tam gdzie nie jest to potrzebne, czy Pan także dostrzega to zagrożenie, czy też raczej uważa Pan, że nie ma za bardzo się czym martwić ?

Znajomość języków obcych, w tym języka angielskiego jest cenną umiejętnością. Jeśli ktoś znakomicie posługuje się w piśmie i mowie językiem angielskim to taką postawę bardzo podziwiam. Warto jednak zauważyć, że doskonała znajomość języka angielskiego nie jest lub nawet nie musi być jedynym czy też nawet niezbędnym elementem postawy patriotycznej. Jestem przede wszystkim Polakiem. Może się zdarzyć, że ktoś połączy nawet stosunkowo dobrą czy też średnią znajomość języka angielskiego z silnym patriotyzmem. Ponadto nie każdy ma takie same zdolności językowe. Myślę, że warto zadawać sobie samemu pytanie: czy zdarzyły  się w moim życiu takie momenty, w których sam doszedłem do wniosku, że zdziwiło mnie to, iż ktoś użył sformułowania angielskiego a bardziej naturalne byłoby tu użycie słowa polskiego. Mogą być takie sytuacje, że ktoś sam dojdzie do wniosku, że będąc Polakiem nadużywa słów anglosaskich. Oczywiście może być też inaczej. To sprawa bardzo indywidualna. Niemniej jednak silnie zachęcam do tego, aby na to zwrócić uwagę. Pamiętam, że dzieci wrzesińskie godząc się na represje ze strony niektórych pruskich nauczycieli postępowały w myśl przesłania anonimowego wiersza: „My Boże z Tobą rozmawiać chcemy, lecz Vater unser nie rozumiemy”.

 

Czy szkoły podstawowe, średnie a zwłaszcza wyższe powinny kształtować w uczniach i studentach postawy skłaniające ich do pozostania w Polsce i rozwijania tu kariery zawodowej ? Mówiąc inaczej, czy powinny one promować myślenie o sobie jako o człowieku, który ma miejsce i zadania głównie tu w kraju, czy też powinny kształtować obywateli świata, którym w zasadzie jest obojętne czy będą żyć i pracować w kraju czy za granicą?

Problem jest na pewno delikatny. Naukowcy często podejmują wymianę międzynarodową. Publikują swoje teksty w językach obcych. Nie chcę tego negować. Możliwa jest także i taka droga. Chcę jednak w tym momencie przywołać słowa św. Jana Pawła II, który powiedział, że tak samo jak istnieje prawo do emigrowania tak samo też istnieje prawo do nieemigrowania ! Warto także i o tym pamiętać. Dlatego też nie negując współpracy międzynarodowej myślę, że warto czynić jednak to co możliwe, aby przede wszystkim nie zaniedbywać rozwoju instytucji polskich, aby nie lekceważyć rozwoju polskiego piśmiennictwa naukowego. Paradoksalnie w dobie Internetu publikacja w języku polskim opublikowana w wydawnictwie w Białymstoku czy Łowiczu lub Limanowej ma ogromne znaczenie także naukowe. Po pierwsze w Internecie można ów tekst szybo przetłumaczyć a po drugie można jego całość lub fragmenty opublikować później w języku angielskim, francuskim, hiszpańskim, czy też każdym innym. Generalnie jesteśmy jednak Polakami. Proszę zobaczyć, że wszelkiego typu dyskusje w mediach między naszymi rodakami toczą się jednak prawie wyłącznie lub niemal wyłącznie w języku polskim. Nawet te osoby, które wskazują na rolę globalizacji czy przypominają o potrzebie współpracy gospodarczej za granicą też przecież często mam wrażenie chętnie mówią w języku polskim. Polszczyzna jest czymś co stanowi rdzeń polskości. Jeśli bowiem przestaniemy mówić w języku polskim to w pewnym sensie przestaniemy być Polakami. Oznaczałoby to bowiem, że sami siebie pragniemy skazać na kulturowy niebyt. Sami chcemy przyłożyć rękę do likwidacji naszej narodowości.

Dlatego też głęboko wierzę, że następować będzie swoiste coraz szersze zrozumienie tego, iż istotą polskości jest także język ojczysty, że jest to nasze wspólne dobro, którego powinniśmy strzec. Z tego też powodu liczę na to, że np. nazwy stosowane w korporacjach też będą coraz częściej nazwami wyrażonymi w języku polskim. Oczywiście współczesny świat niejako proponuje nam znajomość języka angielskiego jako podstawową umiejętność pracownika. Trzeba jednak pamiętać, że dojście do znajomości tego języka może być stopniowe, natomiast polszczyzny człowiek uczy się już od chwili urodzenia a być może jeszcze wcześniej. Młody dorastający Polak słysząc dźwięki polskiej piosenki, słuchając audycji radiowej, czy telewizyjnej, dzięki kontaktowi ze swoim językiem ojczystym już może niejako kształtować swoją wrażliwość na to co nasze, rodzime.

Dlatego tak ważne jest to aby zanim dziecko zacznie poznawać język angielski najpierw dobrze poznało język polski i nauczy się nim posługiwać. Oczywiście każdy uczyni tak jak będzie chciał, ale skoro jesteśmy narodem to myślę, że warto także wspomnieć na ten aspekt rzeczywistości narodowej, na to iż chcąc budować jedność w ojczyźnie można realizować ją także, dzięki promowaniu języka polskiego. Pamiętam z dawnych lat taki program „Od przedszkola do Opola”. Program ten nadawany był w telewizji publicznej, w TVP. Polskie dzieci uczyły się polskich piosenek. Wyrabiała się w nich wrażliwość na nasz język rodzimy, język Mickiewicza, Sienkiewicza, Konopnickiej. Język każdej i każdego z nas, który razem czy to w kraju czy za granicą pragniemy tworzyć polską wspólnotę.

 

Czy bardziej skłonny byłby Pan taką tezę podzielić, że światem rządzą politycy czy też że światem rządzą korporacje ?

Sprawa jest skomplikowana na tyle, że trudno jednoznacznie na to pytanie odpowiedzieć. Moje dotychczasowe doświadczenie naukowe podpowiada mi, że rola korporacji w świecie współczesnym jest znacząca z uwagi na wielkość aktywów czy też przychodów ze sprzedaży towarów i usług. Znaczenia korporacji lekceważyć raczej nie można.

Paradoksalnie natomiast pragnę zwrócić uwagę na to, że politycy też mogą mieć coś do powiedzenia. W końcu fakt istnienia więzi między politykami a wyborcami może powodować, iż politycy przez swoje działania przez nie tylko popieranie takich a nie innych aktów prawnych, lecz także przez wypowiedzi mogą w różny sposób wpływać na rzeczywistość, w której korporacje odgrywają, jak już wspomniałem ważną rolę. Myślę, że bardzo ważne znaczenie ma poznawanie mechanizmów funkcjonowania korporacji. Dobrze jest poznawać zasady, które rządzą korporacjami. Można np. uważnie czytać zapisy kodeksów etycznych korporacji, poznawać schematy organizacyjne, pozyskiwać wiedzę o standardach obsługi klienta, o mechanizmach funkcjonowania planów sprzedażowych czy też o skutkach występowania okresowych ocen pracowniczych.

Generalnie wydaje mi się, że rola korporacji jest bardzo duża, szczególnie tych największych, szczególnie finansowych, ale nie tylko, także medialnych, handlowych oraz innych. Myślę, że warto zachęcać polityków do pogłębienia wiedzy o społecznej odpowiedzialności biznesu oraz o tym, w jaki sposób wykorzystać wiedzę o owej społecznej odpowiedzialności przy tworzeniu kryteriów oceny przedsiębiorstwa przez ich akcjonariuszy, jeśli oczywiście dane przedsiębiorstwo ma formę spółki akcyjnej. Z tego powodu warto pozyskiwać kontakty z przedstawicielami pionów finansowych przedsiębiorstw, ze specjalistami komórek finansowych z księgowymi, w tym także tymi, którzy pełnią funkcję głównego księgowego a nawet dyrektora finansowego. Pozyskanie kontaktów z tymi osobami jest bardzo ważne. Jeśli bowiem przyjmiemy założenie, że korporacja działa dla zysku, to pion finansowy ma w korporacji ogromne znaczenie i dlatego warto kłaść nacisk na współpracę między przedstawicielami pionu finansowego w korporacji a przedstawicielami działów marketingu czy też działów komunikacji z mediami. Chodzi bowiem o to, aby osoby kierujące finansami coraz bardziej nabierały przekonania, iż przestrzeganie określonych zasad społecznej odpowiedzialności biznesu może zwiększyć zaufanie danej korporacji i tym samym być korzystne dla budowy jej wizerunku. Można wcześniej tego typu sytuacje wykorzystać do propagowania zasad Katolickiej Nauki Społecznej, w tym propagowania wiedzy o encyklikach społecznych czy innych dokumentach papieskich. Warto zwrócić uwagę w tym kontekście na adhortację „Familiaris Consortio” papieża Jana Pawła II o zadaniach rodziny chrześcijańskiej w świecie współczesnym. Różnego typu fragmenty owych dokumentów mogą być dobrą inspiracją do tworzenia swoistych zestawów wartości korporacyjnych, które w korporacji są promowane. Warto aby wśród tych wartości znalazł się także patriotyzm i myślenie prospołeczne, w tym także dbałość o trwałość miejsc pracy w korporacji.

Rozmawiał Piotr Tomczyk

drukuj