fot. PAP/Radek Pietruszka

Prok. Różycki: mam poczucie winy

Prok. Dariusz Różycki przyznał, że ma poczucie winy w związku ze sposobem funkcjonowania Prokuratury Okręgowej w Gdańsku w sprawie dot. Amber Gold.

Komisja śledcza pytała go m.in. o kwestię objęcia nadzorem sprawy Amber Gold prowadzonej przez Prokuraturę Rejonową Gdańsk-Wrzeszcz.

28 listopada 2011 r. do Prokuratury Generalnej wpłynęło pismo szefa Komisji Nadzoru Finansowego z krytycznymi uwagami pod adresem postępowania ws. Amber Gold Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz. Od końca maja 2011 r. postępowanie to było zawieszone z uwagi – jak uzasadniono – na przedłużający się termin wydania przez biegłego opinii.

Pismo to trafiło do Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku, następnie do prokuratury okręgowej i rejonowej. Jak przypominali posłowie podczas piątkowego posiedzenia komisji, w podpisanej przez Różyckiego odpowiedzi z 5 stycznia 2012 r. m.in. była informacja, że zawieszenie postępowania było niezasadne i że pismo w tej sprawie zostało skierowane do prokuratury rejonowej we Wrzeszczu; było też stwierdzenie, że po podjęciu postępowania zostanie ono objęte nadzorem przez Prokuraturę Okręgową.

Szefowa komisji Małgorzata Wassermann powiedziała, że pismo z 5 stycznia 2012 r. wysłano zostało do gdańskiej prokuratury apelacyjnej, ta przekazała je do prokuratury generalnej, a ta do KNF. Po czym – zaznaczyła – przez cztery miesiące prokuratura okręgowa nie zrobiła nic, ponieważ pismo ws. konieczności podjęcia zawieszonego postępowania i objęcia go nadzorem trafiło do prokuratury rejonowej we Wrzeszczu dopiero 4 kwietnia 2012 r.; w tym też dniu postępowanie zostało podjęte.

Jarosław Krajewski pytał Różyckiego jak to się stało, że wysłał w styczniu 2012 r. pismo, w którym informowano szefa KNF o objęciu nadzoru nad sprawą dot. Amber Gold, choć w rzeczywistości tak się nie stało.

„Prawdopodobnie nie miałem świadomości, że pismo to (ws. konieczności podjęcia postepowania oraz objęcia go nadzorem) jeszcze nie wyszło. Nie wiem, w jaki sposób podpisałem to pismo: czy to pismo dostałem w teczce do podpisu, czy też omawiałem je osobiście z prokuratorem, który je sporządził” – odparł świadek.

Na pytanie, czy świadomie wprowadził w błąd szefa KNF Różycki odpowiedział, że „świadomie nie”.

„Wydałem polecenie objęcia sprawy nadzorem służbowym w momencie kiedy sprawa zostanie podjęta. Wówczas ja powinienem podpisać pismo do prokuratury rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz sugerujące (…) podjęcie sprawy z zawieszenia celem objęcia zwierzchnim nadzorem służbowym” – dodał.

„Wtedy, gdyby zatrybiło (…) to powinno natychmiast wiązać się z tym, że prokurator wyznaczony do nadzoru sprawy, powinien wypełnić taki dowód, którym obejmowało się nadzorem służbowym sprawę, przedstawić mi do podpisu i powinno to być natychmiast” – powiedział Różycki.

„Używając pana języka: w tym przypadku, w sprawie Amber Gold, nie zatrybiło?” – zapytał Krajewski.

„Nie zatrybiło” – odpowiedział prokurator.

„Mam poczucie winy” – przyznał Różycki odnosząc się do pytań Krajewskiego dotyczących sposobu funkcjonowania podległej mu prokuratury.

PAP/RIRM

drukuj