fot. arch.

Projekt o in vitro przyjęty przez rząd

Rząd przyjął projekt dotyczący zapłodnienia in vitro. Zgodnie z nim procedura ta będzie dostępna dla małżeństw ale i związków nieformalnych, które udokumentują przynajmniej roczne leczenie niepłodności.

Projekt przygotowany przez Ministerstwo Zdrowia dopuszcza powstanie sześciu zarodków oraz możliwość zapładniania większej ich liczby w przypadku kobiet, które ukończyły 35 lat lub gdy będą tzw. wskazania medyczne. Ponadto projekt zakazuje niszczenia zarodków, ale tylko tych, które są zdolne do prawidłowego rozwoju.

Dokument spotkał się z krytyką wielu ekspertów z zakresu ginekologii i położnictwa oraz organizacji rodzinnych. Głos zabrało także Prezydium Konferencji Episkopatu Polski.

Bioetyk, ks. prof. Paweł Bortkiewicz mówi, że stanowisko biskupów jest cenne: przypomina, że Kościół jest za życiem i płodnością, ale nie popiera in vitro, bo nie jest ono leczeniem niepłodności. Episkopat wskazuje także na niegodziwość tej metody.

– In vitro jest manipulacją człowiekiem na poziomie embrionu i na poziomie zarodka. Padają tutaj bardzo mocne i wyraziste słowa mówiące o godności zarodka, o tym, że nie może być on traktowany w żaden sposób przedmiotowo, instrumentalnie. Nie może być zamrażany, wykorzystywany do celów badań naukowych czy jakichkolwiek procedur instrumentalizujących, uprzedmiotawiających. Zarodek ma taką samą godność, jak każdy z nas. I wreszcie księża biskupi zauważają, że dziecko uzyskane drogą niegodziwą i nie do przyjęcia, nie ponosi oczywiście winy z tego tytułu. Winę ponoszą ci, którzy do takiej reprodukcji doprowadzają – wyjaśnia ksiądz profesor Paweł Bortkiewicz.

Rząd chce, by projekt dotyczący in vitro jeszcze w marcu trafił do Sejmu. Tymczasem metoda sztucznego zapłodnienia zbiera swoje żniwo. W szczecińskim szpitalu kobieta urodziła dziecko, którego nie jest biologiczną matką. Do pomylenia próbek doszło w laboratorium w Policach.


RIRM/TV Trwam News

drukuj