fot. facebook.com

Prof. W. Polak: Za granicą może znajdować się wiele dokumentów dotyczących najnowszej historii Polski

W drugiej połowie lat 90. poza granice Polski wywieziono około trzech metrów bieżących dokumentów z prywatnej kolekcji Czesława Kiszczaka – poinformowała „Rzeczpospolita”.

Gazeta zwraca uwagę, że do tej pory nie doszło do przeszukania willi byłego komunistycznego dygnitarza. Jeszcze w latach 90. starał się o to prokurator Andrzej Witkowski, który prowadził wówczas śledztwo w sprawie zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki. W 2016 r. wdowa po Kiszczaku dobrowolnie przekazała IPN dokumenty wśród których znalazła się m.in. teczka TW „Bolek”.

Zdaniem prasy nie doszło jednak do przeszukania wilii i śledczy nie sprawdzali, czy wdowa miała w domu jeszcze inne akta. Gazeta wskazuje jednocześnie, że materiały z prywatnej kolekcji Kiszczaka już dawno opuściły Polskę.

Historyk prof. Wojciech Polak zwraca uwagę, że wiele ważnych dokumentów z Polski trafiało za naszą wschodnią granicę.

– To raczej nie ulega wątpliwości, że część polskich dokumentów archiwalnych, także tych zniszczonych, była mikrofilmowana i przekazywana gdzieś do tajnych archiwów moskiewskich. Wydaje mi się, że za granicą może być wiele dokumentów dotyczących najnowszej historii Polski – podkreślił prof. Wojciech Polak.

Prof. Wojciech Polak zaznacza, że jeżeli rzeczywiście z domu Kiszczaka wywieziono jakieś materiały, to musiały być one ważne.

– Rosja chce wpływać na politykę innych krajów, posiadając tego typu dokumenty. Dzięki nim może wywierać wspływ na poszczególne osoby – zaznaczył historyk.

RIRM

drukuj