Prof. W. Osadczy: To, z czym mamy do czynienia ws. Ukrainy, jest dyskredytacją polskiej polityki oraz społeczeństwa

Wiemy, że strona ukraińska, jej polityka historyczna, w znacznej mierze jest kreowana przez tzw. ukraiński IPN, zarządzany przez osobę wyznającą ideologię nacjonalizmu ukraińskiego. […]To, z czym mamy w tej chwili do czynienia, przeraża swoim ogromem i brakiem logiki – powiedział w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja historyk prof. Włodzimierz Osadczy. Dyrektor Ośrodka Badań Wschodnioeuropejskich – Centrum Ucrainicum KUL odniósł się do zablokowania przez Ukrainę możliwości badań związanych z ludobójstwem na Wołyniu ze strony polskiej. 

Ukraińskie formacje nacjonalistyczne zamordowały ponad 100 tys. osób, jednak do dnia dzisiejszego ekshumowany i godnie upamiętniony został tylko niewielki procent ofiar tych wydarzeń – zwrócił uwagę prof. Włodzimierz Osadczy.

– Na skutek akcji ludobójczych przeprowadzonych przez formacje nacjonalistyczne na Ukrainie w czasie II wojny światowej, na terenach, które należały przed II wojną światową do Polski, czyli województwo wołyńskie, województwo małopolskie, w sposób bestialski zostało zamordowanych ponad 100 tys. osób. Liczba przyjmowana przez Instytut Pamięci Narodowej i inne środowiska mówi o 120 tys., chociaż nie jest to liczba kompletna. […] W tej chwili szczątki tych ludzi spoczywają, ale nie spoczywają, bo nigdy one nie spoczęły, tylko się poniewierają w dołach śmierci. Nie ma mogił, nie ma miejsc upamiętnienia.  Na dzień dzisiejszy w jako taki sposób zostały upamiętnione czy ekshumowane tylko nieliczny procent od tej straszliwej liczby 120 tysięcy – wskazywał gość „Aktualności dnia”.

Polska jako kraj ma na sumieniu zaniedbania w kwestii odnalezienia i godnego pochówku szczątków wszystkich ofiar ludobójstwa na Wołyniu – stwierdził Dyrektor Ośrodka Badań Wschodnioeuropejskich – Centrum Ucrainicum KUL.

– Podejrzewam, że żaden kraj poza Rzeczpospolitą Polską nie dopuścił się tak strasznych zaniedbań w kwestiach dotyczących pochówku współobywateli, wiernych Kościoła katolickiego, chrześcijańskiego. […] Wydaje mi się, że każdy kraj cywilizowany, a nawet barbarzyński, ma obowiązek pogrzebać te szczątki. Ta kwestia nigdy w ciągu 26 lat, od 1989 roku, nie pojawiała się w majestacie tej całej tragedii – zauważył profesor Osadczy.

Profesor KUL odniósł się również do wypowiedzi dr Leona Popka z pionu poszukiwań identyfikacji IPN dla TV Trwam, który poinformował, że miejsca pamięci ofiar są dewastowane. Wynika to z faktu, że strona ukraińska wykorzystuje bierność strony polskiej – powiedział Dyrektor Ośrodka Badań Wschodnioeuropejskich – Centrum Ucrainicum KUL.

– Jest to pochodna rzecz. Skoro się dopuszcza sytuację upokorzenia, skoro się nie ma szacunku, nie ma godności, to inna strona, niekoniecznie przyjazna, będzie manipulować, będzie tworzyć sytuacje wręcz urągające jakimkolwiek zasadom – akcentował ekspert.

Historyk podkreślił, że kwestia upamiętnienia ofiar mordów na Wołyniu jest kwestią, która dotyczy nie tylko IPN-u czy rządu, ale całego polskiego narodu.  

– Każdy powinien się uderzyć w pierś, każdy, kto się czuje przynależny do tej wspólnoty narodowej. Dokonane zostało wielkie zaniedbanie. To, że się usypuje wysypiska śmieci na grobach – to jest dzień dzisiejszy. […] Dewastacja, profanacja i różnego rodzaju upokorzenie sięga szczytu. Jako społeczeństwo polskie […] dajemy przyzwolenie na ten sposób traktowania. […] Nie jest to sprawa IPN-u, nie jest to sprawa tylko resortu, który za to odpowiada. Jest to sprawa całego narodu polskiego – zaznaczył gość „Aktualności dnia”.

Ekspert zaapelował do prezydenta oraz Episkopatu Polski o zdecydowaną reakcję w tej sprawie przy okazji obchodów rocznicy pamięci ofiar ludobójstwa na Wołyniu.

– Zbliża się rocznica pamięci ofiar ludobójstwa, pierwsza, która będzie obchodzona na szczeblu państwowym, więc głos prezydenta Najjaśniejszej Rzeczpospolitej byłby jak najbardziej na miejscu, również gremialny głos Episkopatu Polski, żeby ta akcja nie była tylko elementem jakiś rozgrywek, a stała się poważnym momentem narodowych rekolekcji, narodowego opamiętania się. Wydaje mi się, że to jest kwestia o wiele głębsza i o wiele bardziej problemowa niż sprawa dogadywania się szefa IPN-u polskiego z jego ukraińskim odpowiednikiem – podsumował prof. Osadczy.

Całość rozmowy z prof. Włodzimierzem Osadczym w „Aktualnościach dnia” dostępna jest [tutaj]

RIRM

  

drukuj