Prof. W. Modzelewski: Musimy mieć własną wizję narodową uczestnictwa w UE

Musimy zacząć debatę w Polsce na ten temat, bardzo poważną debatę wielopłaszczyznową o definicji Polski w tej organizacji. Dopiero po tej debacie, kiedy wykształcimy swoją wizję, możemy powiedzieć, że wiemy, jakiej chcemy Unii Europejskiej – powiedział prof. Witold Modzelewski. Profesor nauk prawnych w „Rozmowach niedokończonych” na antenie TV Trwam i Radia Maryja omówił kwestię roli Polski w Unii Europejskiej.

Prof. Witold Modzelewski zauważył, że Europę można podzielić na Europę starą i Europę nową.

– Mamy to historyczne jądro, tę – jak niektórzy twierdzą – starą Europę, czyli tę, która wyszła z ideą integracji i tę Europę nową, do której nie tylko zalicza się Europa środkowo-wschodnia i południowa. Do Europy nowej, o paradoksie! Zaliczała się Wielka Brytania – zaznaczył profesor.

Państwa nowej Europy szukają swojej definicji, oczekując, że będą miały w organizacji unijnej swoją podmiotowość – zwrócił uwagę ekspert.

– Państwa nowej Europy nie znajdują swojej definicji, swojego uczestnictwa. Wiemy, że nie jesteśmy najważniejsi; wiemy, że nie będziemy najważniejsi; wiemy również, że  nawet jako członkowie jak najbardziej pełnoprawni, nie korzystamy z pełnych praw w takim znaczeniu czysto dyplomatycznym. […] Czasami nam się pokazuje to miejsce, gdzie jesteśmy. […] Chcemy mieć podmiotowość. Chcemy być w tej organizacji na równych prawach. W zasadzie nie chcemy być liderami. Chcemy być na równych prawach – tłumaczył prof. Witold Modzelewski.

Profesor nauk prawnych odniósł się do kwestii reelekcji Donalda Tuska na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej. Podkreślił, że mamy do czynienia z paradoksem, który polega na tym, że wybrano człowieka, który nie otrzymał poparcia od kraju, z którego pochodzi.

– Ten, kto ma reprezentować dane państwo, musi być kandydatem tego państwa, czyli zyskać poparcie rządu danego kraju. Teraz mamy jakiś paradoks.[…] Zgodnie ze wszystkimi zasadami sztuki, [rząd] wypowiedział w tej dziedzinie pogląd, że to nie jest jego kandydat. […] To jest ewenement, to jest wydarzenie, którego nie do końca wszyscy rozumiemy. Jak się zachowują wówczas inne organizacje? Albo wysuwają innego kandydata z innego państwa, który ma poparcie innego państwa, […] ale na pewno nie wysuwają kandydata z danego państwa, który jest jednoznacznie niepopierany przez rząd danego państwa. W tym momencie dochodzimy do jakiegoś nieprawdopodobnego paradoksu – wyjaśnił gość „Rozmów niedokończonych”.

Unia Europejska chciała za wszelką cenę pokazać, że nie liczy się ze zdaniem Polski, jednak zaliczyła wpadkę wizerunkową, gdyż broniła kandydata, co do którego ma wiele krytycznych uwag – ocenił prof. Witold Modzelewski.

– Wszyscy wiemy, że był to dość słaby premier, tak oględnie mówiąc, bardzo krytycznie oceniany w swojej dotychczasowej funkcji. Bezpośrednio po jego wyborze ukazał się artykuł w jednej bardzo reprezentatywnej, bardzo opiniotwórczej, bardzo powściągliwej gazecie niemieckiej, gdzie na taką krytykę nie zdobyli się w Polsce nawet przeciwnicy polityczni PO i Donalda Tuska, mówiąc, że jest leniwy, w istocie nieaktywny, pasywny, który tak naprawdę nie wnosi nic. Była to miażdżąca ocena nie jego działalności jako polskiego premiera, tylko na tej funkcji, na jaką go z powrotem powołano, czyli jest walka do końca,  nie wiadomo, o co. Co jest przedmiotem sporu? Wiemy, że organizacja pokazała jednemu państwu, […] że zdanie rządu tego państwa nie ma w zasadniczych sprawach żadnego znaczenia. Bronimy kandydaturę, co do której sami mamy głębokie zastrzeżenia – akcentował prof. Modzelewski.

Ekspert skomentował również wypowiedź prezydenta Francji Francoisa Hollande’a, który powiedział, że Polska ma zasady, lecz Unia ma fundusze. Profesor nauk prawnych stwierdził, że taka wypowiedź to kompromitacja francuskiej głowy państwa.

– Prezydent Hollande nie ma dobrej passy. Być może powiedział to, co myśli i może on przedstawił swoje rzeczywiste poglądy, tylko on kompromituje wartości, których Francja – chyba szczerze – chciała, aby stały się one wartościami europejskimi, że nie liczy się silniejszy, w tym silniejszy ekonomicznie, tylko liczą się również wartości. […] Poparł tymi słowy sceptycyzm tych, którzy są już sceptykami, ale także utarł nosa wszystkim euroentuzjastom, którzy mówili, że Unia Europejska dba o wartości, stoi na ich straży i te pieniądze, które ma, służą dobru tak pojmowanemu, jak pojmuje to UE. To kolejna wpadka wizerunkowa – skomentował prof. Modzelewski.

Całość „Rozmów niedokończonych” z udziałem prof. Witolda Modzelewskiego dostępna jest [tutaj]

RIRM

drukuj