fot. Mateusz Marek/Nasz Dziennik

Prof. M. Ryba: „Marsz Wolności” to antyrządowa manifestacja

Celem „Marszu Wolności” jest utrzymanie elektoratu dawnego obozu władzy, a także wyłonienie przywództwa partii oraz szerokorozumianego lidera – powiedział w „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja prof. Mieczysław Ryba, komentując sobotni marsz organizowany przez Platformę Obywatelską. Wykładowca KUL i WSKSiM odniósł się również do niedzielnych wyborów prezydenckich we Francji.

Prof. Mieczysław Ryba podkreślił, że „Marsz Wolności” to antyrządowa manifestacja, która ma swoje cele, najważniejsze cele.

– Mamy tutaj do czynienia z konkurencją na marsze. Do tej pory głównym organizatorem był Komitet Obrony Demokracji, ale po kompromitacji Mateusza Kijowskiego KOD nie funkcjonuje jako czynnik główny. Dla Schetyny i Platformy bycie w KOD jako jeden z elementów było bardzo niewygodne, w związku z czym cała rozgrywka wewnętrzna toczyła się dalej i po upadku Kijowskiego, po osłabnięciu Petru, PO stara się wybić jako główna siła opozycyjna, która ostatecznie zintegruje cały obóz liberalno-postkomunistyczny – mówił gość „Aktualności dnia”.

Profesor zgodził się z tezą, że jest to komunikat dla opinii publicznej, który mówi „My – Platforma Obywatelska – jesteśmy jedyną, najpoważniejszą siłą polityczną”. W szeregach PO toczy się rywalizacja – dodał.

– Pamiętajmy, że marsz nie o tej skali, ale jednak bardzo medialny – do prokuratury warszawskiej – odbył Donald Tusk. Grzegorz Schetyna jako przywódca Platformy opowiadał, że jest to wielki sukces, bo Donald Tusk ma poparcie i pewnie będzie kandydatem na prezydenta, natomiast realnie dla Schetyny ten pochód prezydenta Rady Europejskiej, jako nieformalnego lidera PO, który jest w stanie dźwignąć sondaże, jest to bardzo niewygodna sytuacja. Organizacja tego „Marszu Wolności” jest swego rodzaju odpowiedzią na to, próbą przykrycia tamtego wspomnienia, tak żeby Schetyna mógł wyjść jako lider opozycji – wskazywał prof. Ryba.

Wykładowca KUL i WSKSiM odniósł się również do kwestii politycznego podziału w społeczeństwie.

– Jest podział i jest on związany z całą układanką okrągłostołową, ponieważ rząd narusza w wielu miejscach sfery ułożone, które zostały zapieczętowane konstytucją z 1997 roku. Jest próba naruszenia fundamentalnej kwestii, która nigdy nie została nawet „palcem tknięta” mianowicie układu władzy sądowniczej, przebudowy tej struktury, która zawsze była ostatnim zabezpieczeniem dla tego, co kiedyś stworzono. W związku z tym są potężne grupy interesu, które z potęgowaną emocją, nienawiścią, niechęcią, angażują się w te protesty w wszelaki sposób, przede wszystkim medialny, ale także objawiający się tego typu marszami – tłumaczył ekspert i zaznaczył, że owe grupy czekają na jakiekolwiek potknięcie ze strony rządu PiS. np. kryzys gospodarczy czy wewnętrzny konflikt.

Gość „Aktualności dnia” odniósł się również do słów wiceszefa Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa, który na łamach niemieckiego tygodnika „Die Zeit” stwierdził, że sytuacja w Polsce i na Węgrzech stanowi fundamentalne zagrożenie dla państwa prawa.

– To jest zamydlanie rzeczywistych problemów unijnych. Pamiętajmy, że Unia Europejska jest w kryzysie nie tylko ekonomicznym, ale też tym związanym z bezpieczeństwem. Napięcia, jakie istnieją na styku konfliktu kulturowo-cywilizacyjnego (myślę tu o uchodźcach islamskich) są tak duże, że polityka otwartych granic i twierdzenie, że multikulturalizm to wspaniała ideologia, która tylko głosi pokój, a każdy kto mówi inaczej i głosi inaczej jest islamofobem, przestaje działać. (…) Antypolskie i antywęgierskie wypowiedzi, porównujące te kraje do Rosji, mają być odpowiedzią na niepokój związany z imigrantami, ale nie z odpowiedzią, że macie rację – islam i terroryzm zagraża Europie, tylko Polska jej zagraża, mimo tego, że to jest iluzja. Twierdzenie, że w Polsce nie ma wolności czy demokracji, to są bzdury – mówił profesor.

Prof. Mieczysław Ryba zaznaczył, że opozycja wciąż wyczekuje pomocy ze strony zagranicy.

Skomentował też wybór na urząd prezydenta Francji Emmanuela Macrona.

– Z niepokojem obserwowaliśmy wybory we Francji, a wypowiedzi prezydenta elekta Macrona przyjmowaliśmy wręcz z oburzeniem, kiedy atakował Polskę ze względu na to, że firma Whirlpool chce przenieść produkcję z Francji do Łodzi. W tamtym środowisku było to odbierane pozytywnie – zauważył wykładowca KUL i WSKSiM.

Całą rozmowę z prof. Mieczysławem Rybą w audycji „Aktualności dnia” można odsłuchać [tutaj]

RIRM

drukuj