fot. Robert Sobkowicz / Nasz Dziennik

Prof. M. Ryba: Ewa Kopacz w 2010 roku spełniała bardzo pożyteczną misję dla Donalda Tuska

To Ewa Kopacz, rzucając piękne słowa o patomorfologach, miała dać Donaldowi Tuskowi zasłonę medialną, PR-owską, chroniąc go np. od kwestii odpowiedzialności za rozdzielenie wizyt, za oddanie śledztwa – powiedział prof. Mieczysław Ryba. Historyk i wykładowca KUL oraz WSKSiM w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja skomentował dzisiejsze przesłuchanie byłej premier Ewy Kopacz w sprawie nieprzeprowadzenia sekcji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej.

Prof. Mieczysław Ryba przypomniał, że w 2010 roku politycy rządzącej Platformy Obywatelskiej, w tym Ewa Kopacz, zapewniali społeczeństwo o współpracy Polski i Rosji przy przeprowadzaniu sekcji zwłok ofiar katastrofy, co po ostatnich ekshumacją okazało się kłamstwem.

– Ówczesne władze Polski mówiły (pani Ewa Kopacz była częścią rządu jako minister zdrowia), że wszystko jest w porządku, mało tego – że była tam na miejscu, że widziała całą procedurę i nie ma się tutaj do czego doczepić, wręcz odwrotnie, że mieliśmy do czynienia z dużą pieczołowitością i starannością w uszanowaniu tychże ofiar. Sytuacja jest skrajnie inna, wręcz skandalicznie inna – zauważył gość „Aktualności dnia”.

Już w 2012 roku, kiedy okazało się, że ciała ofiar zostały zamienione, podjęto działania, aby tę kwestię zbagatelizować – podkreślił wykładowca KUL i WSKSiM.

– Już w 2012 roku odkryto to, że ciała były zamieniane. Innych ekshumacji wówczas nie czyniono. Zdawano sobie natomiast sprawę, co z tego wszystkiego może wyjść, że może wyjść taka wielka kompromitacja, więc starano się to ośmieszyć, starano się to w jakiś sposób zblokować. Dzisiaj bardzo trudno jest tego bronić – akcentował prof. Ryba.

Już po katastrofie rząd PO-PSL starał się pokazać w jak najlepszym świetle, aby nie zastały mu wytknięte podstawowe błędy, czyli przede wszystkim oddanie śledztwa Rosjanom – zwrócił uwagę historyk.

– Starano się to wszystko zaciemnić w sensie PR-owskim, a to z tego powodu, że popełniono niewiarygodne błędy. Rosjanom oddano wszystko, co możliwe: nie tylko śledztwo, nie tylko wrak, nie tylko czarne skrzynki, ale okazuje się, że ciała tychże ofiar również. To widać dzisiaj namacalnie – wyjaśnił gość „Aktualności dnia”.

Prof. Mieczysław Ryba wskazał, że ujawnienie kolejnych wyników ekshumacji szkodzi Platformie. Niewykluczone, że dojdzie do pewnych przetasowań wewnątrz partii – dodał.

– Wydaje się, że to z jednej strony uderza w samą Platformę, a z drugiej strony będzie powodowało przewartościowanie pewnych szeregów, przeszeregowanie tego obozu. Nie sądzę, żeby Ewa Kopacz zrobiła tam jeszcze jakąś karierę. Pytanie, w jaki sposób Grzegorz Schetyna z tym dziedzictwem Donalda Tuska sobie poradzi. Chyba, że pójdą (tak, jak się to do tej pory działo) w zaparte, będą bazować na tym już urobionym swoim elektoracie, który był karmiony tym, że mamy do czynienia z histerią smoleńską, a to jest jak gdyby kolejny tego etap – analizował wykładowca KUL i WSKSiM.

Z zaniedbań strony polskiej po katastrofie z 10 kwietnia 2010 roku powinien się wytłumaczyć również były premier Donald Tusk, który wówczas zadeklarował, że weźmie za to pełną odpowiedzialność – podkreślił historyk.

– Jak się rządzi, to ponosi się odpowiedzialność. Zresztą Donald Tusk wówczas wyraźnie powiedział, że bierze pełną odpowiedzialność za cały ten proces. […] Trzeba się z tego wytłumaczyć. Wiemy, co oznacza polityczna odpowiedzialność. Jeśli ktoś bierze za coś odpowiedzialność i funkcjonuje w życiu publicznym, to musi się z tego rozliczyć – podsumował prof. Mieczysław Ryba.

Całość rozmowy z prof. Mieczysławem Rybą w „Aktualnościach dnia” dostępna jest [tutaj]

RIRM

 

drukuj