Prof. Legutko: Guy Verhofstadt? To naprawdę nie jest nikt ważny!

W wywiadzie dla naszego portalu poseł do Parlamentu Europejskiego prof. Ryszard Legutko odniósł się do kandydatury Guya Verhofstadta na szefa PE. Zaznaczył, że nie ma on szans zająć miejsca, które obecnie zajmuje Martin Schulz. Europoseł wskazał kandydatów, którzy będą faworytami, by objąć to stanowisko.

Mateusz Antczak: Lider europejskich liberałów Guy Verhofstadt ogłosił w piątek swoją kandydaturę na szefa Parlamentu Europejskiego. Jakie szanse ma były premier Belgii na objęcie tego stanowiska?

Prof. Ryszard Legutko: Moim zdaniem niewielkie. Istnieje umowa między dwiema głównymi europejskimi partiami – Europejską Partią Ludową, gdzie jest Platforma Obywatelska, a Partią Europejskich Socjalistów, gdzie jest Sojusz Lewicy Demokratycznej, która reguluje podział czterech głównych stanowisk między tymi partiami. Porozumienie Liberałów i Demokratów na rzecz Europy, której przewodzi Guy Verhofstadt, jest to niewielka partia. Oni oczywiście wspierają socjalistów i EPL, ale mają bardzo mało szabel, niecałe 70 posłów na 750 w całym PE. To w żaden sposób nie da mu znaczącej pozycji.

M.A.: Kto może zatem zastąpić Martina Schulza na stanowisku przewodniczącego?

Prof. Legutko: Wybór będzie między dwoma Włochami: kandydatem socjalistów Giannim Pittellą a kandydatem EPL Antonio Tajanim.

M.A.: Wracając do Verhofstadta, jeśli nie ma szans na objęcie stanowiska, to co chce osiągnąć startując w tych wyborach?

Prof. Legutko: Myślę że wysunął on swoją kandydaturę dla wzmocnienia własnej pozycji i partii liberałów. Za 2,5 roku mamy wybory europejskie, wcześniej odbędą się wybory wewnętrzne w ważnych europejskich krajach, tj. Francji i Niemczech, gdzie struktura władzy do tej pory istniejąca może być częściowo podważona. Guy Verhofstadt jest wręcz fanatycznym federalistą, czyli człowiekiem, który dąży do jednego zcentralizowanego państwa europejskiego. Myślę, że liczy on również na wzmocnienie federalistycznego nurtu w Europie, który obecnie znajduje się pod ostrzałem. Ogólnie rzecz biorąc, jestem przekonany, że nie obejmie stanowiska szefa Parlamentu Europejskiego.

M.A.: I to jest raczej dobra wróżba dla Polski, biorąc pod uwagę jego ataki na nasz obecny rząd?

Prof. Legutko: Oczywiście. Guy Verhofstadt to jest siła telewizji i ogólnie mediów. On jest dobrym mówcą, a do tego jest krzykliwy i pyskaty wręcz, ale zwarzywszy, że jego partia jest dość niewielka, to w Polsce mało kto wiedział o jego istnieniu.

M.A.: Przed debatami w Parlamencie Europejskim nt. stanu demokracji Polsce nie było o nim głośno w naszym kraju. Dopiero te „wybiły” go medialnie.

Prof. Legutko: Zgadza się. Debaty europejskie o Polsce sprawiły, że nagle wielu Polaków dowiedziało się o jego istnieniu. Wielu również doszło do mylnego wniosku, że Guy Verhofstadt jest jakimś potężnym człowiekiem w Unii Europejskiej, który symbolizuje te złe siły. To naprawdę nie jest nikt ważny i jego partia nie decyduje.

M.A.: Były premier Belgii stał się w Polsce wręcz twarzą Unii Europejskiej.

Prof. Legutko: Niestety. Guy Verhofstadt stał się symbolem tego, co ogromna część Polaków nie lubi w Unii i czego się obawia, czyli arogancji, agresji i dogmatyzmu. To, że Unia Europejska nagle w Polsce przybrała twarz Verhofstadta , to jest ze szkodą dla Unii Europejskiej. To jest ta brzydka twarz Unii Europejskiej.

M.A.: Panie Profesorze, dziękuję za rozmowę.

Prof. Legutko: Dziękuję bardzo.

RIRM

drukuj