fot. pl.wikipedia.org

Prof. J. Hrynkiewicz: Nie szanujemy młodego pokolenia

O przyczynach migracji Polaków i szansach rozwiązania tego problemu, dla Radia Maryja wypowiada się prof. dr hab. Józefina Hrynkiewicz, socjolog, polityk Prawa i Sprawiedliwości.

Zacznijmy przede wszystkim od przyczyn, które spowodowały, że bardzo wielu Polaków – około 1 mln osób – przebywa w Wielkiej Brytanii. Jakie były przyczyny, że ci Polacy opuścili własny niepodległy, demokratyczny kraj i udali się do Wielkiej Brytanii? Jest kilka bardzo ważnych przyczyn. Przede wszystkim te przyczyny zachęciły (czy w wielu przypadkach zmusiły) ludzi młodych do poszukiwania miejsca do życia poza własną ojczyzną, własnym krajem. To jest bardzo smutne.

Pierwszą sprawą jest brak pracy. Drugą sprawą są bardzo niskie dochody z pracy – tak niskie, że nie pozwalają na zaspokojenie potrzeb, często nie tylko potrzeb rodziny, którą młodzi ludzie chcieliby założyć (a zdecydowana większość Polaków, ponad 90 proc., chce założyć rodziny, mieć dzieci i żyć w normalnej rodzinie), ale nie wystarczają nawet na utrzymanie tej osoby, która pracuje. Trzecią przyczyną, która jest bardzo ważna w Polsce, jest droga do własnego mieszkania bądź do mieszkania, które będzie mieszkaniem wynajmowanym, co także można rozważyć (choć w Polsce ludzie woleliby mieć własne mieszkania). Jest to po prostu droga całkowicie zamknięta dla młodego człowieka pracującego i zarabiającego. Niezwykle ważną przyczyną jest też to, że nie szanowaliśmy i nadal nie szanujemy młodego pokolenia, które po raz pierwszy w historii Polski jest pokoleniem bardzo dobrze wykształconym, pokoleniem całkowicie odróżniającym się, jeżeli chodzi o poziom wykształcenia, od poprzednich pokoleń. My nie wzięliśmy pod uwagę tego, że mamy oto wspaniały kapitał. Nazywa się to w ekonomii „kapitałem ludzkim”; wspaniały kapitał, któremu po prostu trzeba było stworzyć warunki, aby go wykorzystać. Woleliśmy zlikwidować 5 mln miejsc pracy w Polsce w ostatnich latach i masowo tworzyć miejsca pracy „śmieciowej” (od co najmniej 10 lat).

To wszystko są przyczyny (może jeszcze nie wszystkie), które spowodowały, że młodzi ludzie, kiedy dorośli i rozejrzeli się w sprawach własnej pracy, dochodów, mieszkania, czy rodziny, którą mogliby założyć, po prostu zrezygnowali z poszukiwania po pewnym czasie i udali się za granicę. Dzisiaj oczywiście katalog tych zachęt musi zawierać usunięcie tych podstawowych przyczyn, które spowodowały masową emigrację. Bo bądźmy szczerzy – ponad 2,5 mln młodych osób wyjechało, część osób wyjeżdża na krótko – na 3-4 miesiące – za granicę do pracy.

To jest to, o czym mówiłam: brak pracy, niskie dochody w pracy, brak szacunku dla pracownika w miejscu pracy, brak możliwości uzyskania jakiegokolwiek samodzielnego mieszkania, a zatem brak możliwości założenia własnej rodziny i samodzielności. Jeśli te przyczyny nie ustaną i nie będzie to ewidentne, czyli nie będzie to jasne dla młodych ludzi, to oczywiście tutaj się nic nie zmieni. Dobrze, że ministrowie pojechali (zresztą bardzo dobrzy ministrowie: minister Waszczykowski i minister Błaszczak) do Wielkiej Brytanii, że upominają się o bezpieczeństwo naszych obywateli. To jest oczywiste i jasne. Ale nawet jeśli ministrowie wymyślą „nie wiem co”, to szybkie usunięcie tych przyczyn nie będzie możliwe.

Patrzę niestety przez rok na to, co dzieje się w Polsce i patrzę też z tego punktu widzenia, gdyż od dawna mówię o dramacie młodych Polaków, którzy muszą opuszczać własną ojczyznę, żeby po prostu żyć. Jest oczywiście dużo zapowiedzi, ale nie widzę, aby były jakieś systemowe korzystne rozwiązania np. na rynku pracy, m.in. w kwestii wynagrodzeń. Można mówić, że 12-13 złotych za godzinę to jest naprawdę dużo, ale trzeba odnieść to do kosztów utrzymania, do warunków życia i zastanowić się: co za te 12-13 złotych (czy tak naprawdę 9,50 zł) można kupić i jaki poziom życia uzyskać?

Dzisiaj młodzi ludzie, znający świat, znający języki obce, poruszający się bez trudu po świecie, porównują się nie z tym, jak żyło się 20-30 lat temu, tylko z tym, jak żyją dzisiaj inne narody. Oczywiście rozumieją, że nie można uzyskać wszystkiego od razu, ale bardzo mało robi się, żeby pokazać, iż ta droga do uzyskania takiego statusu, takiego poziomu, jaki oni uzyskują – pracując przecież w większości na bardzo niskich stanowiskach, za bardzo niskie wynagrodzenia – w Anglii, w Niemczech czy we Francji. I to jest bardzo trudna sprawa.

Nie podjęliśmy jeszcze niestety – mówię to z wielkim bólem – sprawy młodego pokolenia i jego miejsca w naszym życiu społecznym, gospodarczym i politycznym. Być może na polecenie pani premier ministrowie podejmą ten problem, ale moim zdaniem to jest bardzo trudny problem i powinien on być pierwszoplanowym problemem do rozwiązania w Polsce. I nie tak, jak niektórzy proponują: niech młody człowiek idzie na wolny rynek, niech założy sobie jakiś tam interes i będzie zarabiał. Nie o to przecież chodzi. Chodzi o to, żeby młody inżynier, młody lekarz, młody ekonomista, czy młody nauczyciel czy socjolog mógł znaleźć godne miejsce dla siebie, gdyż dzisiaj naprawdę we wszystkich dziedzinach naszego życia potrzebna jest wiedza, potrzebna jest kompetencja. Nie chodzi o to, żeby tych ludzi jeszcze raz wykorzystać za niskie wynagrodzenie, zatrudnić na umowę śmieciową, tylko żeby potraktować ich poważnie. Skończyłeś studia, skończyłeś szkołę – należy ci się porządny staż, gdzie nauczysz się zawodu, gdzie zdobędziesz uprawnienia zawodowe i gdzie będzie na ciebie czekała dobra praca. Takich kategorii myślenia w Polsce, wśród polskich pracodawców, wśród polskich polityków, wśród polskich samorządowców nie ma. Wszyscy przyzwyczaili się do tego, że mamy obfite zasoby pracy. Przykro mi, ale one się skończyły i trzeba będzie sięgać po zasoby pracy słabsze, a także po zasoby pracy zza granicy, które nie będą lepsze i nie będą tak zaangażowane i wydajne jak polscy pracownicy.

Dobrze, że zaczyna się w tak dramatycznej sytuacji o tym myśleć, ale sądzę, że to myślenie powinno wejść na stałe do kanonu naszych zadań, naszych problemów, o których nie tylko mówimy ( bo mówimy od pewnego czasu, sama mówię o tym od wielu lat), ale także rozwiązujemy w sposób realny, zasadniczy problemy młodego pokolenia. Bo to jego dotyczy przede wszystkim ten dramat emigracji zarobkowej. Oni tego tak być może nie odczuwają, ponieważ nie zdają sobie sprawy, że w Anglii, Francji, Szwecji czy w innych krajach wszystkie dobre miejsca są zajęte i dobre miejsca są tylko dla bardzo wybitnych. Dla mniej wybitnych, dla przeciętnych, dla zwykłych ludzi są to miejsca naprawdę wcale nienajlepsze i praca na nich nie jest najbezpieczniejsza, nie jest najlepiej wynagradzana, a także pozycja społeczna niekoniecznie bardzo dobra, przynajmniej dla pierwszego i drugiego pokolenia, które wyemigruje .

prof. Józefina Hrynkiewicz

drukuj