fot. Tomasz Strąg

Prof. G. Kucharczyk w WSKSiM: Bez katolików owocny patriotyzm by nie zaistniał

Romantycy, organicznicy, pozytywiści – każdy odnajdywał swoją wizję patriotyzmu przy Kościele – mówił dziś w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej prof. dr hab. Grzegorz Kucharczyk. Historyk wygłosił wykład „Katolicy a patriotyzm” podczas odbywającego się w Toruniu X Kongresu Międzynarodowego „Katolicy i Niepodległość – szanse i zagrożenia”.

Prof. Kucharczyk podzielił polski patriotyzm i tradycję niepodległościową na dwa główne nurty: romantyzm oraz pracę organiczną. Jak wskazał obie te drogi prowadziły do niepodległości. Zwrócił przy tym uwagę na ogromną rolę Kościoła w ich kształtowaniu.

– Romantycy, organicznicy, pozytywiści, ludzie umiarkowani, ludzie myślący sercem – każdy z nich odnajdywał swoją wizję patriotyzmu przy Kościele, przy katolicyzmie – podkreślił.

Odnosząc się do drogi romantycznej, historyk wskazał, że istotą polskiego romantyzmu jest „przekonanie o istnieniu niezależnego od człowieka, nadanego przez Boga ładu moralnego”.

– Częścią tego ładu ogólnego, tego prawa przyrodzonego, o którym mówił też ks. Piotr Skarga, było to, że każdy naród ma prawo do własnego bytowania. Bo narody są dziełami Bożymi. Jak mówił Mickiewicz >>człowiek bez narodowości jest człowiekiem niepełnym<<. I dodawał wieszcz: >>narody wtenczas tylko wzrastają i o tyle mają prawo do życia, o ile wysługują się całemu rodzajowi ludzkiemu popieraniem lub bronieniem wielkiej jakiejś myśli lub wszelkiego uczucia<< – wskazał prelegent.

Prof. Grzegorz Kucharczyk dodał, że z polskiego romantyzmu, głęboko zakorzenionego w myśli antycznej, wynika również przekonanie, że „w tym wszystkim jest cel”. Jak podkreślił „niepodległość Polski nie ma być tylko naprawieniem szkody moralnej (…) i krzywdy nam wyrządzonej, ale ma jeszcze być początkiem czegoś większego”.

Z kolei w przypadku pracy organicznej, czyli „rozważnej wersji polskiego patriotyzmu” chodziło o to, żeby „pobudzić towarzyskość społeczną”, by polskie społeczeństwo się odrodziło.

– I zawsze odradzało się w realiach pracy organicznej (…) właśnie przy Kościele. (…) Najlepszym tego przykładem jest zjawisko jakże typowe dla zaboru pruskiego – księży społeczników, księży modernizatorów. (…) Polacy po raz pierwszy policzyli się w 1966 roku – na obchodach milenijnych (chrztu polski – red.), a potem kolejne wielkie liczenie było przy okazji pielgrzymek Ojca św. Jana Pawła II. To jest ten model polskiego patriotyzmu: ten wielki głos katolików, bez których ten patriotyzm, który przyniósł owoce, by nie zaistniał – powiedział prof. dr hab. Grzegorz Kucharczyk.

RIRM

drukuj