fot. wPolityce.pl

Prof. A. Nowak: Mamy do czynienia ze ścisłą współpracą wrogów przemian w Polsce

„Ci, którzy chcą, żeby Polska funkcjonowała nadal, jako bierne popychadło polityki silniejszych, zachodnich sąsiadów, mają potężne oparcie trójcy politycznych sił w parlamencie – PO, Nowoczesnej i PSL” – podkreślił prof. Andrzej Nowak, gość piątkowej audycji Aktualności Dnia na antenie Radia Maryja.

W rozmowie z o. Dariuszem Drążkiem CSsR historyk odniósł się do wywiadu Bronisława Komorowskiego dla stacji RMF FM. W ocenie byłego prezydenta, unijne decyzje o sprawdzaniu kondycji naszej demokracji są dla Polski „niesłychanie wstydliwe”. Komorowski dodał, że Platforma Obywatelska, Nowoczesna i PSL zamierzają działać wspólnie na rzecz odbudowy normalności w kraju.

Ta informacja rzeczywiście pokazuje ścisłą współpracę wszystkich wrogów przemian w Polsce. Ci, którzy chcą, żeby Polska funkcjonowała nadal, jako bierne popychadło polityki silniejszych, zachodnich sąsiadów mają potężne oparcie w tej trójcy politycznych sił w parlamencie. Mieli potężne oparcie w prezydencie Bronisławie Komorowskim, a teraz odwołują się do swoich mocodawców, zainteresowanych utrzymaniem takiego układu w Polsce, w istocie upodrzędniającego Polskę – mówił prof. Andrzej Nowak.

W ocenie profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego europejskie salony przyzwyczaiły się do tego, że Polska jest wyłącznie od potakiwania i przyjmowania poleceń starszych. Ten stan podległości chce zmienić rząd Prawa i Sprawiedliwości – tłumaczył.

Tworzy to – można powiedzieć – zrozumiały sprzeciw zainteresowanych utrzymaniem starego, poprzedniego, utrwalonego systemu, w którym Polska była popychadłem. W zamian ci, którzy właśnie w takim kierunku zarządzali Polską, otrzymywali pochwały z salonów. Teraz skoro się to zmienia, to rządzący Polską muszą otrzymywać najsurowsze nagany – zaznaczył.

Jak wskazywał, wielkie wyzwanie stoi przed prezydentem Andrzejem Dudą, którego celem jest zgoda narodowa i chęć współpracy ponadpartyjnej.

Pan prezydent Duda uzyskał najsilniejszy możliwy mandat demokratyczny – od większości czynnego politycznie społeczeństwa polskiego. W tej większości jest niemała grupa ludzi, którzy chcą zgody narodowej, którzy chcą współpracy ponadpartyjnej. Zacietrzewienie opozycji skupionej właśnie w tej trójce, którą wskazał pan Bronisław Komorowski, a więc Nowoczesna, PO i PSL, w zwalczaniu zwycięskiej partii w wyborach i zwalczaniu, co gorsze, godności i urzędu prezydenta Rzeczypospolitej, czyni ideę zgody narodowej, współpracy ponad podziałami politycznymi, niezwykle trudną do zrealizowania – powiedział prof. Andrzej Nowak.

W jego ocenie, odwołanie do nacisku zewnętrznych czynników – Brukseli, Berlina czy innych krajów zachodniej Europy pogarsza stan nadziei na budowanie przestrzeni współpracy w Polsce.

Na pewno należy się tym martwić, a ogromna odpowiedzialność spoczywa na tych, którzy robią wszystko, aby rozpalić nienawiść w Polsce, żeby doprowadzić de facto do wojny domowej w Polsce. Mam wrażenie, że to jest cel niektórych inicjatorów tej kampanii w Brukseli. Wystarczy spojrzeć na codzienne wydanie „Gazety Wyborczej”, żeby zobaczyć po prostu wojenne hasła. To jest oczywiście powód do zmartwienia, powód do głębokiej troski – dodał.

Profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego zaapelował o studzenie emocji ws. porównywania bieżącej sytuacji z końcem wieku XVIII i „Targowicą”.

Mamy dzisiaj dużo większe powody niż w roku 1791 czy 1792 do nadziei na to, że nasza sprawa, sprawa polskiej niepodległości, może zwyciężyć. Po pierwsze, nie grozi nam chyba bezpośrednio militarna interwencja. Po drugie, i to jest może jeszcze ważniejsze, ta histeria politycznie „europoprawnej” ideologii nasila się wraz ze słabnięciem faktycznych możliwości jej oddziaływania, ponieważ ci, którzy powołują się na nihilistyczne wartości, by zniszczyć narody, by zniszczyć suwerenność poszczególnych narodów, tracą poparcie w całej Europie, we wszystkich krajach – uzasadniał gość piątkowej audycji Aktualności Dnia.

Prof. Andrzej Nowak przypomniał, że unijni komisarze, którzy chcą narzucić Polsce nadzór UE czy sankcje, niekoniecznie są reprezentantami całych społeczeństw.

W swojej histerii antynarodowej oni rozmijają się z rzeczywistością, w postawie – można powiedzieć – zaciskania oczu na rzeczywistość – rzeczywistość, która w ich narodach ma kształt zagrożenia napływem obcej, wrogiem kulturowo i chcącej wyłącznie korzystać z uroków luksusowego domu starców, za jaki uważają Europę, uchodźców z krajów południa, z Azji i z Afryki. To jest problem, na który zwracają uwagę miliony Niemców, Francuzów, Holendrów, a nie stan rzekomo zagrożonej demokracji w Polsce – tłumaczył.

Jak podkreślił, próba odwrócenia uwagi od rzeczywistych problemów Europy Zachodniej może niedługo okazać się fiaskiem.

W związku z tym obawy związane z porównaniami do końca wieku XVIII nie muszą i nie powinny się potwierdzić. Przede wszystkim zależy to od nas samych, czy zdobędziemy się na wytrwałość w obronie naszej niepodległości – zaznaczył.

W jego ocenie, ogromną rolę w nagonce na Polskę odgrywają politycy wywodzący się z krajów o najsłabszej tradycji i tożsamości narodowej, których waga polityczna jest w istocie niewielka.

Oni rekompensują sobie tę niewielką wagę i brak własnych tradycji narodowych atakiem na zakorzenione, długotrwałe, rozwijające się przez wieki, bardzo głębokie tradycje narodowe innych krajów. Mam tutaj na myśli takich polityków, jak pan Guy Verhofstadt z Belgii, pani Viviane Reding z Luksemburga, Juan-Claude Juncker z Luksemburga. To dzisiaj jest szpica nagonki na Polskę. Politycy niemieccy są pod tym względem – powiedziałbym – podzieleni – mówił historyk.

Całość rozmowy z prof. Andrzejem Nowakiem, gościem piątkowej audycji Aktualności Dnia można odsłuchać [tutaj].

RIRM

drukuj