fot. flickr.com

Prezydent Turcji: Porozumienie z USA w sprawie Manbidżu opóźnione, ale nie martwe

Porozumienie między Turcją a Stanami Zjednoczonymi w sprawie syryjskiego miasta Manbidż jest opóźnione, ale „nie jest całkowicie martwe” – oświadczył turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan, cytowany w czwartek przez dziennik „Hurriyet”.

Przywoływana przez turecką gazetę wypowiedź padła we wtorek podczas lotu powrotnego Erdogana z Węgier, gdzie składał wizytę.

Położony na północy Syrii, przy granicy z Turcją, Manbidż stanowił potencjalny punkt zapalny w syryjskim konflikcie zbrojnym, ponieważ w regionie tego miasta stacjonują siły USA, rządowe wojska syryjskie, kurdyjskie milicje i syryjscy rebelianci.

Osiągnięte w czerwcu porozumienie między Turcją i USA zakłada, że kurdyjskie milicje pod nazwą Ludowe Jednostki Samoobrony (YPG) wycofają się stamtąd, po czym zostaną rozbrojone, a tureckie i amerykańskie siły utrzymają bezpieczeństwo i stabilność wokół miasta.

Dla Waszyngtonu YPG to główny sojusznik w walce z dżihadystycznym Państwem Islamskim (IS) w Syrii, a Ankara uznaje YPG za organizację terrorystyczną, która jest przedłużeniem zdelegalizowanej w Turcji separatystycznej Partii Pracujących Kurdystanu (PKK). Zarówno Ankara, jak i Waszyngton oraz Bruksela uważają PKK za organizację terrorystyczną.

Szef MSZ Turcji Mevlut Cavusoglu informował w czerwcu, że wspólna praca nad tzw. mapą drogową dla Manbidżu zostanie wykonana w ciągu sześciu miesięcy. Pod koniec września rzecznik Erdogana oznajmił, że Ankara i Waszyngton prawie zakończyły przygotowania do wspólnych patroli w mieście.

Podczas podróży powrotnej z Węgier prezydent Erdogan został również zapytany o proces amerykańskiego pastora Andrew Brunsona, oskarżonego w Turcji m.in. o szpiegostwo, wspieranie kurdyjskich separatystów i udział w udaremnionym zamachu stanu w Turcji z 2016 roku. Erdogan zaznaczył, że nie może ingerować w działanie krajowego wymiaru sprawiedliwości, ponieważ Turcja jest państwem prawa.

W środę do sprawy Brunsona odniósł się sekretarz stanu USA Mike Pompeo, który powiedział, że jeśli duchowny zostanie uwolniony na najbliższej rozprawie w piątek, to będzie to ważny krok i właściwa decyzja strony tureckiej.

„(Byłoby) to właściwe postępowanie, postępowanie humanitarne ze strony Turcji. Mam wielką nadzieję, że wkrótce (Brunson) i jego żona będą mogli powrócić do USA” – oświadczył szef amerykańskiej dyplomacji podczas dorocznej uroczystości zorganizowanej przez Instytut Żydowski na rzecz Bezpieczeństwa Narodowego Ameryki (JINSA) w Waszyngtonie.

Sprawa Brunsona przyczyniła się do znacznego ochłodzenia w relacjach dyplomatycznych Turcji i USA i stała się w nich jedną z najbardziej drażliwych kwestii. W związku z tą sprawą USA wprowadziły sankcje, które przyczyniły się do zapaści liry tureckiej, na co Ankara podwoiła cła na część importu z USA.

Pastor jest przetrzymywany w Turcji od swojego aresztowania w październiku 2016 roku na fali masowych represji i czystek związanych z udaremnionym puczem. Po 20 miesiącach pobytu w więzieniu został objęty aresztem domowym. Grozi mu do 35 lat pozbawienia wolności.

PAP/RIRM

drukuj