fot. facebook.com

Prezydent Przemyśla nie został wpuszczony na Ukrainę. MSZ wyjaśnia sprawę

Prezydent Przemyśla Robert Choma, który był zaproszony do Konsulatu RP we Lwowie na spotkanie opłatkowo-noworoczne, nie został we wtorek wpuszczony na Ukrainę. Zakaz wjazdu wydała Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU).

Rzeczniczka MSZ Joanna Wajda poinformowała PAP we wtorek, że resort wyjaśnia sprawę i jest w związku z tym w kontakcie z ambasadą Ukrainy.

O wydarzeniu poinformowano na stronie internetowej urzędu miasta. Wiadomość o zakazie wjazdu potwierdziła SBU.

„Zakaz został wydany jeszcze latem” – powiedziała PAP rzeczniczka SBU Ołena Hitlanska. Tymczasem prezydent Choma na wtorkowej konferencji prasowej poinformował, że granicę polsko-ukraińską ostatni raz przekraczał 25 listopada ubiegłego roku, na co dowodem są adnotacje w jego paszporcie.

W oświadczeniu na stronie internetowej urzędu miasta prezydent Przemyśla wyjaśnia, że 17 stycznia miał zamiar wziąć udział w tradycyjnym spotkaniu opłatkowo–noworocznym w Konsulacie RP we Lwowie.

„W trakcie odprawy na przejściu granicznym Medyka – Szeginie zostałem poinformowany o wydaniu zakazu wjazdu na teren Ukrainy wydanym przez ukraińskie służby graniczne. Wręczona mi decyzja nie zawiera żadnych wyjaśnień dotyczących powodów wydania zakazu, który obowiązuje do czasu odwołania” – czytamy w oświadczeniu.

Prezydent napisał w nim, że zwrócił się z prośbą do Ministerstwa Spraw Zagranicznych o pomoc w wyjaśnieniu tych przyczyn i że do czasu ich ustalenia nie będzie komentował sprawy.

„Zakaz wjazdu na Ukrainę został wydany w celu zapewnienia bezpieczeństwa naszego państwa” – oświadczyła Hitlanska w rozmowie z PAP.

Według nieoficjalnych informacji, uzyskanych przez PAP w Kijowie, Choma został uznany przez SBU za persona non grata na Ukrainie w związku incydentem w Przemyślu, gdzie w czerwcu doszło do zakłócenia ukraińskiej procesji religijnej.

Rzecznik ukraińskiej Straży Granicznej Ołeh Słobodian poinformował lwowski portal Zaxid.net, że Robert Choma ma zakaz wjazdu na Ukrainę na okres pięciu lat.

PAP/RIRM

drukuj