fot. prezydent.pl

Prezydent przed Zgromadzeniem Narodowym: Chcemy iść dalej, budując silną, suwerenną, demokratyczną Polskę

Oddajemy dziś hołd naszym poprzednikom i przodkom, stajemy, by zaczerpnąć oddechu do dalszej drogi; chcemy iść dalej, budując silną, suwerenną, demokratyczną Polskę na następne stulecie niepodległości – mówił w dzisiejszym orędziu przed Zgromadzeniem Narodowym prezydent Andrzej Duda.

W swoim wystąpieniu na posiedzeniu Zgromadzenia Narodowego Andrzej Duda podkreślił, że uczestnicy piątkowych uroczystości 550-lecia polskiego parlamentaryzmu stają, aby oddać hołd poprzednikom i przodkom, „z wdzięcznością spoglądając wstecz na ich starania, na ich dokonania w pracy dla Rzeczypospolitej”, a także, by „zaczerpnąć oddechu do dalszej drogi, drogi, która przed nami”.

„Historia nigdy bowiem nie dobiega końca i wciąż nowe wyzwania dziejowe czekają, byśmy naszym trudem im sprostali. Chcemy więc iść dalej, budując silną, suwerenną, demokratyczną Polskę na następne stulecie niepodległości” – mówił prezydent.

Andrzej Duda oświadczył jednocześnie, że wierzy głęboko, iż Polacy będą umieli „z dziedzictwa 550 lat sejmowania czerpać natchnienie i inspirację”.

„Wierzę, że razem zapiszemy kolejne wspaniałe karty w naszych ojczystych dziejach” – dodał.

Prezydent ocenił, że demokracja przedstawicielska jest bardzo delikatnym, wrażliwym, wymagającym stałej uwagi i troski ustrojem.

„Posłowie i senatorowie muszą wsłuchiwać się w głos obywateli, by należycie ich reprezentować. Każdy, kto pełnił tę zaszczytną funkcję, wie, że największą nagrodą za służbę jest, gdy ludzie mówią o nim: >>nasz poseł<<, >>nasz senator<< – dlatego że mu ufają jako ich przedstawicielowi” – podkreślił.

Szef państwa polskiego dodał, że werdyktu wydanego przez obywateli przy urnach nie wolno kontestować. Nie można odmawiać zwycięskiej większości prawa do realizacji jej programu – powiedział w piątkowym orędziu przed Zgromadzeniem Narodowym prezydent Andrzej Duda.

Jak wskazał „spór jest naturalny i nieunikniony. I to on jest istotą parlamentaryzmu, zawartą poniekąd w samym źródłosłowie tego pojęcia” – mówił. Spory te – zastrzegł prezydent – „muszą toczyć się w granicach, które zakreśla poczucie odpowiedzialności za całość naszej wspólnoty i za to najwyższe dobro, którym jest Rzeczpospolita”.

PAP/RIRM

drukuj