fot. Agnieszka Dąbrowska

Prezydent nie weźmie udziału w Marszu Niepodległości

Prezydent Andrzej Duda nie weźmie udziału w organizowanym co roku Marszu Niepodległości. Nie będzie też marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego. Władze państwa mówią o braku porozumienia z organizatorami. Stowarzyszenie Marsz Niepodległości odrzuca te zarzuty.

Prezydent od dłuższego czasu wyrażał chęć udziału w tegorocznym Marszu Niepodległości – w największym tego typu wydarzeniu związanym z 11 listopada. Ale już wiadomo, że Andrzej Duda nie pojawi się na marszu. Organizatorzy podtrzymują jednak zaproszenie. Liczą, że prezydent, który jeszcze kilka dni temu sam zapraszał na marsz, pojawi się na nim.

– Zaproszenie dla Pana prezydenta jest wciąż otwarte i będzie otwarte do samego końca – zapewnia Witold Tumanowicz, wiceprezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości.

Inne sygnały docierają z Kancelarii Prezydenta.

Ten marsz miał być marszem biało-czerwonym, wspólnotowym. Była nawet taka koncepcja, żeby różne środowiska w gwiaździstej formie maszerowały, potem spotkały się razem we wspólnym takim marszu już bez emblematów grupowych, tylko pod biało-czerwona flagą – mówi szef gabinetu prezydenta prof. Krzysztof Szczerski.

Taki scenariusz marszu w setną rocznicę odzyskania niepodległości – jak minister Krzysztof Szczerski – się nie uda.

– Nie doszło do porozumienia, na którym prezydentowi zależało, żeby ten marsz nie był marszem środowiskowym, tylko żeby był marszem wspólnotowym – tłumaczy prof. Krzysztof Szczerski.

W marszu udziału nie weźmie też marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Mówi o braku pełnego porozumienia co do spraw organizacyjnych.

– Chcieliśmy, żeby ten marsz w setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości był marszem narodowym, marszem organizowanym wspólnie przez pana prezydenta. Stowarzyszenie Marsz Niepodległości się na to nie zgodziło, chcą organizować sami – twierdzi Stanisław Karczewski.

Marszałek Senatu zapewnił organizatorów, że ze strony państwa zrobione zostanie wszystko, żeby marsz zabezpieczyć. Całą sytuacją zdziwieni są organizatorzy marszu. Zaznaczają, że z ich strony zaporowych warunków nie było.

– My ze swojej strony na konferencji prasowej także zaapelowaliśmy do Polaków, by przychodzili pod biało-czerwonymi flagami, ponieważ jest to  dzień, w którym warto właśnie tę flagę promować i tę dumę narodową manifestować – podkreśla Witold Tumanowicz.

Stowarzyszenie nie było jednak w stanie zapewnić, że inne flagi czy transparenty nie pojawią się na marszu. Marsz Niepodległości od lat stał się łatwą przestrzenią dla prowokatorów.

W nagraniu z restauracji „Sowa i Przyjaciele” były szef CBA Paweł Wojtunik ujawnił, że to na polecenie ówczesnego szefa MSWiA Bartłomieja Sienkiewicza w 2013 roku podpalono budkę strażnicza przed rosyjską ambasadą,

 – Nauczył ich, że dzwoni i on im rozkazuje. I tak samo poszli. Spalili budkę pod ambasadą, bo minister osobiście wymyślił. (…) Z takiego zarządzania ręcznego są same problemy – mówił w nagraniu Paweł Wojtunik.

Ta prowokacja stała się dla policji pretekstem do wywołania zamieszek.  Po zmianie władzy Marsz Niepodległości przebiegał spokojnie. W marszu organizowanym od 2009 roku corocznie biorą udział rzesze młodych ludzi, rodziny z dziećmi, osoby starsze i kombatanci. Manifestują w ten sposób swoje przywiązanie do Ojczyzny.

– W tym marszu idą tysiące, dziesiątki, a może i ponad sto tysięcy ludzi o różnych poglądach, połączonych tylko jedną podstawową myślą: Polska sto lat temu została niepodległa, dziękujemy za to i będziemy tego bronili – wskazuje prof. Piotr Niwiński z Uniwersytetu Gdańskiego.

W zeszłym roku Marsz Niepodległości został zaatakowany przez zagraniczne media. Pretekstem był baner, który przyniosła na marsz jakaś grupa. Widniał na nim napis o białej Europie.

– Trzeba pamiętać, że Marsz Niepodległości już od dawna jest przedstawiany przez zachodnie media jako marsz polskich faszystów. Tak to jest pokazywane, tak to jest przedstawiane w Brukseli, więc możemy spodziewać się, że nastąpi wzmocnienie tego przekazu w tym roku – ocenia historyk dr Leszek Pietrzak.

Tegoroczny marsz, który przejdzie pod hasłem „Bóg, Honor, Ojczyzna!” ma być największą narodową manifestacją w Europie.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj