Prezydent elekt Egiptu Mohamed Mursi (fot.PAP/EPA)

Prezydent kontra trybunał

Przewodniczący izby niższej egipskiego parlamentu Mohamed Saad al-Katatni zwołał na dziś sesję Zgromadzenia Ludowego, powołując się na dekret prezydenta Mohameda Mursiego o przywróceniu zdominowanego przez islamistów parlamentu. Tymczasem wczoraj Trybunał Konstytucyjny poinformował, że jego decyzja o rozwiązaniu izby niższej parlamentu jest ostateczna i wiążąca.

To by wskazywało, że Egipt stoi przed widmem ostrego politycznego sporu. Katatni, który podobnie jak Mursi jest członkiem partii Bractwa Muzułmańskiego, poinformował, że pomimo decyzji Trybunału parlament dzisiaj się zbierze. Większość deputowanych z ugrupowań islamistycznych ma zamiar uczestniczyć we wtorkowej sesji, ale posłowie z innych partii rozważają bojkot.
Zgodnie z decyzją prezydenta Zgromadzenie Ludowe powinno pracować do czasu, aż zostanie wyłoniony jego nowy skład. W dekrecie Mursi wezwał do przeprowadzenia nowych wyborów parlamentarnych w ciągu 60 dni od chwili zatwierdzenia nowej konstytucji. Obserwatorzy sytuacji w Egipcie są zgodni, że nie należy spodziewać się, by konstytucja była gotowa przed końcem bieżącego roku. Ich zdaniem, dekret Mursiego był swego rodzaju wyzwaniem rzuconym armii, która zachowała kontrolę nad krajem po upadku Hosniego Mubaraka.
Izba niższa parlamentu została rozwiązana w połowie czerwca przez egipski sąd konstytucyjny. Sędziowie uznali za nieważne mandaty jednej trzeciej składu izby, w której islamiści stanowią większość. Sąd zarekomendował rozwiązanie Zgromadzenia Ludowego i rozpisanie nowych wyborów. Zatwierdzili to wojskowi z Najwyższej Rady Wojskowej, którzy przez 16 miesięcy po ustąpieniu prezydenta Hosniego Mubaraka sprawowali władzę w kraju. Dzięki rozwiązaniu parlamentu w rękach wojskowych, którzy 30 czerwca formalnie przekazali władzę Mursiemu, ponownie znalazły się kompetencje ustawodawcze.

drukuj