fot. PAP/EPA

Prezydent Iranu: Stoimy ramię w ramię z Syrią

Irański prezydent Hasan Rowhani zapewni w sobotę przez telefon prezydenta Syrii Baszara el-Asada, że Iran stoi ramię w ramię z jego krajem. Przywódca Syrii zapowiedział ze swej strony, że po nalotach zachodnich sił „zmiażdży terroryzm”.

Z kolei najwyższy przywódca duchowo-polityczny Iranu Ali Chamenei nazwał przywódców USA, Francji i Wielkiej Brytanii „przestępcami”.

Jak podała kancelaria irańskiego prezydenta, Rowhani wyraził przekonanie, że „agresja (sił zachodnich w Syrii) nie osłabi determinacji syryjskiego narodu w wojnie z terroryzmem”. „Naród syryjski będzie dalej przeciwstawiał się obcej agresji (…) Iran zawsze pomagał i będzie dalej wspierał uciśnione kraje w regionie i na świecie” – zapewnił prezydent Iranu.

Ostrzegł następnie, że naloty sił zachodniej koalicji na Syrię dorowadzą do jeszcze większych zniszczeń na Bliskim Wschodzie – podała irańska agencja Tasnim.

„Takie naloty nie będą miały żadnych efektów poza zniszczeniami (…) Amerykanie chcą usprawiedliwić swą obecność w tym regionie poprzez takie ataki” – dodał irański prezydent.

Naloty sił amerykańskich, francuskich i brytyjskich w Syrii ostro potępił ajatollah Chamenei. Prezydentów USA i Francji Donalda Trumpa i Emmanuela Macrona oraz premier Wielkiej Brytanii Theresę May nazwał „przestępcami”.

„Atak przeprowadzony dzisiaj rano (w sobotę) w Syrii jest zbrodnią. Oświadczam wyraźnie, że prezydent USA, prezydent Francji i premier Wielkiej Brytanii są przestępcami (…), nic nie osiągną, nie uzyskają żadnych korzyści” z tej operacji, „tak, jak w ostatnich latach weszli do Iraku, Syrii i Afganistanu i popełniali takie przestępstwa i niczego nie osiągnęli” – oświadczył ajatollah Chamenei.

Sobotnie naloty w Syrii ostro potępiła też Gwardia Rewolucyjna, elitarne irańskie jednostki, zwane również Strażnikami Rewolucji.

Przedstawiciel Irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji oświadczył, że skutki ataków odczują USA.

„Z tym atakiem (…) sytuacja stanie się jeszcze bardziej złożona, a to z pewnością nastąpi kosztem Stanów Zjednoczonych, które będą odpowiedzialne za następstwa regionalnych wydarzeń, które z kolei z pewnością nie będą leżały w ich interesie” – powiedział agencji prasowej Fars Jadollah Dżawani, zastępca szefa Korpusu ds. politycznych.

„Front oporu zostanie wzmocniony i będzie miał więcej możliwości, żeby zareagować na interwencję. Amerykanie powinni oczekiwać konsekwencji swych działań” – zagroził J. Dżawani.

Iran często mianem „frontu oporu” określa państwa w regionie, które sprzeciwiają się polityce Izraela i USA.

Połączone siły amerykańskie, brytyjskie i francuskie przeprowadziły nad ranem w sobotę serię ataków w Syrii w ramach akcji odwetowej za użycie broni chemicznej przez reżim Asada 7 kwietnia w mieście Duma na wschód od Damaszku; miało wówczas zginąć ponad 60 osób.

PAP/RIRM

drukuj