fot. Jakub Szymczuk/KPRP

Prezydent Andrzej Duda spotkał się z ministrami rolnictwa i środowiska ws. odstrzału dzików

Prezydent Andrzej Duda spotkał się w czwartek z ministrami rolnictwa i środowiska w związku z burzą medialną, jaka rozpętała się po informacji o odstrzale dzików mającym zahamować rozprzestrzenianie się wirusa ASF. Ministerstwo Środowiska dementuje, jakoby planowało wybicie 90 proc. populacji dzików.

Prezydent Andrzej Duda spotkał się w czwartek z ministrami: rolnictwa Janem Krzysztofem Ardanowskim i środowiska Henrykiem Kowalczykiem, aby rozmawiać o planowanym odstrzale dzików. Jak informowało Ministerstwo Środowiska, w trzy weekendy stycznia planowane są odstrzały dzików w ramach walki z afrykańskim pomorem świń.

To działania konieczne – zwróciła uwagę wiceminister środowiska Małgorzata Golińska.

Żeby walczyć z wirusem trzeba podjąć różne działania, jednym z nich jest ograniczanie liczebności dzika jako tego, który przechowuje wirusa ASF – wyjaśniła Małgorzata Golińska.

Media obiegła informacja, że w styczniu planowany jest odstrzał 210 tys. osobników, co miałoby stanowić 90 proc. całej populacji. Rozpętało to burzę wśród organizacji ekologicznych i opozycji.

Taki odstrzał jest efektownym, ale niekoniecznie efektywnym działaniem – zaznaczył Piotr Apel z Kukiz’15.

To jest poza granicami tego, co my traktujemy za moralne lub niemoralne – powiedziała Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej.

Liczba ta obejmuje jednak cały plan łowiecki od kwietnia 2018 roku do marca 2019 roku – wyjaśniła wiceminister środowiska. To najniższa zaplanowana liczba od siedmiu lat, a styczeń to najlepszy okres na odstrzał.

Za chwilę luty, marzec, kwiecień już będziemy mieli do czynienia z lochami, które będą miały młode, zatem początek stycznia to jest ostatni dzwonek do tego, żeby wykonać polowanie – mówiła Małgorzata Golińska.

Populacja dzików wciąż rośnie. Statystycznie 15 lat temu wynosiła ona 174 tys. osobników, a w 2017 roku 215 tys. dzików.

Przeciwko odstrzałowi protestują niektórzy myśliwi. Były minister środowiska prof. Jan Szyszko zauważył, że odstrzał nie wyeliminuje afrykańskiego pomoru świń.

Nośnikiem ASF jest dzik, który potrafi się uodpornić na to, natomiast przenośnikiem ASF jest człowiek, są zwierzęta drapieżne, także zwierzęta padlinożerne (…). Sam fakt, że afrykański pomór świń pojawia się daleko w obszarze, gdzie nie ma ASF wśród dzików, a zaczyna tam występować – świadczy o tym, że przeniósł go człowiek. W jaki sposób? Choćby w formie pokarmu – tłumaczył prof. Jan Szyszko.

W województwach podlaskim, warmińsko-mazurskim, mazowieckim, lubelskim i podkarpackim wciąż trwa walka, która ma zapobiec rozprzestrzenianiu się choroby.  

Rolnicy prowadzący hodowlę świń powinni restrykcyjnie przestrzegać szeregu zasad tzw. bioasekuracji. Chodzi m.in. o odkażanie rąk, obuwia, odzieży, narzędzi i sprzętu stosowanego w gospodarstwach. Działania te nie przynoszą jednak widocznych efektów, gdyż nie wszyscy hodowcy dostosowują się do tych zaleceń. Mięso z województw objętych chorobą nie może być eksportowane.

Za tym mogą stać siły, którym zależy na tym, aby zahamować produkcję mięsa wieprzowego w Polsce, a równocześnie rozprawić się z polskim modelem łowiectwa – wskazał prof. Jan Szyszko.

Mięso zarażone wirusem ASF po przetworzeniu termicznym może być bezpiecznie spożyte przez człowieka.

TV Trwam News/RIRM

drukuj