fot. flickr.com

Presja na pracownikach Stoczni Gdańskiej

Pracownicy Stoczni Gdańskiej pozbawiani są swoich funkcji, jeśli nie odejdą dobrowolnie ze stoczni. Chodzi o pracowników, których prawo chroni przed zwolnieniem z uwagi na wiek emerytalny lub działalność związkową.

Jeśli nie przyjmą oferty odejścia z odprawą bądź współpracy na zasadach działalności gospodarczej to będą czekać na stanowisko, jednak z dużo mniejszymi kompetencjami. W efekcie inżynier z 30-letnim stażem, przesuwany jest do pracy papierkowej w archiwum. Wypowiedzenie zmieniające stanowisko dostało już ok. 35 stoczniowców. Ci którzy nie godzą się na zmianę, mają też rozwiązywane umowy.

Karol Guzikiewicz, przewodniczący NSZZ „Solidarność” Stoczni Gdańskiej, mówił, że sprawa ma wiele wątków. Jednak stoczniowcy nie poddają się i składają pozwy do odpowiednich organów.

– Poprzez takie zachowanie zarząd próbuje ukarać ludzi za to, że nie dali się zwolnić, a są to na przykład osoby, które mają uprawnienia przedemerytalne. Co dziwne, dotyczy to również działaczy związkowych, którzy mają ochronę i inspektorów pracy, także mających ochronę oraz różnych osób, które są bardzo aktywne nie tylko na terenie stoczni, ale aktywne związkowo w różnych sytuacjach. My traktujemy to w tej chwili bardzo poważnie – składaliśmy już pierwsze wnioski do Państwowej Inspekcji Pracy. Są już pierwsze pozwy o mobbing przeciwko zarządowi. Tych ludzi według nas poniża się, to są bardzo często fachowcy. Na listach znalazły się osoby, które uczestniczyły w różnych protestach, również w obronie Ukrainy, co jest dziwne, bo mamy zakład ukraiński – powiedział Karol Guzikiewicz.

Odział prac interwencyjnych, do których są odsyłani stoczniowcy zwany jest brygadą karną. Jeśli w dalszym ciągu będzie miał miejsce taki proceder, stoczniowcy nie wykluczają sądowej batalii.


RIRM

 

drukuj