fot. PAP/EPA

Premierzy rozmawiali o przyszłości handlu między Rosją i Ukrainą

Przyszłość stosunków handlowych między Federacją Rosyjską i Ukrainą była w poniedziałek w Moskwie głównym tematem rozmów premierów tych dwóch krajów Dmitrija Miedwiediewa i Mykoły Azarowa.

Szczegóły dotyczące spotkania nie są na razie znane. Wiadomo tylko, że witając gościa z Kijowa w swojej rezydencji w Gorkach pod Moskwą, szef rządu FR zaproponował omówienie prawnych i gospodarczych konsekwencji zarówno zawarcia przez stronę ukraińską umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, jak i przystąpienia przez Ukrainę do Unii Celnej oraz Unii Eurazjatyckiej, które Rosja tworzy z Białorusią i Kazachstanem.

Azarow ze swej strony zadeklarował, że Kijów jest nastawiony na konstruktywne omawianie wszelkich problemów w relacjach z Moskwą.

Przed rozmowami sekretarz prasowa Miedwiediewa Natalia Timakowa poinformowała, że delegacja rosyjska zamierza ostrzec stronę ukraińską, iż ewentualne utworzenie przez nią strefy wolnego handlu z UE będzie miało negatywne skutki dla handlu między Rosją i Ukrainą.

Timakowa przekazała, że pracuje już grupa robocza złożona z przedstawicieli poszczególnych resortów dwóch krajów, której zadaniem jest wskazanie wszystkich skutków takiego kroku dla Ukrainy.

Według cytowanego przez moskiewskie media źródła zbliżonego do rządu Rosji celem rozmów Miedwiediewa i Azarowa było przekazanie Ukraińcom, że stoją w obliczu niezwykle ważnej decyzji i powinni mieć świadomość wszystkich jej konsekwencji.

Rosyjski wiceminister rozwoju gospodarczego Aleksiej Lichaczow sprecyzował, że mogą to być ograniczenia ilościowe, tymczasowe opłaty celne i inne posunięcia taryfowe, a także zaostrzenie procedur celnych.

Dziennik „Wiedomosti” zauważył, że gdy tylko porozumienie Ukrainy i UE wejdzie w życie, Rosja będzie mogła rozpocząć dokładne monitorowanie ukraińskiego eksportu. Na podstawie wyników tego monitoringu może podjąć kroki protekcyjne wobec poszczególnych kategorii towarów. Dziennik zaznacza, że działania takie są zgodne z normami Światowej Organizacji Handlu (WTO).

Zdaniem „Wiedomosti” w grę mogą wejść produkty rolne, wyroby hutnicze i maszyny. Na te trzy branże w 2012 roku przypadało 44 proc. ukraińskiego eksportu do Rosji – 8 mld z 18 mld dolarów.

Oczekuje się, że podpisanie umowy stowarzyszeniowej między Ukrainą a UE nastąpi w listopadzie w Wilnie, podczas szczytu Partnerstwa Wschodniego. Porozumienie przewiduje m.in. utworzenie strefy wolnego handlu. Konsekwencją tego będzie zniesienie ceł na 99 proc. towarów w ukraińsko-unijnym handlu.

Obecnie taki reżim handlu funkcjonuje między Ukrainą i Rosją. Ukraińskie towary – za wyjątkiem białego cukru – wwożone są do FR bez cła. Jeśli strona rosyjska wycofa się z ustaleń o wolnym handlu z Ukrainą, przed czym ostrzegł już doradca prezydenta Władimira Putina ds. gospodarczych Siergiej Głazjew, to ukraińskie towary zostaną obłożone cłem porównywalnym do tego, które obowiązuje inne kraje należące do WTO.

Kreml od dłuższego czasu próbuje zmusić Ukrainę do wejścia do Unii Celnej i Jednolitego Obszaru Gospodarczego (JOG), drugiej struktury, którą Rosja tworzy z Białorusią i Kazachstanem. 1 stycznia 2015 roku na bazie UC i JOG ma powstać Eurazjatycka Unia Gospodarcza – wspólnota, która w zamyśle Kremla będzie wzorowana na Unii Europejskiej. Rosja liczy, że przystąpi do niej również Ukraina, ale ta konsekwentnie zabiega o integrację z UE.

14 sierpnia Federalna Służba Celna Rosji już zaostrzyła na tydzień kontrolę wszystkich towarów z Ukrainy, co znacznie wydłużyło czas odpraw na granicy. W Kijowie restrykcje Moskwy uznano za karę za integrację Ukrainy z UE.

PAP/RIRM

drukuj