fot. twitter.com/uknf

Premier M. Morawiecki reaguje na medialne doniesienia „Gazety Wyborczej”

Gazeta Wyborcza donosi o korupcji przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego Marka Chrzanowskiego, ale trafia na szybką reakcję i tej komisji, i państwa. KNF przekonuje, że dziennik napisał nieprawdę. Premier w trybie pilnym ściąga do Polski Marka Chrzanowskiego i uruchamia służby specjalne.

Doniesienia „Gazety Wyborczej” spotkały się z szybką reakcją premiera.

„Premier Mateusz Morawiecki wezwał jutro rano do KPRM na spotkanie szefa KNF. W spotkaniu weźmie udział również koordynator służb specjalnych minister Mariusz Kamiński” – napisał szef kancelarii premiera Michał Dworczyk.

Według „Gazety Wyborczej” przewodniczący KNF Marek Chrzanowski zaoferował przychylność dla Getin Noble Banku w zamian za ok. 40 mln zł. Doniesienia pochodzą od właściciela banku Leszka Czarneckiego.

– Tak działają gangsterzy. Jeden straszy, że zabierze komuś firmę, a przychodzi drugi, dobry, i mówi: „Jak zapłacisz, to tę firmę utrzymasz” – powiedział Sławomir Neumann, przewodniczący KP PO.

Platforma Obywatelska twierdzi, że to największa afera Prawa i Sprawiedliwości. Sławomir Neumann domaga się komisji śledczej i chce, żeby powołał ją sam PiS.

– Oni naprawdę dzisiaj mogą pokazać, że mówienie o uczciwym państwie to nie są puste frazesy, że rzeczywiście mogą stanąć na wysokości zadania i powiedzieć: powołujemy komisję śledczą i to taką komisję śledczą, w której opozycja ma większość – zaznaczył Sławomir Neumann.

Oświadczenie wydała już Komisja Nadzoru Finansowego.

„Informacja zawarta w publikacji „Gazety Wyborczej” pochodząca od p. Leszka Czarneckiego dotycząca zaoferowania przez przewodniczącego KNF przychylności dla Getin Noble Banku w zamian za ok. 40 mln zł jest nieprawdziwa – propozycja taka nie padła podczas żadnego ze spotkań z p. Czarneckim – poinformowała Komisja.

Wszystko, – co wiemy już na pewno – skończy się w sądzie. Marek Chrzanowski oskarża właściciela Getin Noble Banku Leszka Czarneckiego o zniesławienie, którego celem była utrata zaufania publicznego.

– W tekście w „Gazecie Wyborczej” został popełniony ewidentny błąd, co podważa jednak wiarygodność tego tekstu, bo dwie osoby zostały pomylone i zrobiono z nich jedną osobę – zauważył Jan Maria Jackowski, senator PiS.

Wokół tekstu „Gazety Wyborczej” nie brakuje pytań i wątpliwości.

– Między tą rozmową, która miałaby odbyć się w marcu – według „Gazety Wyborczej” a złożeniem zawiadomienia do prokuratury, minęło wiele miesięcy, co też jest pewną kwestią zagadkową – mówił Jan Maria Jackowski.

TV Trwam News/RIRM

drukuj