fot. PAP/Darek Delmanowicz

Premier M. Morawiecki powołał Polską Grupę Lotniczą

Najlepsze polskie spółki lotnicze należące do Skarbu Państwa, w tym PLL LOT, stworzą Polską Grupę Lotniczą. Decyzję w tej sprawie podjął premier Mateusz Morawiecki. Nowy podmiot ma stać się ważnym graczem na światowym rynku lotniczym.

Rząd PO – PSL doprowadził polskie linie lotnicze LOT na granicę upadłości.

W 2013 roku premier Donald Tusk oświadczył, że nie ma sensu ratować narodowego przewoźnika.

– Najwyższy czas trzeba zerwać z doktryną, że LOT to jest firma, którą trzeba ratować za wszelką cenę, niezależnie od realiów, tylko dlatego, że nazwa się LOT i ma piękną tradycję – mówił w 2013 roku ówczesny premier Donald Tusk.

Rok 2015 LOT zakończył ze stratą ponad 46 milionów złotych. Jednak już rok później spółka z nowym zarządem zarobiła ponad 183 miliony. Wynik za 2017 będzie bliski 300 milionom złotych.

– Mamy za sobą bardzo udany rok. Przewieźliśmy 6,8 miliona pasażerów. To jest bardzo istotny wzrost w porównaniu z 2015 rokiem, kiedy przewieźliśmy 4,3 mln pasażerów – wskazuje prezes PLL LOT Rafał Milczarski.

Aby narodowy przewoźnik mógł się jeszcze lepiej rozwijać i przynosić jeszcze większe zyski, Mateusz Morawiecki powołał Polską Grupę Lotniczą. Jej kapitał początkowy 1,2 mld złotych. Grupą pokieruje prezes LOT-u Rafał Milczarski.

– Biznesowo dobra decyzja pana premiera Morawieckiego żeby zainwestować dodatkowe środki po to, żeby w innych dziedzinach i w rozwoju rynku lotniczego poszukać zysków dla Skarbu Państwa – ocenia Rafał Milczarski.

W skład Polskiej Grupy Lotniczej weszły m.in. Polskie Linie Lotnicze LOT, spółka LOT AMS, zajmująca się obsługą techniczną samolotów oraz spółka LS Airport Services, która jest odpowiedzialna za obsługę naziemną pasażerów i ładunków. W ramach skonsolidowanych grup kapitałowych funkcjonują m.in. Lufthansa czy Air France – wyjaśnia ekspert lotniczy Andrzej Wardziak.

– Żebyśmy mogli z nimi konkurować, musimy stworzyć coś podobnego – tłumaczy Andrzej Wardziak.

A cel jest bardzo konkretny – podkreśla minister Maciej Małecki, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Cały rynek lotniczy rośnie i chcemy, żeby efekty tego wzrostu, zyski z tego wzrostu, zostawały w Polsce – zaznacza minister Maciej Małecki.

W ramach Polskiej Grupy Lotniczej powstanie również lotniczy fundusz leasingowy.

– Mamy obsługę samolotów, mamy obsługę pasażera, a nie mamy leasingu samolotów. To jest bardzo ważna rzecz – akcentuje Andrzej Wardziak.

Do fundusz leasingowego trafi miliard złotych z kapitału początkowego Polskiej Grupy Lotniczej. W planach jest zakup pięciu Boeingów 737 MAX 8.

– Po to, żeby ta wysoka marża, jaka jest na leasingu samolotów, zostawała w portfelu Skarbu Państwa, żeby nie wychodziła do zewnętrznych firm, które dostarczają samoloty do PLL LOT – tłumaczy Maciej Małecki.

Rozwój rynku lotniczego jest szansą dla całej gospodarki.

– Jedna złotówka wyprodukowana przez sektor lotniczy to 3 złote wyprodukowane przez inne sektory gospodarki. Takie jest przełożenie, taka jest efektywność gospodarki sektora lotniczego – wskazuje Mikołaj Wild, pełnomocnik rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego.

Port Solidarność ma być zapleczem dla rozwijającej się Polskiej Grupy Lotniczej.

– My jako LOT i docelowo PGL jesteśmy w stanie odegrać kolosalną rolę, jeśli chodzi o konsolidację interesów lotniczych całej środkowej i środkowowschodniej Europy – podkreśla Rafał Milczarski.   

Rząd chce, aby Centralny Port Lotniczy stał się ogromnym hubem komunikacyjnym dla naszego regionu, ale nie tylko. Inwestycja ma być gotowa w 2028 roku.

TV Trwam News/RIRM

drukuj