fot. PAP/Paweł Supernak

Premier M. Morawiecki o próbie odwołania ministra M. Gróbarczyka: Robią to piraci przebrani za flotę królewską

Nabrzeża zamienione na parkingi, infrastruktura stoczniowa pocięta na złom – to według premiera Mateusza Morawieckiego efekt zarządzania polskimi stoczniami przez PO. Autorów wniosku o odwołanie ministra Marka Gróbarczyka nazwał „piratami przebranymi za flotę królewską”.

W czwartek wieczorem odbyła się debata nad wnioskiem o wyrażenie wotum nieufności wobec ministra gospodarki morskiej Marka Gróbarczyka. Wniosek złożył klub PO-KO.

„Dla nas morze jest wielką szansą. Jest to proces rozpisany na 5, 10, 20 lat. Pierwsze wielkie, milowe kroki na tej drodze poczynił minister (Marek Gróbarczyk – PAP) i należy się za to mu medal, a nie szopka w postaci odwoływania go przez piratów przebranych za flotę królewską” – zaznaczył w swoim wystąpieniu szef rządu.

Mateusz Morawiecki zarzucił wnioskodawcom odwołania, że robią to ci, którzy „de facto odpowiadają za likwidację polskiego przemysłu morskiego, przemysłu stoczniowego”. Przyznał, że odbudowa „takiej zniszczonej tkanki” trochę trwa, a za rządów poprzedników nabrzeża zamieniły się w parkingi, a sprzęt stoczniowy został pocięty na złom. Zwrócił uwagę, że przemysł stoczniowy w Polsce trzeba odbudowywać od podstaw, ściągać fachowców, którzy wyjechali z naszego kraju.

Premier przypomniał, że za czasów rządów kolacji PO-PSL pracę straciło 9 tys. stoczniowców, kiedy nasi konkurenci jak Niemcy, czy Holendrzy ratowali swoje stocznie, zmieniali ich profil, by budowano w nich wysoko wyspecjalizowane statki np. do kładzenia kabli na dnie morskim.

Szef rządu zaznaczył, że za rządów PiS rok 2018 zakończył się rekordowym wolumenem przeładowanych towarów w polskich portach (ponad 100 mln ton). Zwrócił uwagę, że w 2015 r. było to o 30 proc. mniej. Ocenił ponadto, że polskie porty mają szansę stać się jednymi z najważniejszych w tej części świata.

Mateusz Morawiecki chwalił też Marka Gróbarczyka za to, że działa na rzecz uszczelnienia systemu podatkowego, w tym przypadku ceł. Jeszcze kilka lat temu należności w polskich portach sięgały 18 mld zł, obecnie jest to 40 mld zł.

Przypomniał, że w obecnej kadencji została odkupiona stocznia w Gdańsku, która została sprzedana za koalicji PO-PSL. Podobnie było ze stocznią marynarki wojennej, której terenem interesowali się deweloperzy.

„Nie wstydzimy się inwestować w polską infrastrukturę morską” – powiedział premier. Podkreślił, że środki na to są środkami zdobytymi przez ministra Marka Gróbarczyka.

Mówiąc o przekopie Mierzei Wiślanej odniósł się do posłów PO wskazując, że wszyscy za nim głosowali.

„Chcecie, żeby tylko przez Cieśninę Pilawską mogły do portu w Elblągu wpływać statki?” – pytał.

Szef rządu zapowiedział ponadto, że w najbliższych latach w gospodarkę morską ma zostać zainwestowane ponad 20 mld zł.

PAP/RIRM

drukuj