fot. PAP/DPA

Premier Izraela z zarzutami?

Prokurator generalny Izraela ma zamiar postawić zarzuty premierowi Benjaminowi Netanjahu. Dotyczą one korupcji, nadużycia władzy i defraudacji. Polityk nie obawia się tego i całą sprawę nazywa „polowaniem na czarownice”.

Rekomendacje dotyczące postawienia premiera w stan oskarżenia w grudniu ubiegłego roku przekazała prokuratorowi generalnemu policja. To, czy Netanjahu ostatecznie usłyszy zarzuty będzie zależeć od jego przesłuchania, które odbędzie się po wyborach parlamentarnych planowanych na 9 kwietnia.

– Publikacja oświadczenia prokuratora generalnego zaledwie miesiąc przed wyborami, bez zapewnienia premierowi możliwości obalenia tych fałszywych oskarżeń, jest rażącą i bezprecedensową interwencja w wybory – napisała w oświadczeniu rządząca partia Likud.

Premier nie obawia się postawienia w stan oskarżenia. Nie zamierza też rezygnować z ubiegania się o reelekcje. Pierwsze informacje o korupcji Netanjahu pojawiły się już w 1997 roku. 

– Zamierzam służyć wam i krajowi jako premier przez wiele lat. Nie wierzę tym rewelacjom.  Zamierzam służyć, ale to zależy też od was. Nie zależy to od studia telewizyjnego, od ekspertów czy dziennikarzy, tylko od was to zależy – powiedział premier Izraela.

Netanjahu miał m.in. dążyć do korzystnych zmian w prawie na rzecz giganta telekomunikacyjnego, który zyskał na tym setki milionów dolarów. W zamian premier był pozytywnie przedstawiany w telewizji należącej do koncernu. Podobny układ Netanjahu miał mieć z jedną z gazet. Polityk oskarżany jest również o przyjmowanie łapówek od znajomych biznesmenów. 

– Myślę, że to jest punkt końcowy, Netanjahu powinien się pożegnać i odejść tak szybko, jak tylko możliwe – powiedziała Yifat Cohen, mieszkanka Jerozolimy.

Wielu Izraelczyków chciałoby jednak, by Netanjahu nadal był premierem.

– Staram się zrównoważyć zarzuty, doświadczenie premiera i delikatną sytuację. I próbuję ważyć te rzeczy na skali, aby zobaczyć, co jest teraz ważniejsze. Wolę mieć kogoś doświadczonego, kto utrzyma Izrael w dobrej pozycji – wskazał Avi Amiram, prawnik.

Takie poparcie Netanjahu utrzymuje m.in. dzięki atakowaniu Palestyńczyków, co podoba się obywatelom Izraela. 

Premier Izraela próbuje odwrócić uwagę wyborców od oskarżeń – podkreślił dr Aleksander Kozicki. 

– Jeżeli stawia się zarzuty politykowi, to on musi sobie w jakiś sposób poradzić. Czyli przerzucić uwagę opinii publicznej na jakiś inny aspekt życia zbiorowego – zwrócił uwagę dr Kozicki.

Dla twardego elektoratu Netanjahu ważną sprawą jest kwestia odszkodowań od Polski za żydowskie majątki zagrabione i zniszczone przez Niemców. Stąd te ataki wymierzone w Polaków – przypomniał prof. Mieczysław Ryba.

– Te emocje kanalizuje na sobie. Mówi, że to on jest obrońcą Izraela czy staje w interesie Izraela przeciw Polsce – zaznaczył politolog.

Partia Netanjahu – Likud na razie prowadzi w sondażach.

– Oczekuje się, że prawdopodobnie ta sytuacja doprowadzi do spadku o kilka punktów procentowych i pod tym względem nie stworzy dramatycznego przesunięcia – mówił Yohanan Plesner, Instytut Demokratyczny Izraela.

Mimo wszystko może na tym zyskać nowy sojusz centrowy. Należąca do niego partia Odporność Izraela, której przewodzi były szef armii Benny Gantz, nie widzi możliwości współpracy z Netanjahu.

– Biorąc pod uwagę publikację prokuratora generalnego i okoliczności, które zostały stworzone, wspólne tworzenie rządu z Benjaminem Netanjahu nie wchodzi w grę – podkreślił Benny Gantz.

Netanjahu szukał ostatnio poparcia nawet u skrajnie prawicowych ugrupowań: Żydowski Dom oraz Żydowska Siła. Naraził się przez to wpływowym środowiskom żydowskim w USA. Jeśli Benjamin Netanjahu zostanie postawiony w stan oskarżenie, będzie to pierwszy taki przypadek w historii Izraela. Według prokuratora generalnego, w takiej sytuacji o przyszłości Netanjahu na stanowisku szefa rządu zdecyduje sąd najwyższy. Opozycja zapowiada, że będzie się domagała jego natychmiastowej dymisji.

TV Trwam News/RIRM

drukuj