fot. PAP/EPA

Premier Czech złożył dymisję

Czeski premier Petr Neczas złożył w poniedziałek na Praskim Zamku rezygnację z urzędu na ręce prezydenta Milosza Zemana. Ustąpienie szefa rządu jest konsekwencją ujawnionej w ubiegłym tygodniu rozległej afery korupcyjnej na najwyższych szczeblach władzy. 

Prezydent zlecił Neczasowi misję tymczasowego kierowania gabinetem do czasu mianowania nowego rządu. Zdaniem prezydenta „ustępujący rząd powinien kontynuować swoją codzienną pracę”, ale zarazem „nie powinien podejmować decyzji o charakterze strategicznym”.

Prezydent powiedział, że mimo wielu politycznych zatargów ceni Neczasa i życzył mu „trochę ludzkiego szczęścia i dużo osobistej pogody”.

Zeman zapowiedział, że w piątek, w sobotę i niedzielę przyjmie w swojej rezydencji w zamku w Lanach przedstawicieli ugrupowań parlamentarnych, aby zapoznać się z sytuacją polityczną. Dodał, że liczy, iż do tego czasu politycy przeprowadzą wewnętrzne i międzypartyjne konsultacje.

Wystąpienie prezydenta zaskoczyło czeskich komentatorów. Powszechnie sądzono, że Zeman opowie się już w poniedziałek za jednym z wariantów rozwiązania kryzysu politycznego.

Neczas zapowiedział ustąpienie ze stanowiska premiera jeszcze w niedzielę wieczorem, informując równocześnie, że rezygnuje z dalszego kierowania Obywatelską Partią Demokratyczną (ODS) – głównym ugrupowaniem dotychczasowej centroprawicowej koalicji.

Neczas stał na czele rządu od 13 lipca 2010 roku, niecały miesiąc wcześniej wybrano go na przewodniczącego ODS.

Wbrew oczekiwaniom, rada wykonawcza rząd ODS nie zarekomendowała w poniedziałek żadnego polityka na stanowisko nowego szefa rządu. „Mamy wielu kandydatów, ale wcześniej chcemy poznać stanowisko naszych koalicjantów i pana prezydenta” – oświadczył na konferencji prasowej pierwszy wiceprzewodniczący ODS, minister przemysłu i handlu Martin Kuba.

Wcześniej w poniedziałek Neczas odbył rozmowę z Zemanem w jego rezydencji w zamku w Lanach niedaleko Pragi. Po spotkaniu premier oświadczył, że całkowicie wycofa się z polityki, ale swój mandat poselski zachowa do końca kadencji.

PAP/RIRM 

drukuj