Premia za jedność

Polacy rozsiani są po całym świecie – według różnych szacunków poza Macierzą żyje około 20 milionów osób będących Polakami lub mających polskie korzenie.

 

Ta wielka liczba jest efektem niełatwej i zagmatwanej historii. Polacy od wieków wyjeżdżali w świat za chlebem, szukając lepszego losu, zmuszani byli przez zaborców i okupantów do emigracji, byli deportowani i zsyłani, uciekali także przed komunizmem. Tak powstała Polonia – określenie tych, którzy opuścili kraj rodzinny. Ale jest jeszcze jedna kategoria rodaków; to ci, którzy nigdy nie opuścili rodzinnych stron, a pomimo to żyją poza Ojczyzną, gdyż zmieniły się granice Rzeczypospolitej. To Polacy na Kresach, a Wileńszczyzna jest tego najlepszym przykładem.
Jak świat długi i szeroki wszędzie można usłyszeć polską mowę, na każdym kontynencie można spotkać Polaka. Lecz jest taki czas, takie wydarzenie, które przyciąga do kraju przodków przedstawicieli Polonii ze wszystkich stron świata. To zjazdy Polonii i Polaków z zagranicy. W tym roku już po raz czwarty w Pułtusku nasi rodacy będą obradować nad losami Polonii „wczoraj, dziś i jutro”. Rozpoczynającemu się dziś Zjazdowi Polonii i Polaków z Zagranicy przyświeca motto zaczerpnięte z Jana Pawła II: „…by czuć się Polakiem”. Słowa te mają głębokie znaczenie, pochodzą od Ojca Świętego, wielkiego Polaka, który jak mało kto rozumiał ich sens, odkąd zasiadł na Stolicy Piotrowej. Stał się symbolem i częścią Polonii, jednym z nas rozsianych po świecie.

Sól ziemi
Przy okazji IV Zjazdu warto zadać pytanie o teraźniejszość i o przyszłość Polonii. Dlaczego jest tak, że Polonia, tak liczna w wielu krajach, jednocześnie cierpi na bezsilność, mając niewielki wpływ na życie publiczne krajów, w których przyszło jej żyć? Niemcy – dwumilionowa Polonia nie ma praw ani statusu mniejszości narodowej. USA – prawie dziesięciomilionowa rzesza rodaków, zamieszkujących dosyć zwarcie północno-wschodnie stany, ma symboliczną reprezentację we władzach. Irlandia, Wielka Brytania czy Holandia – to przykłady krajów, gdzie Polaków traktuje się jako siłę roboczą dla gospodarki. Na Wschodzie rozbicie polonijnych związków prowadzi do braku ich skuteczności. Powody tego stanu rzeczy są różne. Ale to nie musi trwać w nieskończoność. Przykładem są Polacy na Litwie. To jeden z nielicznych krajów, gdzie Polacy mają realny wpływ na władzę, a nawet sprawują ją w kilku samorządach. Mają posłów w Sejmie oraz w Parlamencie Europejskim. Jak to jest możliwe?
Oto odpowiedź i zachęta dla organizacji polonijnych do większej aktywności, nawet gdy jest to trudne. Polacy na Litwie zamieszkują od siedmiuset lat i są mniejszością autochtoniczną. W wyniku powojennej zmiany granic regiony etnicznie polskie znalazły się poza Macierzą. Pomimo niemieckiej okupacji, mordów i wysiedleń, półwiecza rządów Związku Sowieckiego oraz eufemistycznie brzmiącej repatriacji społeczność polska na Litwie przetrwała, będąc ciągle solą tej ziemi. Tradycyjnie największe skupiska Polaków są na Wileńszczyźnie. W rejonie wileńskim Polacy stanowią 60 procent ogółu mieszkańców, w stołecznym Wilnie 20 procent, a w rejonie solecznickim aż 80 procent.

Szykany i dyskryminacja
Po odzyskaniu przez Litwę niepodległości losy polskiej społeczności były różne, w zależności od tego, jaka siła polityczna rządziła krajem. Od czasu objęcia władzy przez litewskich konserwatystów prowadzona jest jawnie dyskryminująca polityka wobec mniejszości polskiej. Przykładów tego działania jest wiele. Jeszcze w 1996 roku ustanowiono zawyżony próg wyborczy dla mniejszości. Przed kilkoma tygodniami, na trzy miesiące przed wyborami sejmowymi, zmieniono granice kilku okręgów wyborczych na niekorzyść polskiej mniejszości, mimo że stoi to w sprzeczności z wytycznymi Komisji Weneckiej przy Radzie Europy, zakazującymi wszelkich zmian w prawie wyborczym na rok przed wyborami oraz zalecającymi ochronę okręgów wyborczych zamieszkałych przez mniejszości narodowe. A jednak władze litewskie przeprowadziły skrajnie niekorzystny dla Polaków podział okręgów, włączając znaczne obszary zamieszkałe przez ludność polską do okręgów z przewagą ludności litewskiej. W sposób bezprecedensowy we współczesnej Europie, naruszając Konwencję Ramową Rady Europy o mniejszościach narodowych oraz traktaty unijne i traktat polsko-litewski, obecny rząd Litwy prowadzi politykę asymilującą mniejszości narodowe. Niezgodnie z Konwencją powoduje zmiany składu narodowościowego na obszarach zamieszkałych przez polską mniejszość.
Widać to doskonale w procesie zwrotu ziemi skolektywizowanej w czasach ZSRS. W okolicach Wilna znaczną część ziemi będącej ongiś własnością ludności miejscowej, przeważnie polskiej, teraz przekazuje się osadnikom. W tym celu wykorzystuje się procedurę tzw. przeniesienia ziemi polegającą na tym, że osoba z głębi Litwy może ją „przenieść” pod Wilno, jakkolwiek niedorzecznie to brzmi. W rezultacie prowadzi to do sukcesywnej zmiany w strukturze demograficznej i własnościowej na Wileńszczyźnie. Inna rzecz to sprawy oświaty. Ostatnia nowelizacja ustawy oświatowej odbiera rodzicom należącym do mniejszości narodowych nabyte wcześniej prawo wyboru języka, w jakim mogą uczyć się ich dzieci. Na Litwie obowiązuje zakaz używania w dokumentach swojego imienia i nazwiska w języku mniejszości narodowej, czyli w formie oryginalnej. Od kilku lat Inspekcja Języka Państwowego nakłada grzywny na osoby prywatne, przedsiębiorców i samorządowców za używanie dwujęzycznych tablic informacyjnych na obszarach, gdzie Polacy stanowią zdecydowaną większość mieszkańców. Przykłady takich działań można by mnożyć. Wszystkie one są sprzeczne z prawem międzynarodowym.

Ducha nie gasimy
A jednak można. Pomimo tych wszystkich działań wymierzonych w polską mniejszość można być skutecznym. Polacy na Litwie są zorganizowani wokół organizacji społecznej, jaką jest Związek Polaków na Litwie (prezes Michał Mackiewicz), dbającej o tożsamość narodową i kulturową swych członków. Natomiast powołanie do życia Akcji Wyborczej Polaków na Litwie dało skuteczne narzędzie polityczne do obrony swoich praw. Akcja, jako partia regionalna, wpisała się w scenę polityczną Litwy. AWPL, biorąc udział w każdych wyborach, przyciąga do siebie przedstawicieli innych mniejszości narodowych, ale też Litwinów niezgadzających się z dyskryminującą polityką obecnego rządu. Skuteczność AWPL jest pochodną okazywanej jedności i wspólnych wartości, które zachęcają ludzi do aktywnego działania. Rzeczywiste dbanie o dobro wspólne przyniosło AWPL sukcesy. Akcja od lat zwycięża w wyborach samorządowych w rejonach wileńskim i solecznickim, gdzie sprawuje władzę samodzielnie oraz uzyskuje dobre wyniki wyborcze w rejonach trockim, święciańskim, szyrwinckim i stołecznym mieście Wilnie, w których współrządzi w koalicjach. W Sejmie reprezentację AWPL stanowią trzej posłowie wybrani w okręgach jednomandatowych.
Wielkim sukcesem zakończyły się ostatnie wybory do Parlamentu Europejskiego, AWPL zdobyła mandat poselski. Niemożliwe stało się możliwe ku zaskoczeniu władz państwa, AWPL w wyborach europejskich przekroczyła ogólnokrajowy próg wyborczy. A zatem można, pod warunkiem, że zrobi się pierwszy krok – skutecznie zorganizuje i zachęci do działania rodaków. Przykład ten warto zadedykować organizacjom polonijnym w innych krajach, pokazując, że mimo wielu przeszkód można, jako mniejszość narodowa, mieć wpływ na życie społeczne i polityczne państwa.
Do tego potrzebna jest jednak wiara, i to przez wielkie „W”. Polacy na Wileńszczyźnie nigdy nie odeszli od wiary swoich ojców. Trwają przy Bogu i Jemu zawierzają wszystkie swoje sprawy, wiedząc, że „tam, gdzie Bóg jest na pierwszym miejscu, tam wszystko jest na swoim miejscu”, jak pisał św. Augustyn. Wilno to przecież wielka spuścizna duchowa Narodu. To tutaj przed cudowne oblicze Matki Bożej Ostrobramskiej przybywają niezliczone pielgrzymki. To stąd za pośrednictwem św. Faustyny rozlał się po całym świecie kult Bożego Miłosierdzia, a ta łaska zobowiązuje. Stąd, będąc wdzięcznymi za te łaski, samorządowcy AWPL w rejonach wileńskim i solecznickim, pod przewodnictwem merów Marii Rekść i Zdzisława Palewicza, jednomyślnie dokonali intronizacji Chrystusa Króla, dając przykład do naśladowania rodakom w Macierzy i tym rozsianym po świecie. Cóż warta byłaby polskość bez wartości chrześcijańskich, które ją tworzyły przez tysiąc lat? To one dają siłę do działania i przezwyciężania wszelkich trudności. Trzeba tylko zrobić pierwszy krok – Bogu ufać i ducha nie gasić. A wówczas słowa Jana Pawła II przyświecające IV Zjazdowi Polonii i Polaków z Zagranicy: „…by czuć się Polakiem”, nigdy nie stracą na znaczeniu.

 

Waldemar Tomaszewski
 przewodniczący Akcji Wyborczej Polaków na Litwie poseł do Parlamentu Europejskiego
drukuj