fot. Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Prawo oparte na prawdzie

Z ks. prof. Tadeuszem Guzem, kierownikiem Katedry Filozofii Prawa KUL, rozmawia Beata Falkowska

Patrząc na podwaliny aksjologiczne Konstytucji 3 maja, możemy jako Naród być dumni z tego dokumentu?

– Tak, dlatego że ta Konstytucja ukazała dalece właściwy porządek ontologiczny i porządek prawa, i w ogóle rozumienia rzeczywistości, bo – proszę zauważyć – zaczyna się ona „Invocatio Dei”, pochwałą, uwielbieniem imienia Boga w Trójcy Świętej Jedynego. To jest pierwszy tego typu dokument na świecie i w tym sensie jest on dokumentem nieprawdopodobnie znaczącym, bo w odróżnieniu od innych konstytucji świata nasza Konstytucja wskazała na Boga w Trójcy Świętej Jedynego jako na źródło prawa, a także dalece poszukiwała wyartykułowania prawa naturalnego jako następnego bardzo istotnego źródła prawa stanowionego.

W wymiarze prawa ludzkiego, stanowionego możliwe jest prawo idealne czy tylko dobre, ale niedoskonałe?

– Wieczne prawo Boga, z którego wyrasta prawo naturalne, jest prawem idealnym. Ono jest tak idealne, że w sposób wieczny reguluje doskonałość życia Osób Boskich. Zaś w sensie ludzkim możemy mówić o większym lub mniejszym zbliżeniu do prawa idealnego, które jest wieczne i boskie, którym jest sam Bóg. Bo Bóg w sensie prawa wiecznego to jest jedna i ta sama rzeczywistość. Dlatego w porządku prawno-moralnym, jeżeli powiemy „Pan Bóg” i „prawo Boskie”, to w pewnym sensie jest to jedna i ta sama rzeczywistość. Dlatego im bardziej prawo stanowione przez człowieka jest upodobnione do prawa naturalnego jako łącznika do prawa boskiego i wiecznego, tym bardziej można mówić o większej doskonałości prawa ludzkiego jako stanowionego.

Wierzy Ksiądz Profesor, że demokracja może być dobrym ustrojem, jeżeli będzie oparta na dobrym prawie?

 – Demokracja jest jednym z realnie możliwych ustrojów, nie wyłącznym, które mogą – jak pokazuje przeszłość ludzkości – ale wcale nie muszą być dalece doskonałe. W ustroju demokratycznym niezależnie od tego, czy rozpatrujemy ją w kategorii dominującej większości, czy też mniejszości – co często ma miejsce dziś – decydujące jest ustawienie duchowe i orientacja, i ontologiczna, i moralna, i prawna, i aksjologiczna ludzi, którzy tworzą to państwo i daną społeczność. Można powiedzieć, że im więcej ludzi w państwie jest reprezentantami prawdy, mądrości, godności czy wolności zorientowanej na realizację dobra i miłości, tym bardziej ten system prawno-państwowy jest doskonały. Natomiast jeżeli większość ludzi w społeczeństwie opowiada się przeciwko prawdzie, przeciwko dobru, sprawiedliwości i innym ideałom życia ludzkiego w sensie jego natury czy też w sensie protestu przeciwko katolicyzmowi, z czym Polska i ludzkość są dziś mocno konfrontowane, to wtedy popadamy w kryzys prawny, w nieład, który także w dzisiejszych dniach uzewnętrznia się w postaci kryzysu konstytucyjnego w Rzeczypospolitej Polskiej.

W sporze o Trybunał Konstytucyjny zawiódł czynnik ludzki czy źle skonstruowane prawo?

– Owszem, zawsze możemy powiedzieć, że prawo ludzkie, ponieważ jest ludzkie, nie jest w stanie uregulować w sposób doskonały wszystkich sytuacji, które mogą zaistnieć w państwie. Przy takim naprawdę zdystansowanym, a jednocześnie pełnym troski spojrzeniu na Polskę i jej porządek konstytucyjny, jej sytuację prawno-moralną należy powiedzieć, że błędem kardynalnym w tej kwestii był aktywny udział prezesa, wiceprezesa i jeszcze jednego sędziego Trybunału Konstytucyjnego w procedowaniu ustawy o Trybunale, którą ten sam Trybunał uznał za sprzeczną z Konstytucją. Ja bym tę kwestię nazwał paradoksem wszystkich paradoksów. Bo sędzia Trybunału Konstytucyjnego wtedy, kiedy włącza się aktywnie w procedowanie ustaw w Rzeczypospolitej Polskiej, opowiada się tym samym aktywnie za pewną opcją polityczną, niezależnie jaką. Tych trzech sędziów złamało porządek konstytucyjny i sprowadziło cały ten nieład do naszej sytuacji prawnej w Państwie. Kwestię wyboru tych trzech sędziów awansem uznałbym za drugorzędną, choć nie mniej ważną. To były te fundamentalne błędy, które uruchomiły całą maszynerię błędów.

Przy sprawie Trybunału Konstytucyjnego widać jak na dłoni typowe dla współczesnych państw zjawisko tworzenia się korporacji prawników, roszczących sobie prawo do bycia główną władzą w państwie. Jak temu zaradzać?

– Z całą pewnością kluczem jest odpowiednia edukacja nie tylko kandydatów na prawników. Tu wydziały prawa mają priorytetową misję, aby ukształtować myślenie prawnicze i całą kulturę prawną pośród tych, którzy będą stanowić prawo czy orzekać o prawie, aby oni byli świetnie wykształceni, żeby wiedzieli, że z pozycji rozumu ludzkiego docieramy do Boga jako ostatecznej Praracji bytu prawa, a tenże Bóg wszczepił w każdy umysł prawo naturalne, czyli m.in. Dekalog, i na tym gruncie Bosko-ludzkim, czyli prawa wiecznego i prawa naturalnego, należałoby wtedy opierać całą bytowość prawa stanowionego, a także kwestie orzecznictwa w państwie, cały wymiar sądownictwa, działalność wszystkich zawodów prawniczych. Elementy znajomości prawa powinno się wprowadzać także np. do szkół średnich czy nawet gimnazjów. My tego nie czynimy, poza małymi wyjątkami. W związku z tym w tym kryzysie konstytucyjnym wszystkie środowiska szeroko pojęte tworzące dziś Państwo Polskie mają większe lub mniejsze, a czasem fundamentalne problemy z rozumieniem podstawowych zagadnień w prawie. Jak np. tego, czym jest prawo w państwie. Że jest to relacja międzyosobowa i ma być adekwatna w stosunku do godności, wolności, racjonalności człowieka. Że prawo jest bytowością personalną, ludzką i nie może być skierowane przeciwko człowiekowi.

Przed prawem musi zatem stać prawda, bo inaczej mamy do czynienia z tyranią złego prawa? To kazus dzisiejszej Unii Europejskiej.

– Jak najbardziej. Możemy jeszcze podkreślić, że w priorytecie prawdy uzewnętrznia się priorytet rzeczywistości, bo pierwotnie patrząc i klasycznie, to nie człowiek ma się dostosować do prawa ludzkiego, tylko prawo ludzkie powinno być taką regulacją, która wszystkie relacje osoby ludzkiej w danym państwie i poza państwem względem Osób Boskich i osób ludzkich reguluje doskonale. Byt prawa, jeśli chodzi o prawo ludzkie czy prawa człowieka, ta realna bytowość wszystkich praw ludzkich, jest uwarunkowana realnym życiem i istnieniem człowieka. Bez człowieka nie byłoby prawa dotyczącego człowieka. Zauważamy zatem, że jeżeli prawo pozostaje w oderwaniu od bytowości człowieka jako osoby, istoty rozumnej, wolnej, obdarzonej pamięcią duchową, duchem, duszą i ciałem, jeżeli dziś jest tworzone przez niektórych eurokratów jako produkty fantazji, stojące w opozycji do człowieka jako człowieka, to o takim prawie możemy powiedzieć, że jest ono bezprawiem. Jeżeli człowiek ma pierwotne prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci, to jeśli ktoś tworzy prawo aborcji, to jest tym, który chce uśmiercać życie ludzkie zamiast je regulować w sposób sprawiedliwy.

Warto przypomnieć sobie nauczanie Kościoła katolickiego, który w tej kwestii w kanonie 1398 Kodeksu Prawa Kanonicznego z czasów pontyfikatu św. Jana Pawła II stanowi: „Kto powoduje przerwanie ciąży, po zaistnieniu skutku, podlega ekskomunice wiążącej mocą samego prawa”.

Instytucje Unii Europejskiej często usiłują zmuszać Państwo Polskie do wyboru zła, szczególnie w kwestiach obyczajowych. Jakie są granice oddawania obszarów naszej suwerenności na rzecz UE? Jak powinna kształtować się koegzystencja prawna UE – Polska?

– Powinna bazować – tak jak wewnętrzna struktura Konstytucji RP – na prawie naturalnym, a to z kolei na prawie wiecznym, boskim. Jeżeli nie będziemy mieć prawa naturalnego jako podstawy prawnej naszego wewnętrznego porządku konstytucyjnego, a takiego nie mamy, bo skoro Konstytucja RP artykułuje, że źródłem prawa w Polsce jest Konstytucja RP, to wiadomo, że Prawodawca Polski sam siebie pozbawia tych instrumentów prawnych, które ma do dyspozycji nawet w swoim własnym człowieczeństwie. Prawo naturalne, którego częścią jest Dekalog, a prawa Dekalogu istnieją w każdym człowieku jako człowieku, także we wszystkich eurokratach, przeciwnikach dzisiejszej suwerenności Polski, wydaje mi się, że to jest najlepsza i jedyna podstawa dla usytuowania Państwa Polskiego. Wszystkie kwestie we wzajemnych relacjach między Polską a Unią Europejską chciałbym rozstrzygać na gruncie prawa naturalnego, to znaczy, że jako państwo powinniśmy bazować na obiektywnym kryterium prawnym, które pokazywałoby, gdzie Polska może i powinna wewnątrz relacji unijnych ustąpić, a gdzie nie może i nie powinna. Przykład: mamy szeroko dyskutowane dopuszczenie przez poprzedniego ustawodawcę do sprzedaży bezreceptowej pigułki wczesnoporonnej. Nasz Polski Prawodawca, jeżeli jest zatroskany o życie każdego człowieka, a wie od strony medycznej, chemicznej, że ta pigułka unicestwia życie ludzkie od pierwszych dni jego istnienia, może powiedzieć, że to jest sprzeczne z prawem naturalnym i dlatego nie może dopuścić od strony prawnej i państwowej tej pigułki do oficjalnego obiegu medykamentów w polskiej farmacji.

Dlaczego to wskazanie na prawo naturalne jest tak ważne?

– Z prostej racji, aby Polski Prawodawca i Polskie Państwo, i Polacy nie zostali przedstawieni jako ci, którzy wprowadzają chaos i nieład na forum UE i potrafią tylko protestować. Bo jeśli nie możemy powołać się na prawo natury jako na prawo obiektywnie prawdziwe, a obecnie na gruncie polskiej Konstytucji nie możemy, zostaniemy okrzyknięci anarchistą unijnym, a nim nie jesteśmy. Naprawdę podziwiam naszą Panią Premier Beatę Szydło, która nieprawdopodobnie dojrzale i duchowo na wysokim poziomie zaprezentowała Polskę w Parlamencie Europejskim. Mam serdeczne słowa uznania i wdzięczności za tę postawę obrony polskiej racji stanu. O to by chodziło. Ale mamy także w zanadrzu wspaniałe argumenty prawno-naturalne, które nie tylko można, ale należy wprowadzić do tej debaty między UE a Polską.

Prawo powinno być proste? Czym skutkuje przeregulowanie, charakterystyczne dla Unii Europejskiej drobiazgowe roztrząsanie wszelkich możliwych kwestii?

 – Wtedy prawo ulega takiemu rozczłonkowaniu, fragmentaryzacji, kiedy prawo nie będzie pojęte jako normy ogólne. Owszem, w pewnych sytuacjach są potrzebne normy szczegółowe, odnoszące się do pewnych przypadków. Proszę jednak zauważyć, że największym problemem prawodawcy polskiego, europejskiego, amerykańskiego jest to, że nie doceniamy wartości zasad. Nie myślimy wedle zasad. Na przykład wedle zasady osoby, czyli że jeżeli prawodawca polski zrozumiałby, kim jest człowiek w sensie systemowym, filozoficznym, wówczas mnóstwo paragrafów i ustaw w ogóle nie byłoby potrzebnych, bo byłoby jasne dla orzecznictwa, że ponieważ człowiek jest podmiotem prawa, czyli jest tą racją, dla której prawo istnieje, i prawo istnieje ze względu na człowieka, to cały wymiar sądownictwa powinien z tak jasno wyartykułowaną zasadą osoby po prostu nie mieć problemów – to, co służy osobie, jest zgodne z prawem, to, co jest przeciwko osobie, jest łamaniem prawa. Inne zasady to: zasada dobra wspólnego, zasada subsydiarności, zasada solidarności czy sprawiedliwości. Żeby te kwestie ustawić na gruncie zasad, to do tego potrzebujemy odpowiedniego rozumienia i Boga, i człowieka. Teraz dam pewien przykład. Jeżeli w Polsce tak wiele osób, także prawników, jest zwolennikami teorii ewolucji Darwina, to na gruncie rozumienia rzeczywistości jako niepochodzącej od Boga i rzeczywistości człowieka jako czystego produktu ewolucji i stale się zmieniającego, to na takiej koncepcji antyboskiej i człowieka jako procesu nie sposób utworzyć systemu prawnego, który byłby oparty na zasadach.

Jakim suwerenem jest Naród Polski? Nie korzystamy należycie z naszych praw obywatelskich, choćby podczas wyborów. Referenda często rozbijają się o niską frekwencję, sporem o TK także interesują się tylko nieliczni.

– Musimy sobie uświadomić, że właściwie Narodowi Polskiemu, szacunkowo ujmując w 7, 8, 9 ostatnich pokoleniach, poza drobnymi przerwami, nie wolno było być podmiotem prawa, państwa, podmiotem narodowym, w nauce, kulturze, moralności. Jedyne, co nam pozostało pod zaborami, w komunistycznym PRL-u, a nawet po tzw. przemianach po 1989 roku, jedyna podmiotowość, jaka Polakom pozostała jako dalece nieskrępowana, to była podmiotowość religijna. Natomiast szeregu innych wymiarów podmiotowości Naród Polski nie mógł kształtować. To oznacza, że potrzebujemy uruchomienia edukacji w takim kierunku, aby budzić, tworzyć, inspirować naszą podmiotowość prawną, osobową, gospodarczą, polityczną, naukową, moralną, czyli wszystkie te obszary, które były Polakom w ostatnich pokoleniach po prostu narzucane. To nie ulega wątpliwości, że nasza podmiotowość polska, pomimo naszych zrywów narodowych, wymaga niekiedy istotnego uzdrowienia, pracy, formacji intelektualnej, edukacji moralnej, wymaga wielkich lotów w nauce, sztuce, kinematografii, gospodarce. Potrzeba nam edukacji, ale nie przypadkowej, tylko bardzo precyzyjnie określonej na budzenie w człowieku poznawania, miłowania i życia tą podmiotowością, którą Bóg Stwórca wpisał w nasze jestestwo. Mamy wielką nadzieję, że dojdzie do tego podczas tych rządów Zjednoczonej Prawicy.

A co z wyrażeniem woli przez Naród np. w formach demokracji bezpośredniej? Wszystko możemy poddać pod referendum?

– Oczywiście pod referendum może być poddane, tak jak w kwestii wolnego wyboru człowieka, to, co jest większym lub mniejszym dobrem. Nie możemy powiedzieć: wybierajmy między tym, czy gwarantujemy Polakom poczętym a nienarodzonym prawo do życia, czy ich uśmiercamy. Co to znaczy? To znaczy, że przedmiotem ludzkiej wolności w sensie politycznym czy prawnym, czy państwowym może lub powinno być tylko dobro.

I na koniec pytanie, które może intrygować wielu naszych Czytelników. Czy z perspektywy tego zbliżania się do idealnego prawa boskiego, który z ustrojów: monarchia czy demokracja, bardziej wypływa z ducha prawa boskiego?

– Sądzę, że takim państwem na świecie, które – jak się okazuje – jest także instytucją najstabilniejszą na świecie, jest Stolica Apostolska, Państwo Watykańskie. Ono ma w swoim prawodawstwie właśnie taką strukturę, o której mówiliśmy, że prawodawstwo pozytywne Kościoła rzymskiego bazuje na prawie naturalnym. A ponieważ prawo naturalne umożliwia człowiekowi dostęp do prawa wiecznego, czyli boskiego, dlatego najwspanialszym przykładem regulacji prawno-moralnej jest struktura prawna Kościoła katolickiego jako też przecież instytucji widzialnej. I, co ciekawe, jeśli chodzi o ustrój, to proszę zauważyć, że jest to ustrój hierarchiczny, ale ustrój, który w najdoskonalszy sposób ze wszystkich ustrojów w dotychczasowych dziejach państwowości ogólnoludzkiej na szczycie władzy umiejscawia Boga jako Króla i później ta władza jest rozłożona na Piotra, na księży biskupów, na duchowieństwo, na lud Boży. Jest to taki ustrój, który z jednej strony jest hierarchiczny, ale w którym w sposób najdoskonalszy może się wyrażać każda podmiotowość ludzka jako mężczyzny i jako kobiety. Państwo polskie czy państwa europejskie, czy państwa całego globu powinny czerpać wzór z rozstrzygnięć prawnych i moralnych, ale także strukturalnych, ustrojowych właśnie organizacji Kościoła Chrystusowego na ziemi. Dlaczego możemy powiedzieć, że jest to najdoskonalszy ustrój prawny? Ponieważ Kościół jest najstarszą instytucją świata. Czyli jeżeli pytamy o stabilność instytucji, to tę stabilność gwarantuje wewnętrza stabilność prawna. Kościół ma najstabilniejsze prawo, a ta stabilność prawa kanonicznego wypływa właśnie z zakorzenienia prawa stanowionego w Kościele katolickim w prawie naturalnym i w prawie wiecznym Boga w Trójcy Świętej Jedynego. Powracając do tej intuicji i kierunku Konstytucji 3 maja, czyli odwołania do imienia Boga w Trójcy Świętej Jedynego, można powiedzieć, że tylko na gruncie prawdy o Bogu w Trójcy Świętej Jedynym można zbudować dobry ustrój. On się może różnie nazywać, ale on musi spełniać ten podstawowy wymóg – akceptacji prawa wiecznego Boga Trójosobowego, akceptacji bez żadnych skrótów i redukcji prawa naturalnego, i wtedy stanowienie prawa będzie mieć postać najbardziej zbliżoną do doskonałej.

Dziękuję za rozmowę.

Źródło: Nasz Dziennik

drukuj