fot. flickr.com

Prawnik o lichwiarskich pożyczkach: Pożyczkobiorcy mogą nawet nie wiedzieć, że ich uprawnienia zostały naruszone

Do sądów nie trafia wiele spraw dotyczących przestępczego wyłudzania mieszkań przy tzw. lichwiarskich pożyczkach – wskazuje adwokat Stanisław Zapotoczny.  Powodem tego jest przekonanie pokrzywdzonych, że dokonali legalnej czynności prawnej, bo uczestniczył w niej notariusz – tłumaczy prawnik. 

Tymczasem notariusz może działać na szkodę pożyczkobiorcy. Minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro poinformował wczoraj o zatrzymaniu pięciu takich notariuszy. Po doporowadzeniu do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku usłyszeli oni łącznie 120 zarzutów. Chodzi m.in. o pomocnictwo do oszustw. Sprawa dotyczy udzielania lichwiarskich pożyczek i wyłudzania nieruchomości.

Adwokat Stanisław Zapotoczny wskazuje, że wiele takich spraw często nie trafia na wokandę sądową. Prawnik zwraca uwagę, że pożyczkobiorcy, udając się do notariusza, mogą nie zdawać sobie sprawy, że padają ofiarą przestępstwa.

 – Wiemy oczywiście, że wszystkie tego rodzaju sprawy nie trafiają na wokandę sądową, bądź nie są zgłaszane do prokuratury jako przestępstwo. Ludzie dokonujący takich czynności, czyli pożyczkobiorcy, mogą działać w przekonaniu, że dokonali czynności prawnej legalnej, albowiem przy tej czynności uczestniczył notariusz i w związku z tym mogą nawet nie wiedzieć, iż ich uprawnienia zostały naruszone, że nie byli równoprawnym partnerem tegoż pożyczkodawcy na podstawie tego aktu notarialnego. Wówczas nie dochodzą swoich uprawnień – wyjaśnia Stanisław Zapotoczny.

Na skutek przestępczej działalności zatrzymanych wczoraj notariuszy pokrzywdzonych jest ponad 400 osób. Wartość utraconych przez nich nieruchomości przekracza 20 mln zł. Notariusze ułatwiali pożyczkodawcom doprowadzenie pokrzywdzonych do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. Co ważne, wartości nieruchomości ujęte w aktach notarialnych za każdym razem były zaniżone nawet o połowę rzeczywistej ich wartości.

RIRM

drukuj