(fot. PAP)

Pracownicy TVP opowiedzieli się za strajkiem

72 proc. pracowników TVP w referendum opowiedziało się za strajkiem. W referendum wzięło udział 51,9 proc. uprawnionych do głosowania. To odpowiedź na plany zarządu telewizji dotyczące przeniesienia do firmy zewnętrznej blisko 600 pracowników etatowych.

Do firmy wyłonionej w przetargu mają trafić pracownicy etatowi zatrudnieni na stanowiskach grafików, charakteryzatorów, montażystów oraz dziennikarzy. Władze TVP wcześniej ostrzegały, że strajk może doprowadzić do katastrofy finansowej.

Red. Wojciech Reszczyński, dziennikarz radiowy i telewizyjny mówił, że decyzja o wyprowadzeniu tylu pracowników z TVP jest niespotykanym do tej pory zabiegiem. Ma to odwrócić uwagę od prawdziwego celu, czyli zawłaszczenia i sprywatyzowania przynajmniej drugiego programu telewizji publicznej.

– To jest kąsek dla pseudo lumpen elit liberalnych, które chętnie chciałyby jeszcze coś ukraść, nim oddadzą władzę. Tak to postrzegam. Nie ma żadnych uzasadnionych racji, by podejmować tego typu kroki. Dobrze wiemy, jak funkcjonują telewizje. W Europie są to bardzo pieczołowicie chronione przez państwo instytucje, bo stanowią majątek narodowy, dobro narodowe, dobro kulturowe. Jesteśmy świadkami niszczenia tych instytucji. Obserwujemy po prostu skok złodziei na polską telewizję – akcentuje red. Wojciech Reszczyński.

Poseł Jan Dziedziczak – członek sejmowej Komisji Kultury i Środków Społecznego Przekazu przypuszcza, że osoby kierujące publicznym nadawcą nie były pewne tego, jak dziennikarze będą opisywali rzeczywistość, dlatego postanowiono zdyscyplinować to środowisko. Teraz dziennikarza nie trzeba dodatkowo motywować, po prostu nie zostanie mu przedłużona umowa. Ponadto poseł podkreśla, że TVP jest w bardzo złej sytuacji finansowej.

– Zwalnianie pracowników w każdej firmie jest objawem takiej złej sytuacji. Tym bardziej dziwi mnie to, że telewizja publiczna, zwalniając ludzi, będąc w bardzo złej sytuacji finansowej nie chce zwolnić jednego z dwóch miejsc na cyfrowej telewizji naziemnej dla TV Trwam. TVP, będąc w złej sytuacji finansowej, woli płacić podwójnie za dwa miejsca, chociaż z jednego ma zasięg niemal ogólnopolski. Wydaje mi się, że tylko po to, żeby TV Trwam jak najpóźniej rozpoczęła nadawanie – dodaje poseł Jan Dziedziczak.

Prezes TVP Juliusz Braun zapowiedział, że oddelegowani do firmy zewnętrznej pracownicy będą otrzymywać pensje w niezmienionej wysokości przez pierwszy rok. Według niego, dziennikarzy nie będzie obejmować zakaz konkurencji. W przetargu mającym wyłonić firmę zewnętrzną pozostała jedynie Gi Group. Ostateczna decyzja, czy to właśnie ten wykonawca przejmie pracowników telewizji, ma być podjęta 28 października.

 

RIRM

drukuj