fot. PAP

Pozwał Polskę do Trybunału za niewolniczą pracę w PRL

Bonifacy Myśliński, zesłany w latach 50. przez komunistów do niewolniczej pracy w kopalni, złożył skargę na Polskę do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Domaga się odszkodowania za pracę ponad siły. Wcześniej polskie sądy odmówiły zadośćuczynienia żołnierzowi – górnikowi uznając, że sprawa się przedawniła – napisał jeden z dzienników.

„Jak mogło się przedawnić to, co wycierpiałem ja i setki moich kolegów? Dziś wielu z nas choruje i nie stać nas na leki, a Polska nam mówi, że mamy zapomnieć, bo się przedawniło!” – powiedział dla gazety 80-letni Myśliński.

Sędzia Trybunału Stanu, Piotr Andrzejewski powiedział, że w takich sytuacjach proces starań o zadośćuczynienie jest długi i skomplikowany.

Istnieje ogromna ilość wątpliwości co do kognicji, co do możliwości rozstrzygnięcia spraw, jeżeli one tym bardziej mają charakter indywidualny. Najpierw trzeba wyczerpać drogę krajową, tutaj z kolei przedawnienie – jeżeli nie jest to zbrodnia komunistyczna – jest elementem zaporowym. Wydaje mi się, że jest to pole do popisu dla legislacji w zakresie wznowienia wszystkiego tego co jest zadośćuczynieniem dla osób represjonowanych w systemie państwa totalitarnego, komunistycznego – zaznacza sędzia Piotr Andrzejewski.

Sędzia dodaje, że Trybunał w Strasburgu może zasłaniać się niekompetencją rozpoznania indywidualnych spraw z tego okresu.

– Ja mam cały szereg wątpliwości czy Strasburg zechce merytorycznie tę sprawę rozpoznać, czy potraktuje ją tym bardziej tak jak sprawę katyńską, jako pochodzącą z okresu kiedy Trybunał w Strasburgu uważa, że nie jest kompetentny do jej rozpoznania. Wydaje mi się, że dopiero dzisiaj zarzut naruszenia konwencji europejskiej tzn. prawa do rzetelnego bezstronnego procesu jak i połączony z innymi przepisami w dzisiejszym postępowaniu, mógłby stanowić podstawę skargi – powiedział sędzia Trybunału Stanu.

 

RIRM

drukuj