Poseł Sadurska: to kolejne ograniczanie praw opozycji

Marszałek sejmu Ewa Kopacz chce, by sejmowe komisje nie zbierały się w dniach obrad izby. To kolejne ograniczenie praw opozycji w dostępie do elektoratu – mówią posłowie PiS.

Projekt zmian w regulaminie ma doprowadzić do sytuacji, w której posłowie nie będą opuszczać obrad na sali plenarnej z powodu prac w sejmowych komisjach.

W piątek zapoznają się z nim członkowie prezydium, czyli wicemarszałkowie Sejmu, którzy mogą go skierować do dalszych prac sejmowych – mówi poseł PiS Małgorzata Sadurska.

– Odbieramy to jako kolejne ograniczenie praw opozycji w dostępie do elektoratu, w kontaktach z wyborcami. To, że będziemy tutaj pracować w Sejmie praktycznie każdego tygodnia spowoduje, że będziemy odłączeni od naszych okręgów wyborczych. Przy takiej polityce medialnej, którą stosują PO i PSL, gdzie mogą, ile chcą (w mediach mainstreamowych – czy komercyjnych, czy publicznych) promować swój program wyborczy, promować swoją działalność, tak opozycja tego prawa nie ma. Zatem te wszystkie pomysły pani marszałek Kopacz są dla nas śmieszne i mało wiarygodne – stwierdza poseł PiS.

Poseł dodaje, że pomysły Ewy Kopacz są mało wiarygodne również dlatego, że gdy był w Sejmie głosowany pakiet demokratyczny PiS, to posłowie PO i marszałek sejmu odnosili się do niego niechętnie.

– Nasze propozycje stawiały sobie za cel uzdrowienie relacji w polskim parlamencie i zastosowanie właściwych proporcji pomiędzy opozycją a partiami rządzącymi. Mówiliśmy, że nie może być tak, że projekt ustawy składany przez opozycję do laski marszałkowskiej jest w niej przetrzymywany w nieskończoność. Mówiliśmy o tym, żeby projekty obywatelskie – projekty bardzo ważne, z taką wielką mocą sprawczą (bo z podpisami co najmniej 100 tys. Polaków) nie były odrzucane w pierwszym czytaniu. Te propozycje nie spotkały się z akceptacją, zostały odrzucone – mówi poseł Małgorzata Sadurska.

Pomysł Ewy Kopacz ma przeciwników nawet w PO.

RIRM

drukuj