fot. TV Trwam

Poseł J. Mosiński: Falenta wymyśla historie, by przypodobać się opozycji

Marek Falenta jako osoba, która nie ma nic do stracenia, wymyśla historie po to, by przypodobać się opozycji – uważa poseł PiS Jan Mosiński. Polityk zawrócił uwagę, że skazany w aferze podsłuchowej miał wystarczająco dużo czasu, aby powiedzieć prawdę. 

Poseł Jan Mosiński odniósł się w ten sposób do listu, który Marek Falenta miał napisać w lutym do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Dziś jego treść publikuje „Gazeta Wyborcza”.

„Liczyłem, że wielka sprawa, do jakiej się przyczyniłem, zostanie mi zapamiętana i po wygranych wyborach załatwiona niejako z urzędu. Zresztą taka była obietnica panów z CBA” – czytamy w dokumencie.

– Opozycja grzmiała, kiedy ujawniano poszczególne zapisy taśm rozmów z panem Wojtunikiem, panem Sikorskim, panią Bieńkowską. Wówczas rządzący, Platforma Obywatelska i PSL, podnosili larum, że daje się wiarę tego typu działaniom. Dzisiaj ta sama opozycja, ci sami politycy będący w opozycji, dają wiarę tym nagraniom, a „Gazeta Wyborcza” produkuje kolejne materiały na wzór poprzednich, dotyczących „Srebrnej” itp. spraw, które nijak nie mają się do stanu faktycznego. To, co wymyśla pan Falenta, to zapewne efekt czasu wolnego, jaki ma odbywając karę w więzieniu – zaznaczył Jan Mosiński.

Politycy PO-KO zapowiedzieli, że złożą wniosek o powołanie komisji śledczej ws. Falenty i afery podsłuchowej. W ich ocenie zachodzi poważne podejrzenie, że nielegalnymi metodami wpływano na sytuację polityczną w Polsce.     

Wcześniej media informowały, iż biznesmen napisał we wniosku o ułaskawienie skierowane do prezydenta Andrzeja Dudy i że jeśli nie zostanie ułaskawiony, to ujawni, kto za nim stał.

RIRM

drukuj