fot. flickr.com

Nie ma porozumienia Unii Europejskiej ws. CETA

Fiaskiem zakończyły się rozmowy przywódców państw Unii Europejskiej na temat CETA. Zgody na podpisanie umowy nie wydał belgijski region Walonia.

Belgijskie władze nie mogły poprzeć CETA bez zielonego światła od regionu Walonii, na które to światło czekała dzisiaj cała Rada Europejska. Ciągle jeszcze trwają wewnętrzne rozmowy w Belgii w tej sprawie.

Polski rząd podszedł do umowy CETA ze sporą ostrożnością. Przeanalizowano wszystkie „za” i „przeciw”. Ostatecznie – jak powiedziała obecna na szczycie w Brukseli premier Beata Szydło – doszedł on do wniosku, że nie ma w tej chwili zagrożeń, które powodowałyby, aby nie wyrazić zgody na podpisanie tej umowy.

Bardzo dokładnie analizowaliśmy zapisy tej umowy. Ważyliśmy, co z punktu widzenia polskiej gospodarki i polskich obywateli jest korzystniejsze: czy wyrazić zgodę na podpisanie tej umowy czy też nie. Pojawiają się oczekiwania, że jednak dojdzie do podpisania umowy CETA. Wszystko oczywiście jest w tej chwili w rękach rządu belgijskiego – mówiła premier Szydło.

Takie są wyniki szczytu Rady Europejskiej. Minister ds. europejskich Konrad Szymański tłumaczył dzisiaj reprezentację Walonii, której zdanie w sprawie CETA odbiegało od stanowiska szefów rządów i głów państw Unii.

Belgia, Walonia tak samo jak Polska oczekują w tym procesie właściwych gwarancji dla swojej suwerenności, gwarancji dla kształtu swojego rynku, gwarancji dla standardów w obszarze  produkcji rolno-spożywczej i my podzielamy te wątpliwości. Polska również otworzy drogę do podpisania tej umowy tylko wtedy, kiedy te gwarancje, które dzisiaj są negocjowane, będą wystarczająco mocne i trwałe – powiedział Konrad Szymański.

Jeżeli Belgia udzieli poparcia dla CETA, dopiero wówczas Unia Europejska będzie mogła podpisać umowę z Kanadą. Przypomnieć należy, że ten dokument ma jeszcze poprzeć Parlament Europejski, co – jak widzą tutaj niektórzy – będzie już czystą formalnością.

 

Dawid Nahajowski/RIRM

drukuj