fot. facebook.com/grupabeskidzkagopr/

Ponad 1,9 tys. razy interweniowali beskidzcy goprowcy minionej zimy

Ponad 1,9 tys. działań ratowniczych podjęli goprowcy w ostatnim sezonie zimowym w Beskidach. Zdecydowana większość – ponad 1,7 tys., to wypadki narciarzy na stokach – wynika ze statystki przygotowanej przez ratownika GOPR ze Szczyrku Szymona Wawrzutę.

„Najwięcej wypadków narciarskich miało miejsce w lutym – 776, oraz w styczniu – 664. Najczęściej działania podejmowaliśmy na Hali Skrzyczeńskiej – 428. 17-krotnie na pomoc wzywano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego” – podał Szymon Wawrzuta.

Jak dodał, narciarze i snowboardziści najczęściej doznawali urazu kończyny. To blisko 1,5 tys. interwencji. 195 miało uraz głowy, a 97 klatki piersiowej i kręgosłupa.

Większość wypadków miała miejsce na trasach ośrodków narciarskich. W minionym sezonie ratownicy podjęli też 40 interwencji poza nimi.

Zdaniem naczelnika beskidzkiego GOPR Jerzego Siodłaka od wielu lat zauważalny jest wzrost liczby wypadków, w których poszkodowani doznają urazów wielonarządowych. To efekt większych prędkości, które można rozwinąć na współczesnych nartach, ale także słabej techniki jazdy i braku poszanowania zasad poruszania się na stokach. Nie pomaga też duży tłok w ośrodkach narciarskich.

Zimą goprowcy podjęli również ponad 150 działań, które nie były związane z uprawianiem narciarstwa. To m.in. 85 akcji ratunkowych i 45 wypraw. Pomocy udzielili 182 osobom. Najczęściej przyczyną wezwań były urazy kończyn i głowy – 97, zaginięcia – 43, wyczerpanie i wychłodzenie – 18. Trzy osoby tej zimy zmarły w górach.

W Beskidach wiosna się już zadomawia, choć w wyższych partiach gór śniegu leży jeszcze sporo. Na Babiej Górze obowiązuje pierwszy stopień zagrożenia lawinowego. Niewielka groźba zejścia lawiny występuje na bardzo stromych stokach: głównie w żlebach, kociołkach i zagłębieniach terenowych.

Ośrodek narciarski na Pilsku podał, że jeśli pogoda pozwoli, to w Wielkanoc będzie tam jeszcze można zjeżdżać na nartach. Wyżej leży na trasie do 40 cm śniegu.

Grupa Beskidzka jest największą spośród działających w ramach GOPR. Korzeniami sięga Beskidzkiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, które powstało w listopadzie 1952 r. Działa na terenie Beskidu Śląskiego, Żywieckiego, Małego i zachodniej części Makowskiego. Grupa zrzesza ok. 300 czynnych ratowników.

W sobotę ratownicy Grupy Beskidzkiej GOPR wybrali władze nowej kadencji. Prezesem pozostanie Piotr Szostek, a funkcję naczelnika nadal pełnił będzie Jerzy Siodłak.

PAP/RIRM

drukuj