fot. pl.wikipedia.org

Polski konsul w Oslo jednak nie zostanie odwołany na żądanie Norwegów?

Polskie władze nie zmieniają zdania w sprawie konsula Sławomira Kowalskiego. Dyplomata pozostaje na stanowisku w Norwegii do końca kadencji. W środę minął czas, jaki norweski MSZ wyznaczył polskiej stronie na odwołanie konsula. W czwartek rano doszło jeszcze do rozmów w tej sprawie w Oslo, jednak nie przyniosły one porozumienia – dowiedział się nieoficjalnie portal tvp.info.

Polski dyplomata jest znany z pomocy oferowanej rodzinom mającym problemy z Urzędem ds. Dzieci Barnevernet, co szczególnie nie podobało się norweskim władzom.

Według norweskich mediów, powołujących się na tamtejsze MSZ, przyczyną wniosku o odwołanie polskiego konsula jest niezgodna z rolą dyplomaty działalność w kilku sprawach konsularnych, w tym niewłaściwe zachowanie wobec funkcjonariuszy publicznych.

Doniesień o „niewłaściwym zachowaniu dyplomaty” nikt nie potwierdził. W sieci można natomiast obejrzeć film nagrany przez Sławomira Kowalskiego podczas jego interwencji w mieście Hamar. Polska rodzina, której Barnevernet odebrał dzieci, poprosiła konsula o asystowanie przy ich odwiedzinach i rozmowach z urzędnikami placówki. Urzędnicy nie chcieli do tego dopuścić i wezwali policję.

Interwencję funkcjonariuszy polski dyplomata jawnie nagrywał na komórkę. Spokojnie rozmawiał z policjantami powołując się na konwencję wiedeńska, zgodnie z którą ma on prawo uczestniczyć w podobnych zdarzeniach z udziałem obywateli polskich. Policjanci stwierdzili jednak, że mają swoje prawo, które pozwala im nawet zatrzymać dyplomatę. Funkcjonariusze wyprosili konsula, który podporządkował się ich poleceniom.

Zachowanie konsula, w przeciwieństwie do norweskiej policji lekceważącej prawo międzynarodowe, nie budziło zastrzeżeń.

Polski rząd od początku bronił konsula podkreślając, że dyplomata bardzo dobrze wypełnia swoje obowiązki. Głos w tej sprawie zajął m.in premier Mateusz Morawiecki. Zaznaczył, że rząd zawsze na całym świecie będzie walczył o los polskich obywateli.

Takie jest zadanie polskich ambasadorów, takie jest zadanie polskich konsulów i od tego oczywiście na pewno nie odejdziemy – mówił premier.

Problem z norweskim urzędem Barnevernet nie dotyczy tylko polskich rodzin mieszkających w tym kraju. W zeszłym tygodniu Delegatura UE w Oslo złożyła wniosek o spotkanie z przedstawicielami dyplomacji norweskiej, ujmując się tym samy za polskim dyplomatą. Spotkanie miało się odbyć w czwartek, jednak zostało ono przełożone przez Norwegów bez podania przyczyn.

Pod koniec kwietnia zeszłego roku opinię na temat Barnevernet wydała również Komisja Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. Komisja przyjęła raport zlecony dwa lata wcześniej. Za punkt wyjścia posłużyła wówczas bulwersującą sprawa rodziny Mariusa i Ruth Bodnariu, w której norweski Urząd ds. Dzieci „w oparciu o niepotwierdzone zarzuty stosowania przemocy, bez jakiegokolwiek demokratycznego nadzoru, wydał decyzję opiekuńczą o siłowym odebraniu piątki dzieci, w tym niemowlaka karmionego piersią”.

Działania Barnevernet określono w raporcie „ostatecznymi krokami, które nie mogą być usprawiedliwione, zanim nie przeprowadzi się innych czynności, takich jak wywiad środowiskowy, poradnictwo psychologiczne czy mediacje”.

Sławomir Kowalski pełni swoją misję w Norwegii od ponad pięciu lat. Jego kadencja kończy się w czerwcu. Za swoją działalność w 2016 r. dostał miano „Konsula roku” w konkursie organizowanym przez polskie MSZ z następującym uzasadnieniem: „Za adekwatne działania i umiejętną współpracę ze stroną norweską w sprawach małoletnich obywateli polskich, znajdujących się pod opieką miejscowych służb socjalnych”.

TVP Info/RIRM

drukuj