Polska – „zielona wyspa dla oszustów”

Ze Zbigniewem Ziobro, byłym ministrem sprawiedliwości rozmawia o. Dariusz Drążek CSsR.

o. Dariusz CSsR: Jesteśmy po wystąpieniu premiera, ministrów oraz prokuratora generalnego.  Jak ocenia Pan informacje, które przedstawili w sprawie afery Amber Gold?

Zbigniew Ziobro:  Dużo okrągłych słów, które miałyby przykryć tę smutną prawdę, że jeśli Polska jest zieloną wyspą, którą pięć lat temu tak głośno zapowiadał Donald Tusk to jest to zielona wyspa dla oszustów.  Polskie państwo i jego instytucje, które mają stać na straży reguł, chronić zwykłych, uczciwych ludzi, po prostu nie działa. Widzimy to w sposób bardzo dokładny na przykładzie tej sprawy. Możemy się domyślać, że podobnie dzieje się w przypadku tysiąca innych spraw, bo różne tego rodzaju informacje docierają do mnie, jako do byłego prokuratora generalnego. Dotyczą zaniechań w Polskich organach ścigania.

 

Jedno z całą pewnością nie budzi wątpliwości: państwo nie działa. Ale rodzi się pytanie co jeszcze? Z czego to wynika?  Kto za tym stoi? Niewątpliwie przyczyną tego, co się stało jest źle działający system państwa Polskiego. Składa się na to niewłaściwe prawo. Dziś przywołuję przykład zmian w prawie, jakie przygotowałem będąc ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym.  Dostrzegłem wówczas, że polskie sądy mają zbyt wielką tendencję do tego,  aby orzekać kary w zawieszeniu. Widząc, że sądy są niezawisłe nie mogę jako minister sprawiedliwości i prokurator nakazać, aby ta praktyka została zmieniona.  Miałem pewien wpływ na działania prokuratury, ale nie na sądy.  Przygotowałem zmianę prawa w taki sposób, aby de facto wykluczyć możliwość orzekania przez sądy po raz kolejny z rzędu  kar w zawieszeniu.

Dziś pokazywałem projekt  ustawy, która została wysłana 18 maja 2007 roku do Sejmu. Zawierała dokładny zapis uniemożliwiający sądom po raz trzeci z kolei orzeczenie kary w zawieszeniu.  Niestety wtedy, właśnie w tym gmachu Sejmu, dokładnie w tym budynku, nie kto inny jak Donald Tusk, sprzeciwił się tym zmianom i doprowadził – budując większość w Sejmie – do zablokowania pracy nad tym projektem.  Gdyby tego nie uczynił, to pan P., wobec kolejnych spraw ,jakie się wobec niego toczyły,  zamiast prowadzić i otwierać firmę Amber Gold, trafiłby do więzienia. Niestety dzięki przychylności i naiwności – chciałbym wierzyć – Donalda Tuska, który sprzeciwił się tym zmianom, mógł dalej normalnie działać ciesząc się z „życzliwości” wymiaru sprawiedliwości, który znowu orzekał wyroki w zawieszeniu.

o. Dariusz CSsR:  Zarówno prokurator generalny jaki i Jarosław Gowin jak i Donald Tusk dzisiaj mówili zgodnym głosem, że rozdzielenie funkcji prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości, że nadanie niezależności prokuraturze, jest  słuszne i korzystne, a nawet należałoby iść w kierunku jeszcze większej niezależności.

Zbigniew Ziobro:  Praktyka najlepiej sprawdza ludzkie dzieła. Człowiek jest ułomny z natury rzeczy. Dzieła jakie tworzy są czasami dalekie od doskonałości, ale mogą być lepsze bądź gorsze.  Niestety to, co zaproponowała PO jest gorszym rozwiązaniem.  Widzimy dzisiaj bardzo wyraźnie, że prokuratura po rozdzieleniu jej od urzędu ministra sprawiedliwości działa dużo bardziej biernie. Jest mniej aktywna. Prokurator generalny jest ubezwłasnowolniony, nawet jak ma najlepsze intencje, nie może dyscyplinować skutecznie swoich podwładnych, bo nie może nawet odwołać szefa prokuratury rejonowej, a co dopiero mówić o szefie prokuratury okręgowej, czy apelacyjnej. A w jaki sposób ma motywować ludzi do pracy jeśli nie perspektywą wyciągnięcia konsekwencji, odwołanie jeśli stracili jego zaufanie i niewłaściwie pracują.

o. Dariusz CSsR:  Więc jest pan za zwiększeniem kompetencji prokuratora generalnego?

Zbigniew Ziobro:  Z pewnością prokurator generalny musi być realnym szefem. Musi być szefem, który bierze odpowiedzialność. Jeśli bierze tą odpowiedzialność ma realne możliwości stosowania środków dyscyplinujących, ale ma też możliwość stosowania nagród.  Jako prokurator generalny i minister sprawiedliwości wprowadziłem finansowe nagrody dla prokuratorów oraz umożliwiłem szybką ścieżkę awansu dla tych, którzy się wybijają w swojej pracy, którzy wykazują się dużą odwagą i prowadzą zwłaszcza skomplikowane śledztwa oraz odnoszą w nich sukcesy, aby ten awans był związany z jakością pracy, bądź nagroda finansowa za bardzo skomplikowane i ciężkie śledztwa, które zakończyły się sukcesem.  Niestety ta ustawa, którą wprowadziła PO z przyczyn kompletnie niezrozumiałych, ustawowo zlikwidowała możliwość awansu dla ludzi, którzy wybijają się w swojej pracy. Zlikwidowała możliwość przyznawania nagród tym, którzy odnoszą sukcesy w swojej pracy śledczej. To są działania antymotywacyjne, jest to gra na bierność prokuratury. Jeśli mamy dzisiaj taki system, w  który prokurator generalny jest w dużej mierze ubezwłasnowolniony,  w którym cała machina jest nastawiona na to, aby tylko trwać, a nie żeby odnosić sukcesy to prokuratorzy też wyciągają z tego wnioski. W takim razie po co mamy się narażać skoro politycy dają nam jasny sygnał, że nie zależy im na sukcesach, a jedynie na spokoju. Nie zależy im na tym, aby wspierać tych prokuratorów, którzy odnoszą sukcesy i ich nagradzać choćby szybszym awansem. Wręcz przeciwnie. Blokują im drogę do awansów. W związku z tym, wyciągają wnioski i idą na łatwiznę. Chowają sprawy po dywan, zwłaszcza tam, gdzie pojawiają się duże pieniądze, wpływy, interesy.

o. Dariusz CSsR:  Czy Solidarna Polska jest za powołaniem komisji śledczej w sprawie Amber Gold?

Zbigniew Ziobro:  Zdecydowanie tak. Zgłosiliśmy własny projekt uchwały o komisji śledczej. To był projekt, który szedł jeszcze dalej od projektu PiS- u. Chcieliśmy, aby była rozważana również spółka OLT Express, która również była związana z panem P. i w którą uwikłany był syn premiera.  Uważamy, że tę sprawę trzeba wyjaśnić . Można zadać sobie pytanie, jak to jest, że oszust, osoba wielokrotnie karana, mogła stworzyć i powołać w Polsce linie lotnicze. Na tej zasadzie, to samo mógł zrobić jakiś członek Al- Kaidy. Wtedy mielibyśmy chyba odrobinę większy problem. Państwowe służby muszą działać. Muszą kontrolować kto w obszarze tak newralgicznym dla bezpieczeństwa podejmuje decyzje.

o. Dariusz CSsR:  Premier Donald Tusk mówił na konferencji prasowej, że w zasadzie medialne wiadomości na temat tego, że z Marcinem P. związane są jakieś niejasne sprawy, powszechne były w Trójmieście. To znaczy, że się o tym mówiło.

Zbigniew Ziobro:  Jeżeli premier wie, że się mówiło, to tym bardziej, jako człowiek odpowiedzialny za bezpieczeństwo obywateli i ich finansów, powinien podjąć działania. To on, nie opozycja ma do dyspozycji potężne służby, na które podatnicy płacą ogromne pieniądze. ABW, Policję, służby skarbowe, ma również przełożenie na KNF i na działanie innych organów państwa. Może również rozmawiać i konsultować się z prokuratorem generalnym. Premier wykazał się całkowitą biernością . Jedyne co w tej sprawie zrobił, o czym przynajmniej na razie wiemy, to jakieś ostrzeżenia i uwagi skierowane do własnego syna. Wydaje się jednak, że od polskiego premiera trzeba wymagać  czegoś więcej, działań, które wykazywałyby pewną zapobiegliwość i troskę wobec ludzi, którym ma służyć. Premier ma służyć. To jest pierwszy sługa RP, który w obszarze administracji Polski, powinien reagować zawsze wtedy, kiedy są informacje o patologiach i gigantycznych oszustwach.  Mamy dziesiątki tysięcy ludzi, którzy są strasznie pokrzywdzeni. Niektórzy lokowali majątek całego życia. Słyszałem wywiad z rodziną rolników, którzy z przyczyn zdrowotnych, chcąc uzyskać pieniądze na leczenie jednego z członków rodziny, spieniężyli swój majątek i złożyli na lokatę w Amber Gold, licząc na to, że odsetki dadzą możliwość pokrycia tych wydatków związanych z kosztami leczenia. Ci ludzie dzisiaj wszystko stracili. Nie tylko nie mogą leczyć chorego członka rodziny, ale też nie mają całego majątku, bo zaufali polskiemu państwu.

 

Rozmowa ze Zbigniewem Ziobro, byłym ministrem sprawiedliwości przeprowadzona dla TV Trwam. Rozmawiał o. Dariusz Drążek CSsR.

drukuj