fot. PAP/EPA

Polska zabiega o silną tekę unijnego komisarza

Polska zabiega o tekę unijnego komisarza, zwłaszcza w obszarze gospodarki. Pozwoliłoby to na wzmocnienie pozycji kraju w Unii Europejskiej. W czwartek mają paść już konkretne nazwiska. W Warszawie przebywać będzie nowa przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.

Na pierwszy ogień poszła Francja. Ursula von der Leyen rozmawiała z prezydentem Emmanuelem Macronem, bo to on – według medialnych informacji – zaproponował jej kandydaturę na szefa Komisji Europejskiej.

Po Paryżu przyszedł czas na Polskę. Spotkanie z premierem Mateuszem Morawieckim odbędzie się jutro.

– To jest pewien pozytywny gest, sygnał ze strony pani przewodniczącej – mówił szef polskiego rządu. 

Pozytywny, bo Polska jest drugim państwem, jaki odwiedza Ursula von der Leyen. 

– Te polskie głosy w ogromnej mierze zaważyły na tym, iż ona tym szefem KE jest – wskazywał prof. Mieczysław Ryba.

Bez poparcia europosłów PiS-u Ursula von der Leyen nie przeszłaby głosowania w Parlamencie Europejskim. I to wzmacnia pozycję negocjacyjną Warszawy w dyskusji o obsadzie tek w nowej Komisji Europejskiej.

– Dla nas są istotne kwestie szeroko rozumiane, kwestie gospodarcze, wolnego rynku, kwestie związane z energetyką, kwestie związane z budżetem – podkreślał Piotr Müller, rzecznik rządu.

I dokładnie o taką tekę unijnego komisarza, tekę gospodarczą, zabiega Polska.

– Komisja Europejska i sama Unia Europejska ma najsilniejsze kompetencje właśnie tam, więc chcielibyśmy skupić się na tym najbardziej pragmatycznym elemencie członkostwa – mówił Konrad Szymański, wiceminister spraw zagranicznych.

W trakcie spotkania premiera Mateusza Morawieckiego z Ursulą von der Leyen mają już paść konkretne nazwiska.

– Suwerenną decyzją państwa jest zgodnie z traktatami przedstawiać swoich reprezentantów do Komisji Europejskiej i owszem, my mamy takich kandydatów – akcentował Mateusz Morawiecki.

I taki kandydat stanie przed wymagającym zadaniem. Bo przecież Polska wciąż pozostaje w sporze z unijnymi instytucjami. Liczymy na nowe otwarcie, ale nie musi ono oznaczać wygaszenia konfliktu o praworządność.

– Ten przedstawiciel Polski już nie będzie spełniał takiej roli jak Bieńkowska, atakował rząd czy nie pomagał rządowi, ale ma też funkcję polityczną, czyli musi zbijać te wszystkie ataki, które będą najprawdopodobniej kierowane przez ludzi pokroju Timmermansa – podkreślał prof. Mieczysław Ryba.

Sam Frans Timmermans wciąż nie może być pewny swojej przyszłości. Ta stanęła pod znakiem zapytania, głównie przez sprzeciw Polski i Węgier, co przyznaje sam polityk, rozczarowany tym, że jego kandydatura na szefa Komisji Europejskiej upadła. 

– Szereg krajów, w których rządzą politycy Europejskiej Partii Ludowej, zdecydowało, że będzie popierać stanowisko premierów Polski i Węgier. To ich decyzja. Tak to wygląda w polityce – mówił Frans Timmermans.

W nowym unijnym rozdaniu – choć udało się zablokować Timmermansa – to i tak zachwiana została równowaga geograficzna. Europa Środkowo-Wschodnia pozostaje bez ważnych stanowisk we Wspólnocie. Polska nie tylko zabiega o dobrą tekę unijnego komisarza dla siebie, ale i szuka partnerów.

– Równie ważne jest to, żeby pozostałe teki, niektóre z nich przypadły dla krajów, które – uważamy – skutecznie zrealizują politykę, interesy nasze również w tym zakresie – akcentował rzecznik rządu.

Wszystko ma być jasne do końca października, bo wtedy kończy się kadencja obecnej Komisji Europejskiej. Wybór nowej komisji musi jeszcze zatwierdzić Parlament Europejski.

TV Trwam News/RIRM

drukuj