fot. flickr.com/Ministerstwo Obrony

Polska zabiega o obecność sił NATO

Były szef NATO ostrzega, że tzw. szpica to za mało, by odstraszać Rosjan przed agresją wobec krajów Europy Środkowo-Wschodniej. W związku z tym proponuje umocnienie obecności wojsk sojuszniczych w tym regionie. W tym samym tonie wypowiada się wiceminister obrony Bartosz Kownacki.

Na początku lutego ministrowie obrony państw NATO zgodzili się na wzmocnienie obecności wojskowej na wschodniej flance. Szczyt Sojuszu Północnoatlantyckiego, który obędzie się w lipcu w Warszawie, ma pracować właśnie nad szczegółami tych wstępnych ustaleń. Polski rząd ma utrudnione zadanie, bo jak mówi wiceminister obrony narodowej Bartosz Kownacki, poprzednia ekipa nie przywiązywała zbytnio uwagi do tak kluczowych kwestii jak bezpieczeństwo i obrona kraju.

Poprzednia ekipa nie zrobiła nic. Poprzednia ekipa traktowała szczyt NATO jedno z najważniejszych wydarzeń w roku w świecie, jako nieznaczące wydarzenie regionalne, ewentualnie lokalne. Praktycznie żadne przygotowania nie zostały poczynione, żadne zdolności organizacyjne nie zostały użyte, to wszystko spadło na nas i my powoli staramy się to zorganizować – zauważył Bartosz Kownacki.

Szczyt w Warszawie podejmie jasną decyzję w sprawie wzmocnienia obecności NATO na wschodzie. Możliwości są dwie: możemy mieć stałą rotację, która ostatecznie oznacza trwałą obecność na wschodzie, lub ulokować bazy, co oznacza trwalsze struktury na miejscu.

– Ważne żeby jednostki wojskowe natowskie tutaj były. Czy one będą w postaci obecności trwałej, ciągłej, czy stałej to nie ma znaczenia. Czy będą bazy w rozumieniu takim jak to było 30 lat temu, czy bazy NATO w sensie takim, że te jednostki będą w sposób ciągły przybywały, będą rotowali żołnierze co trzy miesiące nie ma większego znaczenia – podkreśla wiceminister obrony.

Plany utworzenia tzw. szpicy czyli Wspólnych Sił Operacyjnych Bardzo Wysokiej Gotowości, które – w założeniu – mają być zdolne do działania w ciągu 48 godzin, przyjęto na szczycie  w Newport w Walii we wrześniu 2014 r. W czerwcu 2015 r. ministrowie obrony państw NATO uchwalili zwiększenie liczebności obejmujących również szpicę sojuszniczych Sił Odpowiedzi z ówczesnych 13 tys. do 40 tys. żołnierzy. Polskie władze opowiadają się za tym, by w naszym kraju znalazły się stałe bazy sprzętowe NATO. Na konferencji bezpieczeństwa w Monachium Prezydent Andrzej Duda mówił, że obecność wojskowa może mieć charakter rotacyjny, ale musi być na tyle intensywna, by w praktyce oznaczała obecność stałą.

Myślę, że najważniejszą sprawą dla Polski teraz jest wzmocnienie wschodniej flanki NATO. Oczywiście mamy także problemy w UE – napływ uchodźców, widmo Brexitu i inne, ale sprawa bezpieczeństwa, bezpieczeństwa militarnego na wschodzie, w obliczu rosyjskiej polityki wobec Ukrainy wydaje się najważniejsza – wskazał prezydent.

Wiosną zostaną przedstawione konkretne propozycje dotyczące tego, jakie i jak liczne siły mają być zaangażowane we wzmacnianie wschodniej flanki NATO.

 

 

TV Trwam News

drukuj