fot. flickr.com

Zapowiedzi PiS dot. wsparcia polskich rolników

Nowe dopłaty dla rolników – 100 złotych do jednego tucznika i 500 złotych do jednej krowy – mają wzmocnić konkurencyjność mniejszych ekologicznych gospodarstw rolnych. To pomoc, którą polskim rolnikom mógł zapewnić już rząd PO-PSL, bo to pieniądze pochodzące z unijnych funduszy. Ale opozycja uważa, że dopłaty dla rolników do element kampanii wyborczej.

Propozycje dopłat dla rolników przedstawił w czasie konwencji Prawa i Sprawiedliwości w Kadzidle prezes partii Jarosław Kaczyński.

– Najmniej – podkreślam to słowo, najmniej – 100 zł od jednego tucznika i 500 zł od jednej krowy. Ale może być więcej – zapowiedział prezes PiS.

Program skierowany będzie do małych i średnich ekologicznych hodowli – podkreślił europoseł PiS Zbigniew Kuźmiuk.

– Świnki na ściółce, krowy latem na pastwisku, w oparciu o własne pasze, z własnego chowu pochodzące zwierzęta, pasze pozbawione GMO – wskazał polityk.

Właściciel restauracji Janusz Hirsch zauważył, że mięso z takich hodowli i wyroby mają lepszą jakość.

– Przede wszystkim są zdrowe. Nie są na żadnych półproduktach. […]Polski produkt jest bardzo znany i wręcz oczekiwany na rynkach krajowych i zagranicznych – powiedział Janusz Hirsch.

Tego rodzaju pomoc dla rolników realizowana jest już m.in. w Finlandii, Rumunii i we Włoszech. Na ten cel Unia przeznacza około 2 mld euro. Pieniądze pochodzić będą z programu Wspólna polityka rolna i puli środków z nowego unijnego budżetu dla polskiego rolnictwa. Rząd chce, aby Komisja Europejska wyraziła zgodę na dopłaty od tego roku, ale będzie zabiegać o ich zapewnienie również po 2020 roku. O takie wsparcie finansowe nie starał się rząd PO–PSL.

– Ówcześni ministrowie rolnictwa, którzy negocjowali tę perspektywę, m.in. minister Sawicki czy minister Kalemba, niestety dla Polski takiego programu nie zaproponowali, stąd Polska go nie ma – powiedział Zbigniew Kuźmiuk.

Takie oskarżenia odrzuca opozycja. W następnej perspektywie finansowej Unii Europejskiej Polska uzyska znacznie mniejsze środki.

– My wynegocjowaliśmy, mając 35 posłów, 32 mld dla polskiego rolnictwa z UE. Dzisiejszy rząd propozycje, które negocjuje w Brukseli są dużo gorsze – mówił lider ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz.

– Obawiamy się, że to jest przedwyborcza obietnica, która w ogóle nie będzie realizowana, a naprawdę rolnicy potrzebują wsparcia – wskazał Robert Kropiwnicki z PO.

Według dotychczasowego podziału środków unijnych, 80 procent przypada dużym gospodarstwom rolnym, a tylko 20 procent mniejszym i średnim. Propozycję Prawa i Sprawiedliwości chwali hodowca trzody chlewnej Krzysztof Wojtach. Środki poprawiłyby konkurencyjność mniejszych gospodarstw.

– W większości ostatnich lat były ceny słabe, był ASF i sytuacja jest trudna naprawdę, a jednak chcemy utrzymać gospodarstwo, chcemy je rozwijać – powiedział rolnik z gminy Jaświły.

To nie jest odosobniona opinia – zaznaczył Marek Wojciechowski, zastępca dyrektora Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa w Lublinie.

– Zdążyłem przeprowadzić wiele rozmów z rolnikami w terenie, którzy są zachwyceni tym programem, widzą tutaj swoje szanse, m.in. w tym kontekście, aby odtworzyć potencjał rolny, potencjał produkcyjny – podkreślił Marek Wojciechowski.

Prawo i Sprawiedliwość przewiduje także dodatkowe wsparcie dla lokalnego przetwórstwa zdrowej żywności.

TV Trwam News/RIRM

drukuj