fot. PAP/EPA

Zamarznięte jeziora nie są bezpieczne

Tegoroczna zima zimy nie przypomina. Śniegu jest jak na lekarstwo. Mroźne dni przeplatają się z cieplejszymi. W tych województwach, w których jeszcze dzieci mają ferie, nasze pociechy szukają zimowych wrażeń. Jeśli chcemy skorzystać ze ślizgawki nie idźmy nad staw, jezioro czy rzekę – ostrzegają strażacy. Lód jest kruchy, zdradliwy i zawsze niebezpieczny. O pomoc w zrobieniu bezpiecznej ślizgawki zawsze można poprosić Straż Pożarną.

Zamarznięte jezioro pod Poznaniem. Aż chciałoby się wejść na lód. Tymczasem, choć wydaje się, że jest lód jest gruby, wejście na niego może skończyć się tragicznie.

– Chcieliśmy przestrzec, a jednocześnie zaapelować do wszystkich o niewchodzenie na zamarznięte zbiorniki wodne. Jest to miejsce bardzo niebezpieczne. Nigdy nie wiemy, kiedy ten lód pod nami, nawet ten najgrubszy, się załamie i wpadniemy do wody – apeluje Michał Kucierski ze Straży Pożarnej w Poznaniu.

Strażacy przypominają, że kilka dni mrozu to za mało, aby zbiorniki wodne pokryły się grubym lodem. Do tego lód na zamarzniętych jeziorach, niezależnie od grubości, jest zawsze zdradliwy i niebezpieczny. Czasem jest on napowietrzony poprzez topnienie i ponowne zamarzanie.

– Nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy jest ten lód bezpieczny, czy nie. Dlatego wypoczywając na lodowiskach preferowalibyśmy i wskazywalibyśmy, aby wypoczywać na tych lodowiskach bezpiecznych, które również w tym roku strażacy pomagają wylewać – wskazuje Sławomir Brandt, rzecznik wielkopolskiej Straży Pożarnej.

Jak reagować, jeśli widzimy, że pod kimś załamał się lód? Jeśli czujemy się na siłach, możemy rozpocząć próbę ratowania.

– Najpierw wezwijmy pomoc na numer alarmowy, chociażby Straży Pożarnej. Powiedzmy co się stało i gdzie się stało i dopiero wtedy podejmujmy próbę, bo gdyby ona okazała się nieskuteczna, to wtedy wiemy już, że w tym czasie Straż Pożarna przyjedzie nam z pomocą – mówi Rafał Klarzyński ze Straży Pożarnej w Jarocinie.

Jak ratować? Przede wszystkim, starajmy się zachować spokój, opanujmy nerwy i myślmy logicznie.

– Przede wszystkim powinniśmy pamiętać, żeby nie podawać bezpośrednio ręki takiej osobie poszkodowanej. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta- możemy zostać wciągnięci do tego przerębla i wówczas również my możemy mieć kłopoty – podkreśla Michał Kucierski ze Straży Pożarnej w Poznaniu.

Zamiast ręki, lepiej podać linę, konar drzewa, ewentualnie kurtkę.

TV Trwam News/RIRM

drukuj