[TYLKO U NAS] Ks. prał. S. Wysocki: W naszych rodzinach, rodzinach ofiar Obławy Augustowskiej, tkwiła nadzieja, że nasi bliscy żyją

W naszych rodzinach, rodzinach ofiar Obławy Augustowskiej, tkwiła nadzieja, że nasi bliscy żyją, skoro to zrobili sowieci, którzy wieźli na Sybir – wspominał dzień 12 lipca 1945 r. ks. prał. Stanisław Wysocki, prezes Związku Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej 1945 w Augustowie, podczas „Rozmów niedokończonych” w TV Trwam.

Ks. prał. Stanisław Wysocki w Obławie Augustowskiej stracił ojca i dwie siostry. Był świadkiem pojmania swojej rodziny przez NKWD.

– To jest dla mnie niezwykle bolesny i trudny problem. Mając 7 lat byłem świadkiem, jak z mego domu, na naszej Ojcowiźnie, wyprowadzono mego ojca Ludwika i dwie moje siostry Kazimierę (22 lata) i Anielę (17 lat). Siostra Anielka była łączniczką w obwodzie suwalskim Armii Krajowej – mówił gość TV Trwam.

W tym dniu, w piątek 27 lipca 1945 roku, była piękna pogoda, czas chylił się ku zachodowi, gdy na naszą Ojcowiznę wjechali enkawudziści kontynuował prezes Związku Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej 1945 w Augustowie.

– Romek, brat mający 15 lat, zauważył jadący samochód rosyjski. W tym czasie w moim domu była kancelaria obwodu suwalskiego Armii Krajowej, był komendant Mieczysław Ostrowski ps. Kropidło, była też jego żona ps. Błyskawica i kilkunastu żołnierzy Armii Krajowej. Właśnie mieli odprawę w pokoju. Brat wpadł do mieszkania i ostrzegł ich mówiąc: „Ruskie jadą!”. Wszyscy z mieszkania się ulotnili, brat ich poprowadził i zamknął za nimi wierzeje od stodoły. Uciekli pozostawiając swoje wyposażenie. Enkawudziści podeszli do ojca, znał on język rosyjski. Zapytali o drogę do Żywej Wody. Tata odpowiedział: „Wyście towarzyszu pomylili drogę”. Wtedy ruski rzucił mojego młodszego brata o ziemię i po nim skakał, a do taty powiedział: „Ty jesteś bandyta i bandytów przechowujesz”. Widzieli uciekających AK-owców z mieszkania – powiedział ks. prał. Stanisław Wysocki.

Gość „Rozmów niedokończonych” zwrócił uwagę, iż enkawudziści byli wraz z „przewodnikiem” – młodym Polakiem.

– Wszyscy zostaliśmy ustawieni pod ścianą. Tata był pierwszy, a ja obok niego (…). Ten młody człowiek wszedł do kuchni, gdzie pilnował nas enkawudzista z bronią, i powiedział: „Dobry wieczór państwu”. Byłem zaskoczony, że tak powiedział. U nas mówiło się: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!”. Te słowa, które wypowiedział tkwią we mnie do dziś. Za moment weszli pozostali enkawudziści ze Smierszu i jeden z nich wskazał, kogo aresztować. Wskazał na ojca, starsza siostrę, młodszą siostrę i Aleksandra Glinieckiego, narzeczonego starszej siostry – relacjonował prezes Związku Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej.

Ks. prał. Stanisław Wysocki podkreślił, że w ich rodzinach, rodzinach ofiar Obławy Augustowskiej, tkwiła nadzieja, że oni żyją „skoro to zrobili sowieci, którzy wieźli na Sybir”.

– Potem pewne fakty wskazały na to, że niestety oni nie są na Syberii czy w innych miejscach. Rodziny rozpoczęły poszukiwania (…). Moja mama dotarła nawet do ambasady rosyjskiej w Warszawie. Rozmawiała z pracownikiem. Sądzę, że to był Polak. W rozmowie wprost powiedział: „Oni ich zamordowali w Puszczy Augustowskiej”. Mama nie wierzyła, ale zgadzało się to z tym, co usłyszała w urzędzie UB w Białymstoku, gdzie też dotarła, aby wykupić ojca i siostry. Jeździła tam kilkakrotnie. UB-owiec zapytał mamę: „Czy Pani ma jeszcze dzieci?”. Odpowiedziała, że ma pięcioro. Na to on powiedział: „Niech Pani więcej tu nie przyjeżdża i pilnuje dzieci, a to zostawi. Tego problemu nie było. Czyli też dał do zrozumienia, że nie ma szans, że oni są jeszcze żywi – wspominał gość TV Trwam.

RIRM

drukuj